Hiszpańska policja zatrzymała ukrywającego się w rejonie Walencji Ukraińca, który brał udział w zabójstwach milicjantów podczas protestów na tzw. EuroMajdanie. Według ukraińskich mediów chodzi o aktywistę Majdanu Dmytra Łypowego, który zeznał, że dał swój karabin innemu aktywiście Majdanu, a ten z kolei użył jej do strzelania do funkcjonariuszy Berkutu.

W środę ukraiński, rosyjskojęzyczny portal Strana.ua podał, że tego samego dnia hiszpańska policja poinformowała o zatrzymaniu, na wniosek strony ukraińskiej, Ukraińca, który brał udział z zabójstwach milicjantów podczas protestów na tzw. EuroMajdanie w lutym 2014 roku.

Ukraińskiego obywatela zatrzymano w Walencji. Hiszpańska policja podała, że jest on poszukiwany za zabójstwo dwóch funkcjonariuszy ukraińskiej milicji podczas demonstracji w 2013 roku. Strana.ua zaznacza, że nie jest to rok, w którym doszło do strzelaniny na Majdanie i interpretuje to tak, że Hiszpanie pomylili daty. W chwili zatrzymania u osoby tej znaleziono m.in. karabin i 60 sztuk amunicji, „którymi strzelał on do funkcjonariuszy”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Według hiszpańskiej policji, zatrzymany podczas pobytu w Hiszpanii stale zmieniał miejsce zamieszkania. W ostatnich tygodniach ukrywał się w chacie na obrzeżach prowincjonalnego miasteczka Puçol pod Walencją, gdzie został zatrzymany na wniosek ukraińskich władz. Miejscowa policja poszukiwała go od roku.

Hiszpańskie służby nie podały nazwiska zatrzymanego. Pojawiły się spekulacje, że może chodzić o Iwana Bubenczyka, uczestnika kijowskiego EuroMajdanu, który przyznał publicznie, że w dniu Masakry na Majdanie strzelał do funkcjonariuszy Berkutu i zabił dwóch z nich. O takiej możliwości identyfikacji pisał m.in. ukraiński politolog Iwan Kaczanowski, który specjalizuje się w temacie zabójstw na Majdanie. Dodajmy, że w 2018 roku Bubenczyk został aresztowany (zatrzymano go podczas próby wyjazdu do Polski), ale później zwolniony za poręczeniem dwóch neobanderowskich deputowanych z Bloku Petra Poroszenki. Wcześniej w jego obronie stanął ówczesny szef UIPN, Wołodymyr Wjatrowycz – negacjonista wołyński oraz apologeta OUN-UPA, obecnie deputowany Europejskiej Solidarności, partii byłego prezydenta Poroszenki.

Zdaniem ukraińskich dziennikarzy z portalu Strana, którzy mieli poznać jakieś szczegóły sprawy, nie chodzi jednak o Bubenczyka, ale raczej o Dmitrija Lipowoja (ukr. Dmytro Łypowy). Miał on należeć do tzw. „grupy Parasiuka”, czyli uzbrojonej grupy, która rankiem w dniu Masakry na Majdanie 20 lutego 2014 roku strzelała do berkutowców. Lipowoj / Łypowy jest jedynym członkiem tej grupy, za którym Ukraina wydała list gończy.

O Lipowoju pisaliśmy na naszym portalu już wcześniej. W 2018 roku informowalśmy, że według ukraińskiej prokuratury Dmitrij Lipowoj, który strzelał do milicjantów podczas walk w Kijowie w 2014 roku, ukrywa się w Polsce. Informacje o ściganiu Lipowego są dostępne na stronie internetowej ukraińskiego MSW w zakładce „Osoby, które ukrywają się przed organami władzy”. Jest on ścigany za czyny określone przez art. 348 kodeksu karnego Ukrainy, czyli za zamach na życie funkcjonariusza organów ścigania.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Według przytaczanych przez ukraińskie media informacji ze śledztwa ws. zabójstw na Majdanie, Lipowoj miał być osobą, która dostarczyła ludziom Parasiuka swój karabin, z którego później strzelano do funkcjonariuszy Berkutu, zabijając część z nich. W skład „grupy Parasiuka” miało wchodzić łącznie ponad 30 osób. Strana twierdzi, że sprawy „strzelców z Majdanu” nie pozwalano ruszać ze względów politycznych.

PRZECZYTAJ:
Frankfurter Allgemeine Zeitung ujawnia przyczyny masakry na Majdanie
Domniemany gruziński snajper z Majdanu: obok mnie strzelali Paszynski i Parasiuk

Wiadomo, że Lipowoj był przesłuchiwany w styczniu 2018 roku, niedługo przed tym, jak uciekł za granicę. Zeznał, że od początku grudnia 2013 roku uczestniczył w protestach oraz, że przyniósł na Majdan swój karabin myśliwski Sajga oraz 60 sztuk amunicji. Z broni tej strzelano na Majdanie, ale nie wiadomo, czy on sam również strzelał.

„Rankiem 20 lutego 2014 widziałem, jak na balkonie budynku Konserwatorium pojawili się jacyś ludzie z bronią i prowadzili aktywne działania w stronę funkcjonariuszy milicji. Jedno to była strzelba myśliwska, a druga – wiatrówka. Oni strzelali do pracowników milicji. Mając z sobą broń, która przewyższała to, co oni mieli, postanowiłem zaoferować im pomoc” – cytuje zeznania Lipowego / Łypowego portal Strana. Powiedział śledczym, że dał tym ludziom z Konserwatorium swój karabin, żeby mogli z niego strzelać. Z jego broni miał strzelać właśnie Iwan Bubenczyk. Ponadto, strzelać miał stamtąd także Zinobij Parasiuk, ojciec Wołodymyra Parasiuka, późniejszego deputowanego.

Przeczytaj: Ukraińska prokuratura generalna przyznaje: wiedzieliśmy o „majdanowcach”, którzy strzelali do Berkutu

Lipowoj zeznał też, że ani milicjanci, ani Berkut nie prowadzili względem niego żadnych nielegalnych działań. Twierdził też, że Bubenczyk wystrzelał wszystkie 60 nabojów, które mu dał.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Sześć dni po tym przesłuchaniu, Lipowoj uciekł za granicę. „Strana” twierdzi, że ukrywano go jako niewygodnego świadka w sprawie masakry na Majdanie, gdyż w pierwszym okresie nie był „na poważnie” poszukiwany, a do tego z jakiegoś powodu pozwalano mu na prowadzenie takich działań, jak otworzenie biznesu w Charkowie.

W maju 2020 roku ukraiński sąd wydała nakaz aresztowania go. Mniej więcej w tym samym czasie, policja w Walencji miała otrzymać orientacyjne informacje o domniemanym miejscu pobytu poszukiwanego.

Strana.ua zastanawia się, co takiego zmieniło się rok temu, że zdecydowano się odszukać Lipowego i dlaczego, by się ukryć, uciekł aż do Hiszpanii. Portal uważa, że być może chce się z niego zrobić „kozła ofiarnego” za całą „grupę Parasiuka”, której członkowie zasadniczo są na Ukrainie „nietykalni”. Jednak Liwpooj, w przeciwieństwie do nich, zasadniczo sam dawał świadectwo przeciwko sobie. Teoretycznie, pociągnięcie go do odpowiedzialności mogłoby częściowo złagodzić pretensje wobec władzy, że ignoruje zabójstwa funkcjonariuszy na Majdanie.

Kto odpowiada za masakrę na Majdanie? Publikujemy cały raport dra Kaczanowskiego

Nowa analiza dr Iwana Kaczanowskiego: większość zabitych na Majdanie to ofiary uzbrojonych aktywistów

Nagranie z przesłuchania Łypowego

W grudniu 2019 roku pisaliśmy o nagraniu wideo z przesłuchania Łypowego, które wyciekło ze śledztwa i zostało opublikowane przez znanego ukraińskiego blogera, Anatolija Szarija. To 20-minutowy skrót przesłuchania trwającego 1,5 godziny. Śledczy przesłuchiwali w charakterze podejrzanego aktywistę Majdanu Dmytra Łypowego a przesłuchanie odbyło się 24 stycznia 2018 roku. Szarij twierdzi, że wideo przesłano mu pocztą z dopiskiem „Pozdrowienia z SBU”.

Łypowy zeznał, że uczestniczył w wydarzeniach na Majdanie od 1 grudnia 2013 roku. Do Kijowa przywiózł ze sobą karabin Sajga – samopowtarzalną wersję kałasznikowa – z 60 nabojami.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Rano 20 lutego 2014 roku około godziny 7-8 zobaczyłem, że na balkonie budynku Konserwatorium pojawili się ludzie z jakąś bronią i prowadzili aktywne działania przeciwko funkcjonariuszom policji” – zeznawał Łypowy. Jak twierdził, jeden ze strzelców miał karabin myśliwski, a drugi wiatrówkę. „Ci ludzie strzelali do funkcjonariuszy policji” – mówił. Widząc, że posiada lepszą broń niż owi strzelcy, postanowił im ją przekazać.

PRZECZYTAJ: Dr Kaczanowski dla Kresów.pl: masakra na Majdanie była operacją typu „false flag”

Łypowy potwierdził, że zdawał sobie sprawę, że pomaga w czynie bezprawnym, lecz jak stwierdził, nie widział innego wyjścia po tym, co zobaczył na Majdanie – wymieniał przy tym rozbijanie protestów przez funkcjonariuszy. Jednocześnie przyznał, że osobiście nie spotkały go ze strony policji żadne szykany. Osobą, która otrzymała od niego karabin był Iwan Bubenczyk. Drugim snajperem był według Łypowego Zinowij Parasiuk – ojciec późniejszego deputowanego ukraińskiego parlamentu Wołodymyra Parasiuka. Po strzelaninie okazało się, że Bubenczyk zużył wszystkie 60 naboi przekazanych mu przez Łypowego.

Według Anatolija Szarija sześć dni po przesłuchaniu Łypowemu umożliwiono opuszczenie Ukrainy mimo tego, iż był podejrzanym. Mieli mu pomóc w tym Parasiukowie oraz deputowani Serhij Paszynski oraz Andrij Parubij (ówczesny przewodniczący ukraińskiego parlamentu).

Przeczytaj: Dr Kaczanowski: pomajdanowe władze kryją prawdziwych sprawców masakry na Majdanie

ZOBACZ: Ukraina: wyciekło nagranie przesłuchania osoby, która dała broń snajperom na Majdanie [+VIDEO]

Sprawa Bubenczyka

Przypomnijmy, że Iwan Bubenczyk, który publicznie przyznał się do strzelania do funkcjonariuszy Berkutu na kijowskim Majdanie 20 lutego i zabicia dwóch z nich, wystąpił w filmie dokumentalnym “Brańcy”, w którym powtórzył swoje twierdzenia. Film był wyświetlany w lutym 2016 roku, z okazji rocznicy Masakry na Majdanie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Podobnie jak w wypowiedzi dla portalu „Bird In Flight” Bubenczyk twierdził, że po spaleniu Budynku Związków Zawodowych, 19 lutego zdołał dostać się do budynku Konserwatorium Muzycznego wraz z grupą aktywistów Euromajdanu. Tam rankiem 20 lutego nieznany aktywista wręczył mu torbę tenisową z karabinem kałasznikowa i 75 pociskami. Następnie udał się na drugie piętro, zajął pozycję z której doskonale widział stanowiska Berkutu i zaczął strzelać. Jak twierdził, zabił dwóch oficerów strzałem w głowę, a kilku innych ranił celując w nogi. Jego zdaniem w znacznym stopniu przyczyniło się to do ucieczki funkcjonariuszy z Majdanu, za którymi następnie ruszyli protestujący. Bubenczyk wyrażał żal, że zabrakło mu amunicji, by wesprzeć swoich, gdy zaczęła się strzelanina na ulicy Instytuckiej.

PRZECZYTAJ: Aktywista Euromajdanu dla portalu Bird In Flight: strzelałem do Berkutu na Majdanie

strana.ua / policia.es / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz