Litwa ma problem ze swoim gazoportem

Sposób dywersyfikacji dostaw gazu jaki wybrały litewskie władze okazał się niezwykle kosztowny dla ich kraju. Spółki gazowe wolą surowiec od Gazpromu.

Jak pisze dla portalu L24.lt Lucyna Schiller dzienny koszt utrzymania pływającego gazoportu to 290 tys. euro. Litwini wzięli instalację w leasing od norweskiej spółki Höegh LNG na okres 10 lat. Cena sprzedawanego za jego pośrednictwem litewskim odbiorcom gazu okazała się wyraźnie wyższa niż surowiec od Gazpromu. Toteż nie palą się oni do korzystania z gazoportu o dumnej nazwie “Independence”. Zawiodły także rachuby Litwinów na to, że część kosztów inwestycji spłacą zagraniczni klienci. Surowca z litewskiego gazoportu nie chcą ani Łotysze, ani tym bardziej Estończycy, ktorzy zresztą już zapowiedzieli stworzenie własnego gazoportu.

Stopień desperacji polityków, przerażonych kosztami strategicznej instalacji, oddają plany ustawowego zmuszenia spółek gazowych do kupowania określonej części “błękitnego paliwa” z kłajpedzkiego gazoportu. Część polityków przyznaje się do porażki bowiem pojawiły się postulaty zawieszenia eksploatacji instalacji i jej zakonserwowania. Szef parlamentarnej komisji energetyki Ričardas Sargūnas sugerował nawet by do udziałów z litewskim gazoporcie dopuścić Gazprom, tak by partycypował ona także w kosztach jego funkcjonowania, co jest paradoksalne o tyle, że cała inwestycja była właśnie wymierzona w interesy rosyjskiego potentata. Autorka zastanawia się, czy taka forma dwyersyfikacji źródeł surowców energetycznych nie była “kosztowną ekstrawagancją”.

l24.lt/kresy.pl

http://l24.lt/pl/opinie-i-komentarze/item/97518-gazoporcik-atomoweczka-a-kopalenka

forma płatności