Piątkowe, antyrządowe protesty zwolenników prezydenta Bułgarii Rumena Radewa, przerodziły się w nocy w starcia z policją. Aresztowano 18 osób. Radew broni demonstrantów i wzywa premiera Borisowa i prokuratora generalnego Geszewa do dymisji.

W nocy z piątku na sobotę (10 na 11 lipca) w centrum Sofii doszło do eskalacji napięcia i starć między protestującymi przeciwnikami rządu i równocześnie zwolennikami prezydenta Rumena Radewa, a policją.

W piątek od wczesnych godzin popołudniowych przed siedzibą prezydenta Bułgarii, Rumena Radewa, w stolicy kraju, Sofii, trwał protest zwolenników głowy państwa. Początkowo przebiegał pokojowo, przy czym sam Radew kilka razy przestrzegał przed prowokacjami.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Później, gdy na miejsce przybyło z prowincji na demonstrację kilkuset zwolenników rządu, a zarazem przeciwników prezydenta, napięcie wzrosło. Policji udało się nie dopuścić do kontaktu obu grup, ale bułgarscy funkcjonariusze mieli z tym duże trudności. Jak podano, autobusy, którymi przybyli zwolennicy rządu, obrzucono butelkami wody i jajkami.

Gdy prorządowi demonstranci odjechali, zwolennicy prezydenta na krótko zablokowali ważne skrzyżowanie, po czym wrócili pod siedzibę prezydenta. Według świadków, wówczas zaczęły się przepychanki z policją. Bułgarskie media poinformowały o starciach i zatrzymaniu około 10 osób, choć inne źródła podawały mniejszą liczbą zatrzymany, ale zarazem mówiły o trzech rannych policjantach. Do starć doszło w nocy z piątku na sobotę, w centrum Sofii. W sobotę agencja Reuters podała, że 18 osób zostało aresztowanych.

Radio Bulgaria podaje, że w proprezydenckich, a zarazem antyrządowych protestach brały udział tysiące ludzi, a centrum Sofii przez wiele godzin było zablokowane. Protestujący domagali się dymisji premiera Bojko Borisowa i prokuratora generalnego Iwana Geszewa.

Demonstracje w Bułgarii zaczęły się w czwartek po tym, jak do kancelarii prezydenta weszła prokuratura. Przeszukano kilku gabinetów jego współpracowników Radewa, z czego dwóch z nich zatrzymano. Wówczas na ulicę wyszli zwolennicy głowy państwa, a demonstracje, początkowo o charakterze poparcia prezydenta, przekształciły się w wystąpienia antyrządowe. Ponadto, sam bułgarski prezydent wezwał do walki z mafią w rządzie i prokuraturze.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Protest przeciw bułgarskiej mafii przekształca się w kampanię i nie ma siły, która mogłaby ją wstrzymać” – powiedział w piątek Radew. Dzień później w odezwie do narodu oświadczył, że ostatnie protesty pokazały, że Bułgarzy w poprzek spektrum politycznego mieli dość. Wezwał też premiera i prokuratora generalnego do ustąpienia.

Korupcja, ściąganie haraczy przez prokuratorów i bezczynność wobec grabieżców… oraz brak sprawiedliwości są tym, przeciwko czemu wystąpili ludzie – powiedział prezydent Bułgarii.

W sobotę w Sofii, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, miały odbyć się kolejne antyrządowe protesty.

Czytaj także: Bułgaria: Liczba ludności spadła poniżej 7 mln

Interia.pl / Reuters / bnr.bg / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz