Marcin Wojciechowski, były rzecznik MSZ i dawny dziennikarz „Gazety Wyborczej”, znany m.in. z relatywizowania ukraińskiego ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, został ambasadorem Polski w Kijowie.

Wojciechowski był korespondentem „Gazety Wyborczej” w Moskwie i Kijowie. Zajmował się m.in. relacjami polsko-ukraińskimi. W swoich artykułach relatywizował ludobójstwo dokonane przez Ukraińców na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Przykładowo, w 65. rocznicę ludobójstwa pisał w „Wyborczej”, że dla UPA „akcja antypolska z roku 1943 (…) była tylko marginesem jej walki”,dodając jednocześnie, że była ona „haniebna i godna potępienia”. Z wyrzutem stwierdzał również, że „ukraińscy nacjonaliści byli i są przedstawiani przez kresowiaków i ich sympatyków jako jeszcze gorsi niż naziści”.

Wojciechowski pełni funkcję wiceprezesa zarządu Fundacji Solidarności Międzynarodowej, a w 2010 roku został laureatem Nagrody Pojednania Polsko-Ukraińskiego. Od września 2013 roku pełni funkcję rzecznika MSZ.

„Od dawna jest on rzecznikiem „pojednania” strony polskiej z ukraińską, a swe racje przedstawia bez obaw, że w „Gazecie” ktoś go solidnie skrytykuje, obnażając płycizny jego rozumowania i nicość stosowanej argumentacji” – pisał w 2010 roku o Wojciechowskim ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

„Generalnie można to przedstawić tak: Ukraińcy podczas wojny i okupacji wyrządzili Polakom wiele zła. Ale, broń Boże, nie może paść słowo: ludobójstwo. Można pisać o rzeczach „strasznych”, „niepojętych”, zbrodni”, ale nie można rzeczy nazwać po imieniu, bo to szkodzi mitycznemu „pojednaniu polsko-ukraińskiemu”.(…) Przede wszystkim nie wolno w żaden sposób posługiwać się terminem ludobójstwo i należy unikać wynikających stąd konsekwencji. Usłużni rzecznicy ułomnego pojednania robią wszystko, aby sprawę sprowadzić do wzajemnych win i krzywd, choć łaskawie przyznają, że po stronie polskiej było jednak więcej ofiar. Ale i tu następują ogromne przekłamania: Marcin Wojciechowski pisze, że „polskich ofiar podczas konfliktu na Wołyniu i w Galicji wschodniej było kilkakrotnie więcej niż ukraińskich” („GW” z 12 lipca br.). Ma to stworzyć wrażenie, że Ukraińcy pacyfikowali Polaków, Polacy Ukraińców, jak to na wojnie”– pisał ks. Isakowicz-Zaleski. Jego zdaniem tego rodzaju działania miały na celu „ rozmywanie i spłycanie ludobójstwo na Polakach”.Duchowny nazwał również książkę Wojciechowskiego pt.”Odczarować mit Kresów” „intelektualnym gniotem”i przypomniał o „kilku paszkwilach atakujących Kresowian”, które nowy ambasador napisał.

Przeciwko kandydaturze Wojciechowskiego było PiS. Posłowie tej partii argumentowali, że kandydatura nie została skonsultowana z Andrzejem Dudą. Mimo sprzeciwu PiS sejmowa komisja spraw zagranicznych pozytywnie zaopiniowała wniosek.

Onet.pl / Kresy.pl

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. beresteczko1651
    beresteczko1651 :

    Dziwi minie nagminnie używany przez Redakcję termin „relatywista wołyński” w stosunku do ukraińskich antypolskich propagandystów i ich renagackich odpowiedników w Polsce. Przecież znacznie bliższy prawdzie jest określenie „kłamca wołyński”! Przecież nikomu jakoś nie przychodzi do głowy mówić o „relatywistach oświęcimskich”.