Nowy rząd na Litwie będą tworzyły siły centrolewicowe, chociaż pierwszą turę wyborów parlamentarnych wygrali konserwatyści – prognozują litewscy politolodzy.
Premier obecnego socjaldemokratycznego rządu Gediminas Kirkilas również twierdzi, że “socjaldemokraci będą wśród tych, którzy utworzą nowy rząd”.
W pierwszej turze wyborów parlamentarnych socjaldemokraci uzyskali czwarty wynik z poparciem 11,72 proc. wyborców. Socjaldemokratów wyprzedziła partia konserwatywna – Związek Ojczyzny-Litewscy Chrześcijańscy Demokraci Andriusa Kubiliusa (19,70 proc.), nowa Partia Wskrzeszenia Narodowego showmana Arunasa Valinskasa (15,10) i partia zdymisjonowanego prezydenta Rolandasa Paksasa Porządek i Sprawiedliwość (12,68).
Politolog Gintaras Aleknonis na łamach dziennika “Lietuvos Żinios” zaznacza jednak, że “w rozgrywkach gabinetowych partia socjaldemokratyczna jest najbardziej doświadczona”.
Analitycy przypominają, że przed czterema laty, w poprzednich wyborach, socjaldemokraci uzyskali trzeci wynik – 20 mandatów w 141-osobowym Sejmie. Lepsi od nich byli konserwatyści (25 mandatów) i Partia Pracy Viktora Uspaskicha (39 mandatów), ale to właśnie socjaldemokraci utworzyli trzon rządu i wytrwali, zmieniając partnerów, do końca.
Niektórzy politolodzy uważają, że najbardziej realna koalicja to socjaldemokraci, Partia Wskrzeszenia Narodowego i Partia Pracy, która w pierwszej turze uzyskała 8,99 proc. głosów.
Jeżeli nowa, założona pół roku temu partia Arunasa Valinskasa wejdzie w koalicję z socjaldemokratami, potwierdzi to przepuszczenia, że partię tę faktycznie założyli właściciele największej w krajach bałtyckich sieci handlowej “Maxima”, którzy mają powiązania z litewską lewicą.
Politolodzy zaznaczają jednak, że ostatecznie o przyszłej koalicji przysądzi druga tura wyborów parlamentarnych, która odbędzie się 26 października.
W wyborach parlamentarnych na Litwie obowiązuje ordynacja mieszana: 50 proc. posłów jest wybieranych z list partyjnych, a 50 proc. w okręgach jednomandatowych. W tych ostatnich przewidziane są dwie tury wyborów. Jeżeli żaden z kandydatów w okręgu jednomandatowym nie uzyska ponad 50 proc. głosów w pierwszej turze, do drugiej, przechodzą dwaj kandydaci, którzy uzyskali najwięcej głosów. Ostatecznie zwycięży ten, który uzyska zwykłą większość.
Podczas pierwszej tury wyborów parlamentarnych, które się odbyły w niedzielę, w okręgach jednomandatowych wybrano tylko trzech posłów.
PAP / mb





























