W ataku amerykańskiego drona, który miał być wymierzony w terrorystę zginęło 10 cywilów w tym dzieci.

Jak podał portal telewizji Al Jazeera w niedzielnym ataku Amerykanów zginęli członkowie dwóch afgańskich rodzin – Ahmadich i Nedżrabich. Wśród ofiar drona jest czworo małoletnich dzieci – dwóch chłopców w wieku czterech i trzech lat oraz dwie dwuletnie dziewczynki. W dodatku Amerykanie zabili swoich dawnych współpracowników. Jeden z zabitych mężczyzn Naser Nedżrabi był oficerem dawnej armii Afganistanu, a inny Zemaraj Ahmadi tłumaczem.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

4599.49 PLN    (20.9%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Taki jest bilans ataku drona nad Kabulem, który według wczorajszych informacji podanych przez Amerykanów miał zabić terrorystę z „Państwa Islamskiego Wilajetu Chorasan”. Dziennikarz Al Jazeery dotarł do jednego z krewnych ofiar. Jak twierdzi jedna z rodzin miała już dokumenty uprawniające ją do ewakuacji do USA. Pocisk miał uderzyć w samochód pełen dzieci, w którym syn tłumacza Zemaraja, najstarszej ofiary ataku, ćwiczył prowadzenie.

Trafienie pocisku w pojazd doprowadziło do masakry. Świadkowie mówią o plamach krwi na pobliskim budynku i kawałkach ciał ofiar porozrzucanych na dużym obszarze.

Amerykańska armia nadal utrzymuje, że nalot, w czasie którego dron strzelał „spoza horyzontu” był przeprowadzony „w samoobronie” by wyeliminować „zagrożenie” ze strony ISIS, jak napisano w niedzielnym oświadczeniu. W oświadczeniu stwierdzono, że Dowództwo Centralne  Sił Zbrojnych USA „przyjmuje możliwość ofiar cywilnych”, ale „w tej chwili nie ma żadnych oznak”, że cywile zginęli.

aljazeera.com/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz