Z powodu spadku zbytu oraz zwiększanej od stycznia akcyzy na wysokoprocentowe napoje alkoholowe litewskie gorzelnie wstrzymują produkcję. Od 25 grudnia tego roku do 5 stycznia następnego staną zakłady „Stumbras” w Kownie, zaś od stycznia produkcję wódek wstrzyma spółka „Vilniaus degtinė”, jedna z największych na Litwie producentek napojów alkoholowych. „Vilniaus degtinė należy do francuskiego koncernu „Belvedere” i zatrudnia 250 osób. Kowieńskie zakłady należą do litewskiego kapitału i zatrudniają ponad 360 osób.
„Vilniaus degtinė” w styczniu zamierza zamknąć nie tylko podstawową fabrykę w Wilnie, ale też gorzelnię w Obeliai. „Takie powstrzymanie produkcji niewątpliwie zmniejszy skup zboża u gospodarzy” – powiedział dyrektor ds. komercji i marketingu „Vilniaus degtinė” Laurynas Miškinis. Przedsiębiorstwo nie neguje, że gdy od roku 2009 po raz kolejny wzrośnie akcyza na napoje wyskokowe, ich produkcja może być powstrzymana na dłuższy okres. Jak poinformował Miškinis, nawet przed świętami w tym roku przedsiębiorstwo sprzedaje prawie o 20 proc. produkcji mniej niż w roku ubiegłym. Jego zdaniem, wzrost akcyzy zmusi spółkę „Vilniaus degtinė” do kolejnej podwyżki cen produkcji, co z kolei odbije się na sprzedaży.
„Vilniaus degtinė” w ciągu trzech kwartałów tego roku zarobiła 8,9 tys. litów czystego zysku – 29 razy mniej w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, gdy czysty zysk przedsiębiorstwa sięgał 259,9 tys. litów. W okresie porównawczym dochody przedsiębiorstwa wzrosły o 6,3 proc. do 46,06 mln litów. Stołeczna producentka alkoholu w tym roku przewiduje zbyt na sumę 66 mln litów, czyli o 2,5 proc. mniej.
Prezes Zrzeszenia Producentów Wysokoprocentowych Napojów Alkoholowych, Laurynas Vilimas, w rozmowie z „Kurierem” sugeruje, że jeśli sytuacja nie zmieni się, to gorzelnie mogą na dłużej wstrzymać produkcję.
– Jest nienormalnym zjawiskiem, kiedy zakłady produkujące wysokoprocentowe alkohole generują jedne z największych obrotów w kraju, zaś zyski mają minimalne, zaś ten rok prawdopodobnie skończą na minusie – powiedział „Kurierowi” Laurynas Vilimas. Prezes Zrzeszenia wyjaśnił też, że wstrzymanie produkcji przez największe zakłady w branży oznacza też zmniejszenie wpływów do budżetu państwa z tytułu akcyzy oraz podatków.
Kurier Wileński/mb





























