Mariusz „Max” Kolonko nawiązując do wypadku samochodowego premier Beaty Szydło zadał publicznie szereg pytań, m.in. dlaczego konwój nie jechał na sygnale i „czy jednak jest Polska dwóch prędkości”. Szef BOR zapewniał wcześniej, że rządowa kolumna była prawidłowo oznakowana i poruszała się z dozwoloną prędkością.
Jak informowaliśmy, wczoraj w Oświęcimiu doszło do wypadku drogowego, w którym poszkodowana została premier Beata Szydło i dwaj funkcjonariusze BOR. Według informacji przedstawicieli policji, 21-letni kierowca seicento przepuścił pierwszy samochód wyprzedzającej kolumny. Po czym, nie zdając sobie sprawy, że jedzie za nim kolejny samochód, z Beatą Szydło, zaczął skręcać w lewo, uderzając w jej limuzynę. Kierowca jej samochodu odbił w lewo, zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Premier trafiła do szpitala w Oświęcimiu, po czym przetransportowano ją śmigłowce LPR do szpitala w Warszawie. Rzecznik rządu Rafał Bochenek zapewniał, że szefowej rządu nic poważnego się nie stało, a jej stan jest dobry. Spędzi jednak kilka dni w szpitalu.
Przeczytaj: Prokuratura i ABW badają okoliczności wypadku premier Szydło. Pilna narada w MSW
Do zdarzenia odniósł się dziennikarz Mariusz Max Kolonko. Na wstępie wpisu zamieszczonego na portalu społecznościowym życzył premier Szydło szybkiego powrotu do zdrowia. Następnie zadał szereg pytań:
– Dlaczego media nie zajmują się też stanem zdrowia chłopca z czerwonego auta? Dlaczego był od razu “w dyspozycji policji” a nie w opiece lekarzy? Jaka jest jego wersja? Dlaczego konwój nie jechał na sygnale? Jaką mieli faktyczną prędkość? Gdzie im się tak spieszy? To jednak jest Polska dwóch prędkości? Jedna dla władzy – druga dla obywateli??

W związku w wypadkiem, szef MSWiA Mariusz Błaszczak zwołał pilną naradę z kierownictwem BOR. Pełniący obowiązki szefa BOR płk Tomasz Kędzierski mówił w jej trakcie, że kierowcą limuzyny premier Szydło był doświadczony funkcjonariusz, a kolumna trzech pojazdów Biura Ochrony Rządu była prawidłowo oznakowana i poruszała się z prędkością około 50 km/h. Zapewnił też, że kierowcy samochodów zachowali się prawidłowo. Uniknęli zderzenia z seicento, a w przeciwnym razie mogło dojść od zmiażdżenia fiata.
Wypadek z udziałem premier Beaty Szydło stał się również przyczynkiem do wielu negatywnych i kpiących komentarzy, zamieszczanych w sieci. Część użytkowników sugeruje, że winę za wypadek ponosi kierowca rządowej limuzyny, który rzekomo nie zastosował odpowiednich sygnałów ostrzegawczych. Świadkowie zdarzenia, na których powołuje się RMF FM twierdzą, że kolumna rządowa jechała tylko na sygnałach świetlnych, bez sygnałów dźwiękowych. Później podano, że kierowca seicento nie odniósł żadnych obrażeń.
Rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń informował, że kolumna rządowa nie jechała szybko. – Pojazdy zderzyły się, ale o winie nie można jeszcze mówić. Miał miejsce manewr przy wyprzedzaniu. Początkowo świadek mówił, że cinquecento wyjechało z podporządkowanej drogi, ale to nie jest potwierdzone –mówił wczoraj wieczorem Gleń.
Facebook.com / rmf24.pl / Kresy.pl




























