Przedstawicie Białoruskiego Frontu Narodowego przekazali do prokuratury listę z 2600 podpisami Białorusinów, którzy gotowi są poręczyć za osadzonych w aresztach – oskarżonych o wszczynanie zamieszek w czasie demonstracji 19 grudnia ub.r.
Jak poinformował dziennikarzy cytowany przez agencje Biełapan przewodniczący partii Alaksej Janukiewicz, organizatorzy akcji oczekują co najmniej, że zatrzymani zostaną wypuszczeni z więzień i będą mogli odpowiadać z wolnej stopy.
Janukiewicz zauważył również, że w prokuratura otrzymała w przeszłości podobne deklaracje poręczenia dla Uładzimira Nikaljewa i Iriny Chalip. Kilka dni po tym obydwoje zostali przeniesieni do aresztu domowego. Jego zdaniem to właśnie nacisk społeczny wpłynął na decyzję sądu. Przewodniczący BNF dodał również, że akcja trwa a w regionach zebrano dodatkowe 1,5 tys. podpisów.
Żona aresztowanego byłego kandydata Alesia Michalewicza – Alena w rozmowie z Biełsatem podziękowała wszystkim, którzy „nie bali się i złożyli podpis pod poręczeniem dla jej męża i innych więźniów politycznych”. Alena Michalewicz przy okazji wskazała, że istnieją problemy prawne z poręczeniami. „Jeżeli ktoś poręcza za innego człowieka potrzebna jest zgoda samego więźnia. W przypadku mojego męża jest to mało możliwe, bo mam z nim utrudniony korespondencję”.
Według kodeksu karnego poręczenia może udzielić dwóch i więcej wcześniej nie karanych obywateli, którzy „zasługują na zaufanie”. W przypadku, gdy osoba wypuszczona na wolność w wyniku poręczenia naruszy warunki zwolnienia, poręczyciele mogą zostać ukarani grzywną w wysokości, w przeliczeniu do, 16,5 tyś złotych.
Według danych obrońców praw człowieka w mińskich aresztach nadal znajduje się 33 więźniów oskarżonych o wszczynanie masowych niepokojów społecznych, w tym trzech byłych kandydatów na urząd prezydenta – Aleś Michalewicz, Andrej Sannikau, Mikołaj Statkiewicz.
Biełsat (belsat.eu)




























