Litewska dziennikarka Lina Pečeliūnienė analizuje ostatnie poczynania Rosji względem Litwy.
Dziennikarka przypomina sygnały wysyłane przez prezydenta Dmitrija Miedwiediewa oraz premiera Władimira Putina. Szczególnie pozytywnie należy odebrać życzenia złożone przez tego pierwszego z okazji rocznicy odzyskania przez Litwę niepodległości 11 marca 1990. Wydaje się być to ważny znak, że Rosja zaczyna traktować Litwę jako niepodległy kraj, a nie smutny wynik upadku Związku Radzieckiego.
Z drugiej strony ani Miedwiediew ani Putin nie zapraszają prezydent Grybauskaite na obchody Dnia Zwycięstwa do Moskwy, chociaż premier wystosował takowe zaproszenia w czasie niedawnego szczytu bałtyckiego do przywódców Estonii i Łotwy. Pani prezydent starała się, według dziennikarki, tłumaczyć to pamięcią o zachowaniu Valdasa Adamusa, który odmówił wzięcia udziału w ceremonii demonstrując, iż dla Litwy druga wojna światowa skończyła się w 1990 roku.
Według Pečeliūnienė klucz do rozwiązania zagadki, w co gra obecnie Rosja i na czym ma polegać odmrożenie stosunków, leży w helsińskich rozmowach Putina z Grybauskaite. Nie chodziło przy tym ani o dyskutowane szeroko Możejki, ani o dostawy gazu i ropy na Litwę. Podstawowym wątkiem, według Pečeliūnienė, była sprawa udziału Litwy w projekcie elektrowni atomowej w Kaliningradzie. Grybauskaite stwierdziła, że Litwa powinna budować własne elektrownie. Jednak nie ujawniono tzw. “szczegółów technicznych” rozmów z Putinem.
Pečeliūnienė podkreśla, że dla Rosji Kaliningrad to przede wszystkim kłopot. Ze wszystkich stron otoczony przez Zachód nie może pozostać w systemie energetycznym Rosji. Autorka przypomina, iż w Kaliningradzie niedawno miała miejsce wielotysięczna demonstracja, na której żądano dymisji Putina. Dlatego udział Litwy w energetycznych planach Rosji uważa za kluczowy dla polityki Moskwy.
W tym kontekście sprawa Możejek może być tylko testem sprawdzającym dla strategicznego sojuszu Polski i Litwy. Dziennikarka radzi więc premierowi Andriusowi Kubiliusowi zamiast odpowiadać praktycznie codziennie na nowe doniesienia dotyczące “Orlen Litwa”, odbyć poważne rozmowy na najwyższym szczeblu z władzami Polski, aby przekonać się, czy nadal ma silnych strategicznych partnerów.
Przypomina w tym kontekście sytuację sprzed drugiej wojny światowej, kiedy Litwa “za rosyjskie cukierki” zapomniała o własnym bezpieczeństwie.
Błażej Cecota/bernardinai.lt/Kresy.pl






























