Kanclerz Niemiec Friedrich Merz dwukrotnie próbował skontaktować się z premierem Hiszpanii Pedro Sánchezem po swojej wizycie w Białym Domu, ale bez powodzenia. Madryt jest oburzony postawą niemieckiego przywódcy, który nie zareagował, gdy Donald Trump ostro zaatakował hiszpański rząd.

Między Hiszpanią a Niemcami doszło do dyplomatycznego napięcia po spotkaniu kanclerza Friedricha Merza z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Waszyngtonie. Jak poinformował rzecznik niemieckiego rządu Stefan Kornelius, Merz próbował dwukrotnie dodzwonić się do premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza, jednak nie udało mu się z nim połączyć. Kanclerz zostawił też wiadomość głosową i czeka na kontakt zwrotny – podał w poniedziałek serwis Politico.

Później wyjaśniono, że próby kontaktu nie powiodły się, ponieważ Merz dzwonił pod numer, który nie jest już używany. Rzecznik hiszpańskiego premiera tłumaczył, że Sánchez okresowo zmienia numer telefonu ze względów bezpieczeństwa. Choć Berlin otrzymał już aktualne dane kontaktowe, obaj przywódcy nadal nie rozmawiali.

Napięcie między Madrytem a Berlinem pojawiło się po konferencji prasowej w Białym Domu z 3 marca. W jej trakcie Donald Trump ostro skrytykował hiszpański rząd, nazywając go „strasznym” i grożąc zerwaniem relacji handlowych. Zarzucił też Hiszpanii odmowę udostępnienia amerykańskim samolotom wojskowym baz do ataków na Iran oraz brak zgody na zwiększenie wydatków obronnych do poziomu 5 proc. PKB.

W Hiszpanii oburzenie wywołało to, że Merz nie zareagował na słowa amerykańskiego prezydenta. Kanclerz tłumaczył później, że nie chciał publicznie polemizować z Trumpem, aby nie „zaostrzać” sytuacji. Według jego relacji w rozmowie za zamkniętymi drzwiami powiedział jednak prezydentowi USA, że sankcje gospodarcze nie mogą być nakładane na pojedyncze państwo Unii Europejskiej.

Wyjaśnienia te nie uspokoiły jednak nastrojów w Madrycie. Hiszpański minister spraw zagranicznych José Luis Albares skrytykował Merza za brak reakcji i stwierdził, że trudno mu sobie wyobrazić, aby byli kanclerze Angela Merkel lub Olaf Scholz zachowali się w podobnej sytuacji w ten sam sposób.

Ostra krytyka pojawiła się również w hiszpańskich mediach, gdzie komentatorzy określali niemieckiego kanclerza mianem „tchórza”.

Jeszcze ostrzej wypowiedziała się wicepremier Hiszpanii Yolanda Díaz. W rozmowie z serwisem Politico stwierdziła, że „Europa potrzebuje dziś przywództwa, a nie wasali składających hołd Trumpowi”. Jej zdaniem część europejskich liderów „nie ma pojęcia, jak zarządzać historycznym momentem, w którym żyjemy”.

Berlin stara się jednak tonować spór. Rzecznik kanclerza zapewnił, że „relacje wcale nie są napięte”, a niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul podkreślił, że Hiszpania może liczyć na solidarność Niemiec wobec gróźb handlowych ze strony Stanów Zjednoczonych.

Zobacz: Hiszpania jednak weźmie udział w działaniach militarnych, zabezpieczając jeden z frontów

politico.eu / Kresy.pl
Tagi: , , , ,
forma płatności