Ambasador Ukrainy w Stanach Zjednoczonych Olga Stefaniszyna oceniła, że przekazanie Ukrainie amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk znacząco ograniczyłoby ryzyko rosyjskich ataków rakietowych, stanowiąc silny czynnik odstraszający.
Ambasador Ukrainy w Stanach Zjednoczonych Olga Stefaniszyna oświadczyła, że pociski manewrujące Tomahawk mogłyby odegrać kluczową rolę w zmniejszeniu zagrożenia ze strony rosyjskich ataków powietrznych. W jej ocenie ich rozmieszczenie na terytorium Ukrainy stanowiłoby skuteczny środek odstraszania wobec dalszej agresji ze strony Rosji.
W rozmowie z blogerem Mario Noufolem Stefaniszyna zaznaczyła, że dzięki posiadaniu systemu Tomahawk Ukraina mogłaby niszczyć cele wojskowe przeciwnika jeszcze na etapie przygotowań do ataku.
„Możliwość zniszczenia potencjału agresora na jego terytorium zapobiega i ogranicza jego motywację do prowadzenia ataków na całym terytorium Ukrainy, ostrzeliwania naszych miast rakietami i zabijania ludności cywilnej” – powiedziała ambasador.
Zobacz też: Media: USA mogą przekazać Ukrainie jedynie od 20 do 50 Tomahawków
Stefaniszyna podkreśliła, że samo posiadanie takiego rodzaju uzbrojenia mogłoby działać prewencyjnie. „Samo zrozumienie, że Ukraina dysponuje takim potencjałem jak Tomahawk, stanowi bardzo poważny czynnik odstraszający” – dodała.
Zdaniem dyplomatki, nawet jeśli w przyszłości nie byłoby konieczności wykorzystania tych pocisków w działaniach bojowych, ich obecność miałaby znaczenie strategiczne. „Nie jest nawet konieczne, aby Ukraina kiedykolwiek użyła tej broni. Obecnie, w czasie aktywnej wojny, jej użycie jest absolutnie legalne i uzasadnione, ale nawet w przypadku zawieszenia broni czy porozumienia pokojowego sama świadomość, że taka zdolność istnieje na terytorium Ukrainy… Zgódźmy się, że byłby to bardzo istotny atut w rozmowach między prezydentem Trumpem a prezydentem Putinem” – podkreśliła Stefaniszyna.
Zobacz: Trump o pociskach Tomahawk dla Ukrainy: „W pewnym sensie podjąłem decyzję”
Kresy.pl/YT































