Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił w programie „Gość Wydarzeń”, że niedawne akty sabotażu na polskiej kolei wymagały uruchomienia operacji „Horyzont” z udziałem wojska. Podkreślił jednocześnie brak wcześniejszych powiadomień ze strony ukraińskich służb oraz brak not Interpolu dotyczących poszukiwanych osób.

W czwartek podczas rozmowy w programie „Gość Wydarzeń” wicepremier oraz szef Ministerstwa Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się do ostatnich aktów dywersji na szlakach kolejowych. Jak wskazał, polskie instytucje nie otrzymały wcześniej informacji ostrzegawczych, w tym not Interpolu dotyczących podejrzanych osób, co utrudniło działania prewencyjne.

Według Kosiniaka-Kamysza, w obliczu zagrożeń „Polska i Ukraina pozostają w ścisłej współpracy w celu zapewnienia bezpieczeństwa”. Jednocześnie poinformował, że brak sygnałów po stronie ukraińskiej utrudnił reakcję odpowiednich służb. W jego ocenie obecna sytuacja wymaga stałego monitoringu.

Minister podkreślił szerszy kontekst działań dywersyjnych, wskazując na napięcia międzynarodowe oraz globalne zagrożenia. Jak zaznaczył: „Żyjemy w czasach, w których nie brakuje niebezpieczeństw. Patrząc na lotnisko w Kopenhadze, na różnego rodzaju zamachy, niestety jest w wielu miejscach. Wynika nie tylko z bliskości frontu, z sytuacji. Wynika ze złożoności sytuacji światowej, globalnej”.

Szef MON stwierdził także, że pomimo narastających ryzyk reakcje państwa muszą pozostać racjonalne i proporcjonalne. „Niebezpieczeństw nie brakuje, ale nigdy nie możemy się obawiać i lękać, żeby strach nas sparaliżował. Mamy być ostrożni, ale nie zastraszeni” — powiedział.

Wicepremier zwrócił uwagę, że zagrożenia dotyczą również państw dysponujących rozbudowanymi systemami bezpieczeństwa. „Dochodzi do sytuacji niebezpiecznych na całym świecie, nawet w potędze, jaką są Stany Zjednoczone. Niestety nie wszystkiemu można zapobiec” — ocenił.

W dalszej części rozmowy Kosiniak-Kamysz został zapytany o uruchomienie operacji „Horyzont”, w ramach której Siły Zbrojne mają wesprzeć służby podległe Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji w ochronie infrastruktury krytycznej, w tym szlaków komunikacyjnych. Wicepremier uzasadnił ten krok potrzebą reagowania na zmieniające się zagrożenia.

„Wojsko powinno być tam, gdzie jest potrzebne, zawsze. A jeśli jest potrzebne do wsparcia ludności cywilnej, ochrony i bezpieczeństwa, tak jak podczas powodzi, tak jak na granicy, tak jest teraz potrzebne tutaj” — wyjaśnił.

Jak zaznaczył, zadaniem armii ma być wsparcie służb wyspecjalizowanych, m.in. Straży Granicznej oraz Policji, a działania te mają charakter prewencyjny i ochronny. W ocenie rządu ma to ograniczyć ryzyko podobnych incydentów w przyszłości.

Kresy.pl/Polsat

Tagi: , , ,
forma płatności