Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan otwarcie powiedział o celach swojej militarystycznej polityki w sąsiedniej Syrii. Może to wywołać nowe napięcia w relacjach z Moskwą.

W wywiadzie dla tureckiej gazety „Hurriyet” Erdogan ocenił, że w wyniku wojny w Syrii zginęło już milion ludzi. Jak do tej pory żadne źródła nie podawały takiej liczby. Większość ekspertów i komentatorów oraz Organizacja Narodów Zjednoczonych ocenia, że w Syrii zginęło od wybuchu konfliktu około 250-300 tysięcy ludzi. Turecki prezydent mocno krytykował zresztą ONZ za to, że w żaden sposób nie interweniowała w Syrii. „Wzywaliśmy aby zachować cierpliwość, ale w końcu nie wytrzymaliśmy i byliśmy zmuszeni wejść do Syrii razem z Wolną Armią Syrii”. Erdogan otwarcie zadeklarował cel swojej militarystycznej polityki, jakim jest obalenie legalnych władz Syrii. „Weszliśmy tam by zakończyć rządy tyrana Asada” – Erdogan mówił o prezydencie Syrii.

Takie deklaracje tureckiego przywódcy wywołały natychmiastową reakcję w Moskwie. Rzecznik Kremla zarządał do Ankary wyjaśnień w sprawie słów Erdogana, które „pozostają w dysonansie z naszym rozumieniem sytuacji” – zaznaczał Dmitrij Pieskow. Wiceminister spaw zagranicznych Rosji Michaił Bogdanow zapowiadał rychłe konsultacje szefów dyplomacji obu państw w sprawie Syrii. Jednak już dziś doszło do telefonicznej rozmowy Erdogana z Władimirem Putinem. Pieskow powiedział o niej tylko tyle, że „nastąpiła szeroka wymiana poglądów”.

Deklaracje Erdogana skomentowało także Ministerstwo Spraw Zagranicznych Syrii. „Deklaracje Erdogana o celach tureckiej agresji w Syrii zakończyły jego kłamstwa i jasno zdemaskowały, że turecka agresja na syryjskiej ziemi nie jest niczym innym, jak rezultatem ambicji i iluzji” – można przeczytać w komunikacie syryjskiego MSZ.

Od początku konfliktu w Syrii Turcja pozostaje jednym z czołowych protektorów i sponsorów ugrupowań zbrojnych jakie walczą z władzami Syrii. Nieprzypadkowo to właśnie północna, granicząca z Tucją część tego kraju, stała się głównym polem działalności przeciwników Baszara al-Asada. Turcy zapewnili praktyczną swobodę w przepływie ochotników, uzbrojenia i pieniędzy do antyrządowych ugrupowań. Turcja jest oskarżana nawet o faktyczne wspierania „Państwa Islamskiego”. To właśnie do Turcji skierowany jest eksport ogromnej ilości ropy z terenów pod kontrolą ISIS, zyski z którego stanowią podstawę finansowania organizacji.

Erdogan wprowadził turecką politykę w koleiny „neosmańskie” to jest kierowanej ambicją zajęcia miejsca lidera w nowym zdestabilizowanym Bliskim Wschodzie, którą to ambicję Ankara usiłowała realizować poprzez wspieranie buntów sunnickiej ludności i ugrupowań islamistycznych przeciw świeckim przywódcom. Dodatkowo w Turcy tym chętniej wspierali islamistów w północnej Syrii, że zwalczali oni miejscowych Kurdów, którzy powołali tam faktyczną autonomię terytorialną i swoje oddziały zbojne, powiązane zresztą z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). Turcja od dawna domagała się także interwencji NATO przeciw władzom Syrii, domagając się ustanowienia strefy zakazu lotów, przynajmniej nad częścią terytorium tego kraju, na podobieństwo interwencji jaką NATO podjęło w 2011 w Libii. Dodać należy, że na niektórych obszarach północnej Syrii zwarcie zamieszkuje ludność turkmeńska, ściśle współpracująca z Turcją, ale wspierana również przez tureckiech nacjonalistów.

Rosja z kolei pozostaje nizachwianym sojusznikiem Syrii. Jesienią zeszłego roku Rosjanie podjęli się nawet militarnego wsparcia Baszara al-Asada, który sam zwracał się o to do Moskwy. Na tym dle doszło między oboma krajami do konfrontacji militarnej, kiedy to w listopadzie zeszłego roku turecki F-16 zestrzelil rosyjski samolot wojskowy na granicą syryjsko-turecką. Turcy twierdzili, że wleciał on w turecką przestrzeń powietrzną, Rosjanie temu zparzeczali. Doprowadziło to do kilkumiesięcznego zamrożenia relacji dwóch państw. Dopiero w czerwcu prezydent Turcji oficjalnie przeprosił Rosjan za działania tureckiego lotnictwa, co stworzyło warunki dla współpracy obu państw. W sierpniu oddziały tureckie wkroczyły do północnej Syrii gdzie wspierają lokalną ofensywę kontrolowanych przez siebie ugrupowań zbrojnych przeciw Kurdom i ISIS.

korrespondent.net/ria.ru/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz