Obecnie nie ma zagrożenia atakiem z Białorusi, ale nie można go wykluczyć w przyszłości – twierdzi Wadym Denysenko, doradca ukraińskiego ministra spraw wewnętrznych.

Jak poinformował w niedzielę Ukrinform, według doradcy ukraińskiego ministra spraw wewnętrznych Wadyma Denysenko, obecnie nie ma zagrożenia atakiem z Białorusi, ale nie można go wykluczyć w przyszłości.

„Ćwiczenia mobilizacyjne trwają na Białorusi. Na razie nie oznacza to, że rozpoczęła się masowa kampania mobilizacyjna na Białorusi i że armia białoruska zaczęła przenosić swoje siły na granicę ukraińską. W tej chwili tak nie jest, ale niestety nie można wykluczyć, że takie decyzje mogą zapaść po pewnym czasie. Na razie – jutro lub pojutrze – nie ma zagrożenia atakiem” – powiedział.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3956.49 PLN    (17.98%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Według doradcy szefa MSW prezydent Białorusi znajduje się w sytuacji, gdy badania pokazują, że około 80% Białorusinów nie chce wojny z Ukrainą. „Z drugiej strony Łukaszenko jest całkowicie zależny gospodarczo od Federacji Rosyjskiej”.

„Jego dzisiejsze przemówienie pokazało, że jest niesamowicie przestraszony. Jest czymś niesamowicie zaniepokojony, mówi rzeczy, które Putin chciałby usłyszeć, ale jednocześnie nie powiedział, że w razie potrzeby jego armia zacznie walczyć” – powiedział.

Jak informowaliśmy, Aleksandr Łukaszenko podczas przemowy z okazji dnia niepodległości Białorusi oświadczył, że wydał rozkaz „wycelowania” systemów Polonez w budynki rządowe w Kijowie.

W jego słowach powodem ataku na Ukrainę może być atak na białoruskie obiekty: rafinerię w Mozyrzu i bazę lotniczą Łuniniec. „Nieco mniej niż miesiąc temu kazałem Siłom Zbrojnym wycelować w centra decyzyjne w waszej stolicy, teraz to modne jest tak mówić… Przygotowywałem się do tego od dawna, pamiętajcie, Cały czas wam mówiłem – „Polonez…” Jesteś całkowicie w zasięgu ataku tych pocisków. I nie obchodzi mnie, kto tam siedzi w urzędach czy w pałacach” – wyartykułował Łukaszenko.

Jak informowaliśmy wcześniej, prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenko przekonywał w sobotę, że Ukraina próbowała uderzyć w obiekty wojskowe na terytorium Białorusi trzy dni temu, ale wszystkie jej pociski zostały przechwycone.

Łukaszenko nie dostarczył dowodów na poparcie swoich twierdzeń, powiedział, że Białoruś nie chce wojny z Ukrainą, ale będzie walczyć, jeśli jej własne terytorium zostanie zaatakowane.

„Oni nas prowokują. Muszę wam powiedzieć, że trzy dni temu, może trochę więcej, próba uderzenia obiektów wojskowych na terytorium Białorusi została podjęta z terytorium Ukrainy” – cytowała Łukaszenkę agencja Biełta.

„Ale dzięki Bogu, systemy przeciwlotnicze Pancyr zdołały przechwycić wszystkie pociski wystrzelone przez ukraińskie siły zbrojne”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przypomnijmy, że ćwiczenia wojskowe na Białorusi, które miały się dziś zakończyć, zostały przedłużone co najmniej do 9 lipca. Poinformował o tym zajmujący się monitoringiem wojskowej aktywności na terytorium Białorusi telegramowy kanał „Białoruski Gajun”. Podstawą doniesień jest zmiana w harmonogramie ćwiczeń.

3 lipca, czyli Dzień Niepodległości Białorusi, ma być dniem wolnym na wszystkich poligonach, a 2 lipca tylko na niektórych.

„Mimo wydłużenia czasu ćwiczeń na poligonach, armia białoruska nadal nie jest przygotowana do działań ofensywnych. Jedyną rzeczą, na którą taki trening miał pozytywny wpływ, była umiejętność obrony” – stwierdzono w opublikowanej na kanale wiadomości.

Kresy.pl/Ukrinform 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz