Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Rosja ma coraz większe problemy z zapasami rakiet do systemów obrony powietrznej S-300 i S-400 – podaje CBS News. Ukraińskie ataki na rosyjskie instalacje przeciwlotnicze mają pogłębiać deficyt i ułatwiać kolejne uderzenia na zaplecze przeciwnika. Eksperci wskazują, że Ukraina może produkować więcej dronów dalekiego zasięgu niż Rosja rakiet przeznaczonych do ich zwalczania.
Rosja zmaga się z rosnącym niedoborem rakiet do kluczowych systemów obrony powietrznej S-300 i S-400, co może ułatwić Ukrainie kolejne ataki na rosyjskie cele wojskowe. Jak podała CBS News, powołując się na ukraińskich urzędników, największe braki dotyczą pocisków wykorzystywanych przez instalacje stanowiące jeden z podstawowych elementów rosyjskiej ochrony przed pociskami manewrującymi i balistycznymi.
Według ukraińskich służb wywiadowczych w 2025 roku Rosja dysponowała ponad 400 pociskami RM-48U dla systemów S-300PM i S-400. Ukraińscy rozmówcy stacji ocenili, że w kolejnym roku zapasy te jeszcze bardziej się zmniejszą.
Minister spraw zagranicznych Izraela, Gideon Saar zapowiedział, że nie będzie już utrzymywać kontaktów z wysoką przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, Kają Kallas.
Portal Ynet pisze o "ostrym starciu" dyplomatycznym między Izraelem a Kallas. Doszło do ujawnieniu, że Kallas w czasie swojej majowej wizyty w Meksyku, na zamkniętej konferencji z członkami jego rządu przyrównała obecną politykę państwa syjonistycznego do polityki aparthaidu prowadzonej w Republice Południowej Afryki w celu zagwarantowania supremacji politycznej i ekonomicznej jej mieszkańców rasy białej. Informacja o wypowiedzi Kallas przebiła się do środków masowego przekazu dopiero w pierwszym tygodniu czerwca.
Saar skomentował w czwartek, że Kallas „od pewnego czasu zachowuje się obsesyjnie i w sposób haniebnie niesprawiedliwy wobec państwa Izrael”.
Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza rozwija czworonożne roboty naziemne określane w chińskich mediach jako „robo-wilki”. Maszyny przypominające duże psy mają wspierać żołnierzy w rozpoznaniu, transporcie zaopatrzenia i działaniach bojowych.
Roboty zostały pokazane w ćwiczeniach 76. Grupy Armii. Według chińskich mediów państwowych maszyny działały razem z żołnierzami i dronami, wykonując zadania rozpoznawcze, wspierając precyzyjne uderzenia oraz osłaniając natarcie.
„Robo-wilki” mają być wyposażone w kamery, sensory, systemy LiDAR oraz moduły umożliwiające przenoszenie zapasów lub uzbrojenia. Chińskie źródła podają, że część robotów używanych podczas ćwiczeń miała karabiny QBZ-191 albo moduły rozpoznawcze. Maszyny mają poruszać się w trudnym terenie i działać tam, gdzie wysłanie żołnierzy wiązałoby się z dużym ryzykiem.
Fiński parlament zgodził się na zmianę przepisów, które dotąd blokowały wwożenie, transportowanie i posiadanie broni jądrowej na terytorium kraju. Ustawa ma umożliwić Finlandii pełniejsze wykorzystanie odstraszania jądrowego NATO w sytuacjach związanych z obroną narodową, obroną zbiorową Sojuszu lub współpracą wojskową.
W środę fiński parlament przyjął ustawę znoszącą dotychczasowe ograniczenia dotyczące wwozu, transportu, dostarczania i posiadania broni jądrowej na terytorium kraju w sytuacjach związanych z obroną Finlandii, obroną zbiorową NATO lub współpracą obronną. Za zmianami opowiedziało się 125 deputowanych, przeciw było 61, a 13 było nieobecnych.
Szef BBN Bartosz Grodecki ocenił, że dokument jest „dosyć niesymetryczny”, a jeden z jego artykułów może wykraczać poza kompetencje MON i dotyczyć prerogatyw prezydenta. BBM otrzymało treść umowy dopiero dzień przed jej podpisaniem.
Umowę podpisali w środę wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister obrony Niemiec Boris Pistorius. Według MON dokument ma stanowić podstawę prawną aktualnych ram współpracy obu państw w zakresie obronności. Nowa umowa zastąpi dotychczasową umowę ramową z 2011 roku.
Rząd wybrał formułę umowy międzyrządowej, która nie wymaga ratyfikacji przez prezydenta, a Kancelaria Prezydenta RP przekazała, że nie brała udziału w konsultacjach.
Polska i Niemcy mają podpisać nowe porozumienie o współpracy obronnej. Dokument ma dotyczyć współpracy Wojska Polskiego z Bundeswehrą, wschodniej flanki NATO oraz bezpieczeństwa cyberprzestrzeni. Rząd wybrał formułę umowy międzyrządowej, która nie wymaga ratyfikacji przez prezydenta, a Kancelaria Prezydenta RP przekazała, że nie brała udziału w konsultacjach.
W środę 17 czerwca Polska i Niemcy mają podpisać nowe porozumienie o współpracy obronnej, które ma dotyczyć między innymi relacji Wojska Polskiego z Bundeswehrą, działań na wschodniej flance NATO oraz bezpieczeństwa cyberprzestrzeni. Jak podała Wirtualna Polska, dokument ma zostać zawarty w 35. rocznicę podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie z 1991 roku.
W kwietniu informowaliśmy o nieujawnionych jeszcze planach podpisania umowy o współpracy obronnej z Niemcami. Według portalu wPolsce24, konsultacje międzyresortowe były prowadzone w trybie przyspieszonym.
Cyberinsekt w służbie Bundeswehry – niemieckie inwestycje w futurystyczną obronność