Brytyjski „The Guardian” publikuje rozmowy z Czeczenami walczącymi po obu stronach konfliktu w Donbasie. Jeden z nich przyznaje, że bywał już nielegalnie w Polsce.

Warunki na tej wojnie są fantastyczne. Jest tu dużo broni i dużo jedzenia– mówi w rozmowie z „The Guardian”dowódca prokijowskiego batalionu im. Szejka Mansura skrywający się pod pseudonimem Muslim. – Lubimy wojnę partyzancką– dodaje.

Muslim chwali się brytyjskiej gazecie, że brał udział w zamachach terrorystycznych w teatrze na Dubrowce, w szkole w Biesłanie oraz organizował kilka samobójczych ataków bombowych w Moskwie.

Z Kaukazu na Ukrainę wyjechał w 2007 r. Stamtąd zaś nielegalnie udawał sie na Zachód. Nielegalnie przekroczył pieszo granicę z Polską, a następnie został skierowany „przez czeczeńskich braci” do Danii. Miał powrócić tą samą drogą tracąc dwa dni na przemierzenie Karpat i omijanie straży granicznej.

Teraz Muslim chce przyciągnąć na Ukrainę islamistów z Syrii, aby walczyli z Rosją.

theguardian.com/KRESY.PL

Czytaj kolejny artykuł
3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • wepwawet
      wepwawet :

      Niech Użytkownicy sami ocenią, czy kindzal słusznie bulwersuje się wpadką „redaktorzyny”, gdyż nie przedstawił całej wypowiedzi swego ulubieńca „Muslima”. —— Zacznijmy od linka: http://www.theguardian.com/world/2015/jul/24/chechens-fighting-in-ukraine-on-both-sides – jak ktoś chce i może to przeczyta i wyciągnie wnioski. —— Oto pełna wypowiedz „Muslima” – kindzal bowiem przedstawił tylko jej część: „Muslim said he disagreed with the targeting of civilians and had nothing to do with the planning or implementation of such acts, but added that the attacks were “understandable” and “the only way we could get them to listen to us”. Jak widać „Muslim” usprawiedliwia się mówiąc, że nie brał udziału w przygotowaniach i wcielaniu zamachu w życie oraz potępia ataki na cywilów, ale… właśnie jest pewne ale – dodaje bowiem, że te ataki są zrozumiałe, gdyż to jedyna droga ku temu aby bojowników wysłuchano. Dziwnym trafem Kindzal zapomniał o skopiowaniu tej części wypowiedzi (pewnie bał się naruszyć prawa autorskie), nie dał jednak wielokropka, sugerując, że przedstawił całą wypowiedz „Muslima” – każdy może to rozsadzić w swym sumieniu. —— Idąc dalej „Muslim” przyznaje się, że działał w organizacjach terrorystycznych, które dokonywały zamachów: „Its commander, who would give his name only as “Muslim”, said he spent two decades fighting the Russians in Chechnya, first as part of the popular mobilisation which fought Russia’s troops in two wars for independence, and later as part of the terrorist underground movement which carried out a number of horrific terror attacks such as the Nord-Ost theatre siege, the Beslan school massacre, and a number of suicide bomb attacks on Moscow”. Po tym wyznaniu następuje owo przytoczone wcześniej zapewnienie, że sam jest „dobrym terrorystą” i zabijać bezbronnych nie chciał… no ale tylko tym sposobem można coś uzyskać. Więc nawet jeśli sam nie planował i nie brał udziału to jego koledzy już planowali, przygotowywali i wcielali w czyn. —— To co wywołuje największy niepokój to stwierdzenie, że przy pomocy Czeczeńców mieszkających w Polsce przekraczał już nielegalnie granicę naszego kraju: „When he went to meet Munayev last summer to discuss fighting for Ukraine, he crossed the border between Ukraine and Poland illegally, on foot, and then was driven “by our Chechen brothers” to Denmark, he said. He returned the same way, spending two days traversing the Carpathian mountains by foot to avoid border guards.” —— Wolałbym jednak aby Polska nie była autostradą dla terrorystów – niezależnie jakiej są oni maści. Mam nadzieję, że odpowiednie służby wyciągną nauczkę z zawartych w tekście rewelacji. Choć może należy „Muslimowi” podziękować – wszak przemknął się koło funkcjonariuszy straży granicznej, a mógł przecież powybijać niewiernych i zaoszczędzić na czasie.