Posłanka polskiej partii na Litwie, Rita Tamašunienė, zapytała szefa MSZ Litwy, Gabrieliusa Landsbergisa, jakie zamierza podjąć działania w sprawie zagrożonych likwidacją dwóch polskich szkół w rejonie trockim, w sytuacji naruszania przez tamtejszy samorząd międzynarodowych aktów prawnych.

W czwartek na forum litewskiego parlamentu poseł z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin, Rita Tamašunienė, poruszyła kwestię reorganizacji polskich szkół w rejonie trockim, którym faktycznie grozi likwidacja. Zgodnie z decyzją miejscowego samorządu, mają one zostać pozbawione osobowości prawnej i stać się filiami innych placówek oświatowych. Sprawa dotyczy Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu i Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach. Społeczność Polaków z Litwy alarmuje, że praktyka pokazuje, iż po podobnym przekształceniu szkoły istnieją jeszcze tylko przez 2-3 lata.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5525.41 PLN    (25.11%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Poseł Tamašunienė skierowała do ministra spraw zagranicznych Gabrieliusa Landsbergisa pytanie w sprawie reorganizacji polskich szkół w rejonie trockim.

-Jakie Pan podejmie działania w przypadku, kiedy na poziomie samorządu są naruszane zapisy międzynarodowych aktów prawnych, gdy o sprawiedliwość i Pana ingerencję zabiegają dwie polskie szkoły w rejonie trockim i cała społeczność polska? – pytała .

– Obecnie mamy do czynienia z cynizmem, demonstrowanym przez główne instytucje państwowe i samorządowe, gdy przymyka się oczy na potrzeby społeczności i na reorganizację polskich szkół, które odpowiadają ogólnym kryteriom – zaznaczyła Tamašunienė.

Polska posłanka przywołała w tym kontekście zapisy Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych, które głoszą, że na terytorium zamieszkałym tradycyjnie przez osoby należące do mniejszości narodowych nie tylko powinno im zostać zagwarantowane prawo do nauki w języku ojczystym, ale też stosowanie najbardziej korzystnych dla mniejszości aktów prawnych, przy czym nabyte prawa nie mogą ulec ograniczeniu.

– Polityka ochrony praw mniejszości jest polityką państwową, nie ogranicza się do poziomu samorządu czy starostwa. Powinien Pan reagować na polską społeczność, dążenie i prawo społeczności szkolnej do nauki w swojej szkole. Mieszkańcy kierują do Pana pytanie, jak Pan zamierza ich bronić, gdyż nawet krajowa uchwała rządowa przewiduje wyjątki dla szkół mniejszości narodowych – zaznaczyła poseł Tamašunienė.

Według relacji portalu L24.lt, wystąpienie polskiej posłanki i jej pytania wywołało ogólne zdenerwowanie wśród koalicji rządzącej. Jak podano, „szef litewskiej dyplomacji próbował się tłumaczyć, że kwestia reorganizacji polskich szkół leży w gestii samorządu” i nie powinna być wynoszona na forum rządowe, a tym bardziej międzynarodowe, szczególnie w obecnej „sytuacji geopolitycznej”. Jednocześnie sam przyznał, że w przypadku, gdy nie udaje się rozwiązać kwestii na poziomie samorządowym, to powinno się szukać rozwiązania w rządzie lub na drodze sądowej. Próbował też zarzucić polskiej społeczności upolitycznianie problemu.

Czytaj także: Afera mailowa: Dworczyk uważa szefa litewskiego MSZ za „polonosceptyka”

Zobacz: Afera mailowa: notatka OSW nt. szefa MSZ Litwy i jego rosnących ambicji politycznych

Głos zabrała również litewska minister oświaty, nauki i sportu, Jurgita Šiugždinienė. Nie udzieliła jednak konkretnej odpowiedzi, a jedynie kolejny raz zapewniała, że jej resort dba o dobro uczniów niezależnie od ich narodowości, a rząd dąży do poprawy jakości nauczania.

– Paradoks polega na tym, że rząd „dba” o dobro każdego ucznia i nie zważa na dobro społeczności, jakby uczniowie szkoły funkcjonowali w oderwaniu od swego środowiska, w którym wzrastają i mityczną już „jakość nauczania”, podczas gdy uczniowie, nauczyciele i rodzice są zadowoleni zarówno z jakości, jak i warunków nauczania – zaznacza Rita Tamašunienė, cytowana przez L24.lt. – Po raz kolejny zwracamy uwagę na uchwałę rządu, który sam przewidział wyjątki dla szkół mniejszości narodowych i po raz kolejny podkreślamy, że te szkoły nawet według ogólnych kryteriów nie wymagają reorganizacji, ale nasze argumenty ciągle trafiają w próżnię.

Dodajmy, że w miniony wtorek przed gmachem MSZ Litwy odbył się kolejny wiec Polaków Wileńszczyzny w obronie polskich szkół w rejonie trockim. Z kolei w sobotę o godzinie 11.30 przy Ambasadzie Litwy w Warszawie odbędzie się kolejna akcja protestacyjna w obronie polskich szkół na Wileńszczyźnie.

Czytaj także: Młodzież Wszechpolska przeciwko zamykaniu polskich szkół na Litwie i Białorusi [+VIDEO/+FOTO]

Sprawa zagrożonych polskich szkół została również poruszona podczas ubiegłotygodniowej, oficjalnej wizyty delegacji Sejmu RL w Warszawie, w której skład wchodziła posłanka Tamašunienė. Według jej relacji, Marszałek Sejmu RP Elżbieta Witek zaapelowała do marszałków parlamentu Litwy o wstrzymanie reorganizacji szkół polskich. Z kolei wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska wraz z ministrem Markiem Suskim wręczyli Przewodniczącej Sejmu Litwy Viktori Čmilytė – Nielsen pismo z apelem o powstrzymanie tego procesu.

Wcześniej w polskim parlamencie w obronie polskich szkół na Wileńszczyźnie interweniowała radna miasta Wilna i znana polska działaczka, Renata Cytacka. Spotkała się w tej sprawie z Marszałek Gosiewską oraz z wicemarszałkiem Senatu, Marią Koc. Obie zapewniły wówczas, że postarają się zrobić wszystko co tylko będzie możliwe w sprawie polskich szkół w rejonie trockim.

Jak informowaliśmy, 31 marca br. samorząd rejonu trockiego na zdalnym posiedzeniu podjął w głosowaniu decyzję o „reorganizacji” placówek: szkoły podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach i Gimnazjum im. L. Komołowskiego w Połukniu. „Za” było 15 radnych, 7 było przeciw, a 2 pozostałych wstrzymało się od głosu. Wiadomo, że za miesiąc, na kolejnym posiedzeniu, radni będą dyskutować o tym, jak przebiegać będzie reorganizacja polskich placówek.

Już wcześniej zwracaliśmy uwagę, że władze rejonu trockiego chcą likwidacji tych szkół z polskim językiem nauczania i przekształcenia tych placówek w filie. Oznaczałoby dla uczniów starszych klas Gimnazjum w Połukniu konieczność dojeżdżania do odległej szkoły tego szczebla w Landwarowie. W dodatku miejscowi Polacy wskazują, że w przypadku trzech innych szkół w rejonie przekształcenie placówek w filie było wstępem do całkowitej likwidacji nauczania po polsku. Tak było w Międzyrzeczu, Szklarach i Świętnikach.

Jak pisaliśmy, pod koniec marca Polacy z całej Wileńszczyzny zebrali się pod gmachem litewskiego rządu, by zaprotestować przeciwko planom likwidacji dwóch polskich szkół. Organizatorem był Zarząd Główny Związku Polaków na Litwie. Na wileńskim Placu Kudirki zgromadziło się około 500 osób. Protestujący trzymali biało-czerwone flagi oraz plansze z napisami: „Nie pozwolimy niszczyć polskich szkół”, „Walczymy o sprawiedliwość w oświacie”, „Wynarodowieniu naszych dzieci – Nie”, „Ręce precz od oświaty polskiej”, „Polsko wołamy o pomoc!”.

Zaznaczmy, że rejon trocki jest specyficzną jednostką administracyjną, złożoną z obszarów należących przed 1939 r. do II Rzeczpospolitej i terenów już przed wojną należących do Republiki Litewskiej. Dlatego w jego wschodniej części Polacy stanowią większą część mieszkańców, na reszcie obszaru rejonu zdecydowanie dominują etniczni Litwini. W efekcie, zgodnie z danymi ostatniego spisu ludności, 8 823 Polaków stanowi 27,53 proc. mieszkańców rejonu. W zeszłym roku, po wielu latach współrządzenia, AWPL-ZChR została wykluczona z koalicji kierującej samorządem.

L24.lt / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz