Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Irańska armia ostrzegła, że wznowienie amerykańskich nalotów doprowadzi do dalszego rozszerzenia wojny na Bliskim Wschodzie. Teheran twierdzi, że Izrael próbuje nakłonić Stany Zjednoczone do kontynuowania ataków.
Rzecznik irańskiej armii gen. bryg. Mohammad Akraminia ostrzegł w niedzielę, że wojna na Bliskim Wschodzie rozszerzy się na kolejne obszary, jeżeli Stany Zjednoczone wznowią ataki na Iran. Wypowiedź padła przed zapowiadanym spotkaniem premiera Izraela Benjamina Netanjahu z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Oświadczenie zostało wydane po drugiej z rzędu nocy bez amerykańskich nalotów. Wcześniej przez niemal dwa tygodnie USA prowadziły ataki na Iran, na które Teheran odpowiadał uderzeniami wymierzonymi w amerykańskich sojuszników w regionie. Izrael nie uczestniczył bezpośrednio w tej fazie walk.
Przedstawicielem Omanu przybyli do Teheranu, by rozmawiać z władzami Iranu o statusie Cieśniny Ormuz. Oman zajmuje jeden jej brzegów.
O rozmowach poinformował w niedzielę rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Iranu, Emaeil Baghei. Potwierdził, że rozmowy były owocne i że trwają konsultacje techniczne i polityczne między jego państwem i Omanem, jak zrelacjonował portal Al Mayadeen. Według rzecznika strony wymieniły poglądy na temat wspólnych zasad i mechanizmów operacyjnych zarządzania bezpieczną żeglugą w Cieśninie Ormuz.
Agencja IRNA podkreśliła, że wizyta ma miejsce w kontekście wznowienia przez USA wojny przeciwko Iranowi. Nowa eskalacja wojny trwa od 7 lipca. Ich główną przyczyną jest próba zniweczenia przez Amerykanów irańskiej kontroli nad Ormuzem, przez który przebiega kluczowy szlak handlowy. Prezydent USA Donald Trump uznał memorandum rozejmowe jakie osobiście podpisał z prezydentem Iranu w czerwcu za dłużej nieobowiązujące.
Prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel ostro skrytykował sankcje i ograniczenia dotyczące dostaw ropy na wyspę, prowadzone przez administrację Donalda Trumpa. Podczas obchodów rocznicy wybuchu kubańskiej rewolucji zarzucił Waszyngtonowi szukanie w Hawanie „kozła ofiarnego” za problemy społeczne w Stanach Zjednoczonych.
Prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel oskarżył w niedzielę administrację Donalda Trumpa o prowadzenie wobec jego kraju polityki „politycznego ludobójstwa”. Wystąpienie wygłosił podczas państwowych uroczystości w Pinar del Río.
Kubański przywódca potępił amerykańskie ograniczenia dotyczące dostaw ropy oraz zaostrzone sankcje. Odniósł się także do niedawnego raportu Departamentu Stanu USA, w którym Kubę oskarżono o infiltrację amerykańskich władz i wspieranie „bezprecedensowej fali lewicowego terroryzmu na amerykańskiej ziemi”.
24 lipca Kościół katolicki w Polsce obchodzi obowiązkowe wspomnienie św. Kingi, dziewicy. Węgierska królewna została księżną krakowską i sandomierską, współuczestniczyła w rządzeniu Małopolską, wspierała ubogich, a po śmierci męża założyła klasztor klarysek w Starym Sączu.
Kinga, nazywana również Kunegundą, urodziła się prawdopodobnie w 1234 roku w Ostrzyhomiu. Była córką króla Węgier Beli IV oraz Marii Laskaris. Pochodziła z dynastii Arpadów, która wydała wielu świętych, w tym św. Stefana Węgierskiego, św. Władysława, św. Małgorzatę Węgierską oraz bł. Jolantę – młodszą siostrę Kingi. Wychowanie na głęboko religijnym dworze miało zasadniczy wpływ na jej późniejsze życie.
Przyjazd Kingi do Polski był związany z politycznym zbliżeniem Piastów z węgierską dynastią Arpadów. W 1239 roku królewna przybyła do Wojnicza, a następnie do Sandomierza. Tam znalazła się pod opieką Grzymisławy, matki swojego przyszłego męża, oraz bł. Salomei, siostry księcia Bolesława.
Funkcjonariusze Straży Granicznej ujawnili siedmiu obywateli Kolumbii, którzy pracowali bez wymaganych zezwoleń w firmie budowlanej w powiecie brzeskim. Cudzoziemcy zostali zobowiązani do opuszczenia Polski i otrzymali roczny zakaz wjazdu do strefy Schengen. (więcej…)
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha pozytywnie ocenił wezwanie prezydenta Kazachstanu Kasyma-Żomarta Tokajewa do zamrożenia działań wojennych. Ukraiński dyplomata stwierdził, że Moskwa musi znaleźć się pod większą presją, zanim zaakceptuje propozycje pokojowe.
W niedzielę minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha odniósł się w serwisie X do wystąpienia prezydenta Kazachstanu Kasyma-Żomarta Tokajewa podczas jego spotkania z Władimirem Putinem.
„Doceniamy to, że prezydent Kasym-Żomart Tokajew powiedział Putinowi, iż nadszedł czas, aby zakończyć wojnę. To realistyczne, wygłoszone w porę i mądre przesłanie. Ukraina zaproponowała zatrzymanie wojny wzdłuż obecnej linii frontu i przejście do dyplomacji, ale Kreml nadal odrzuca tę jasną drogę do pokoju. Rzecznik Putina odrzucił już także propozycję prezydenta Kazachstanu. Konkluzja jest taka: Moskwa musi odczuć większą presję, zanim zaakceptuje realistyczne propozycje pokojowe” – napisał Sybiha.
„Cenny na Białorusi przypominają numery telefonów”