Na Białorusi nie ma śladów bankowej paniki. Tak na wypowiedzi szefowej Biełarusbanku zareagowali przedstawiciele białoruskiego Banku Narodowego.
W czwartek Nadieżda Jermakowa, przewodnicząca rady nadzorczej największego na Białorusi banku poinformowała o problemie codziennego odpływu z kont banku nawet do 7 mld. białoruskich rubli (ponad 6,5 mln zł). Powodem tego według niej miały być rosyjsko-białoruską wojna informacyjna.
W piątek słowa Jermakowej zdementował rzecznik prasowy białoruskiego Banku Narodowego. „Nie ma żadnego odpływu wkładów rublowych w białoruskim systemie bankowym, jest jedynie odpływ w samym Biełarusbanku i nie jest on spowodowany wojną informacyjną wojna między Rosją i Białorusią, ale niezbyt udaną polityka marketingowa banku” – powiedział Biełsatowi Anatolij Drazdou.
„Mówiąc wprost inne białoruskie banki oferują obywatelom lepsze warunki ochrony rublowych depozytów, i ludzie to widzą” – dodał. Według jego relacji z danych ze stycznia-września 2010 r. w systemie bankowym Białorusi następuje przyrost wkładów rublowych. Jego zdaniem ich wzrost wynika ze wzrostu liczby pieniędzy u ludzi, a także zaufania do białoruskiej waluty.
TV Biełsat (belsat.eu)





























