Niedługo po przywróceniu przez marokańskie służby kontroli na granicy z Ceutą, setki migrantów z Maroko znów próbowały przedrzeć się na terytorium hiszpańskiej enklawy na północy Afryki. Doszło do starć z marokańską policją, z udziałem kilkuset osób.

Według agencji Reuters, w środę wieczorem setki migrantów próbowało przedrzeć się z Maroka do Ceuty, hiszpańskiej enklawy w Afryce północnej. Wcześniej tysiące osób zebrało się po stronie marokańskiej, w przygranicznym mieście Fnideq. Doszło do starć z marokańską policją, w stronę funkcjonariuszy rzucano kamieniami.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1883 PLN    (8.55%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Setki młodych mężczyzn próbowało dostać się do 6-metrowego ogrodzenia granicznego, ale zostali odepchnięci przez marokańską policję, wzywającą tłum do rozejścia się. Część osób weszła do wody, próbując przepłynąć do Ceuty. Na miejscu czekali już na nich hiszpańscy żołnierze. Nielegalni migranci nie ukrywają, że liczą na to, że poprzez Ceutę uda im się dostać na kontynent europejski, do Hiszpanii.

PAP podaje, że policjanci pilnujący granicy zostali zaatakowani przez około 1000 obywateli Maroka zaledwie kilka godzin po przywróceniu kontroli przez marokańskie służby na granicy z Ceutą.

W środę hiszpańscy policjanci i żołnierze eskortowali Marokańczyków, głównie subsaharyjskich Afrykańczyków, z powrotem do Maroko. Przedarli się oni do Ceuty w ostatnich dniach. Według hiszpańskich władz, spośród oficjalnej liczby około 8 tysięcy migrantów wydalono już około 2/3 z nich, w tym dzieci bez opiekunów. Wielu z nich zapowiada jednak, że będą dalej próbować przedostać się do Europy.

Amnesty International z jednej strony oskarża hiszpańskie służby o stosowanie przemocy wobec nielegalnych migrantów, a z drugiej oskarża Maroko, że używa tych ludzi jako pionków w swoim sporze z Hiszpanią. Korespondent Reutersa, który był obecny na plaży w Ceucie podaje, że wbrew twierdzeniom nielegalnych migrantów nie widział, żeby byli oni przez funkcjonariuszy bici lub wrzucani do morza.

Strona hiszpańska zwraca też uwagę, że w Ceucie wciąż pozostało wiele dzieci, z czego część bez rodziny czy opiekunów. Wiele z nich nie znało konsekwencji przekroczenia granicy i same chcą wracać.

W tle kryzysowej sytuacji w Ceucie jest sprawa Ibrahima Ghaliego, szefa Frontu Polisario, walczącego o secesję Sahary Zachodniej od Maroka. Pod zmienionym nazwiskiem został on przyjęty na leczenie do hiszpańskiego szpitala. Jeden z marokańskich ministrów zasugerował, że w związku z tym władze Maroko miały prawo do poluzowania kontroli na granicy z hiszpańską enklawą. Władze Hiszpanii oficjalnie twierdzą, że obie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego, a Ghali został przyjęty na leczenie z powodów humanitarnych. Hiszpański premier Pedro Sanchez oficjalnie nazywa Maroko przyjaciele Hiszpanii. Jednak w środę hiszpański sąd najwyższy wezwał Ghaliego na 1 czerwca na wstępne przesłuchanie w sprawie o popełnione przez niego zbrodnie wojenne. Lider Frontu Polisario odmówił jednak podpisania koniecznych dokumentów. Niewykluczone, że będzie starał się o immunitet dyplomatyczny, powołując się na algierski paszport.

Wcześniej rząd Sancheza wezwał wspólnoty autonomiczne Hiszpanii do natychmiastowego przyjęcia 200 nieletnich obywateli Maroka, którzy w ostatnich dniach wdarli się do Ceuty.

Jak informowaliśmy, od poniedziałku do Ceuty, hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej, nielegalnie przedostało się co najmniej około 8 tys. migrantów z Maroka. Lokalne władze twierdzą, że było ich dużo więcej i obwiniają rząd w Madrycie o bierność. Na miejsce trzeba było wysłać wojsko, żeby opanować sytuację. Hiszpański premier Sanchez, który przybył na miejsce, został zwyzywany i wygwizdany przez oburzonych mieszkańców.

Zobacz więcej: Tłumy nielegalnych migrantów z Maroko w hiszpańskiej Ceucie. Premier Hiszpanii wygwizdany [+VIDEO]

Reuters / rmf24.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz