Fragmenty ludzkich szkieletów odnaleziono już w pierwszym dniu prac ekshumacyjnych na terenie dawnego więzienia UB w Białymstoku
Największy z fragmentów to kość udowa. Przed rozpoczęciem prac poszukiwawczych wyburzono stojące tu obiekty. Kość udową odkryto bezpośrednio pod wyburzonym pomieszczeniem dla psów.
– Najpewniej jest to kość pochodząca z któregoś z trzech niepełnych szkieletów ludzkich, które odkryliśmy właśnie na terenie psiarni podczas pierwszego etapu prac poszukiwawczych w lipcu 2013 roku. Wówczas stały tu jeszcze te budynki, dlatego wtedy nie mogliśmy tego terenu zbadać dokładnie – mówi Adam Falis, biegły archeolog nadzorujący prace archeologiczne i dokumentacyjne. Kolejne dwie kości stopy i fragmenty obuwia odnaleziono podczas przygotowywania odkrywki w miejscu, gdzie w październiku 2013 r. zlokalizowano jedną z jam grobowych. Wykop wchodzi pod fundament dawnej chlewni, dlatego budynek stojący na tych fundamentach zburzono. Prace na terenie dawnego ogrodu więzienia karno-śledczego UB przy ul. Kopernika prowadzone są w ramach śledztwa wszczętego przez IPN latem ubiegłego roku. – Podczas drugiego etapu prac prowadzonych w październiku 2013 r. dało się nam odkryć 6 jam różnej wielkości. Dlatego teraz dokładnie wiemy, gdzie one są, i w pierwszym rzędzie będziemy je badać, m.in. podejmując z nich szkielety – tłumaczy prokurator Zbigniew Kulikowski, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, pod kierunkiem którego prowadzone są wszystkie czynności.
W październiku 2013 r. obok już podjętych szkieletów zlokalizowano obecność kolejnych sześciu. Nie można ich było wtedy wydobyć, bo dwa groby wchodziły pod fundament starej chlewni. Zaleganie kości ludzkich stwierdzono też w innych jamach.
W najbliższych dniach zbadany ma zostać teren za odkrytymi w październiku grobami. Wczoraj archeolodzy przygotowywali teren w miejscach jam odnalezionych w ubiegłym roku. Dziś, najpóźniej jutro, rozpoczną się tu prace ekshumacyjne. W ramach innego śledztwa białostockiego IPN zaplanowano też odkrywki na terenie samego obecnego aresztu śledczego. Będą one prowadzone w miejscu, gdzie po wojnie dokonywano egzekucji więźniów. W pomieszczeniach aresztu zerwana zostanie betonowa posadzka. W latach 70. podczas prac budowlanych odnajdywano tu szczątki polskich mundurów.
Na bieżąco z odkrytych kości pobierane jest DNA. Czynności te nadzoruje dr Andrzej Ossowski, szef Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów. Do genetyków pracujących na terenie więzienia zgłaszają się rodziny żołnierzy z terenu dawnego województwa podlaskiego. Od nich również pobierany jest materiał genetyczny.
Tak zrobiła m.in. Janina Lewczyk, której ojca, przedwojennego policjanta oraz żołnierza września 1939, NKWD więziło w gmachu na ulicy Szosa Południowa, teraz ul. Kopernika 21. Do dziś nie odnaleziono jego ciała.
– Tatę Sowieci aresztowali w 1939 r. i najpewniej trzymali w więzieniu przy Szosie Południowej. Nas, jego rodzinę, w 1940 r. wywieziono na Wschód. Po powrocie szukaliśmy ojca m.in. przez Czerwony Krzyż, ale bezskutecznie. Mam nadzieję, że może uda się odnaleźć jego szczątki podczas prac prowadzonych teraz przez IPN – mówi kobieta.
Do tej pory pobrano ok. 115 próbek DNA od bliskich ofiar żołnierzy podziemia niepodległościowego, których szczątki mogły być pochowane na terenie dawnego więzienia NKWD, a później UB w Białymstoku.
Adam Białous





























