Unia Triplex. Włodzimierz Osadczy o zapomnianej części Polski

Wniosek, jaki można wysnuć na podstawie licznych świadectw, przytaczanych źródeł czy opisów, nasuwa się tymczasem mimowolnie: tradycje historycznej Rusi stały się nieodłączną, integralną częścią składową polskości – niczym litewskość przyswojona, przetworzona, pielęgnowana i wreszcie włączona w polskość w taki sposób, że historyczne pojęcie „Litwy” nie ma nic wspólnego z XIX/XX wiecznym separatyzmem żmudzko-kowieńskim – pisze Marcin Skalski w recenzji najnowszej książki profesora Włodzimierza Osadczego. 

„Unia Triplex. Unia brzeska w tradycji polskiej, rosyjskiej i ukraińskiej”, bo tak brzmi pełny tytuł najnowszej książki profesora Włodzimierza Osadczego, to dzieło traktujące nie tylko o zamierzchłej historii. Autor, zachowując konwencję rozprawy naukowej, nadał swojej pracy walor przewodnika w czasie i przestrzeni aż do czasów współczesnych, które dzięki uważnej lekturze stają się dla czytelnika bardziej zrozumiałe.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Profesor Włodzimierz Osadczy, historyk, znawca tematyki religijnej na szeroko rozumianych Kresach, nieprzypadkowo nadał swojemu dziełu tytuł, zawierający człon „triplex”. Unia brzeska bowiem funkcjonowała w wymierza zarówno polskim, ukraińskim – co nie jest niczym zaskakującym, ale także rosyjskim. „Dla Rzymu celem unii brzeskiej było zawsze nawrócenie Moskwy” – czytamy w jednym z obficie cytowanych źródeł. Odsłonięcie kontekstu rosyjskiego przez profesora Osadczego jest niewątpliwie istotnym walorem recenzowanej pracy.

Zobacz także: Unia Triplex. Nowa książka prof. Osadczego o Unii Brzeskiej i jej banderowskich wypaczeniach

Z odwołania się do pojęcia „triplex” wynika jednak także kolejny, nie mniej istotny dla czytelnika wniosek. Nosicielem i inkubatorem „ruskości” były bowiem nie tylko organizmy i byty, które dziś określamy mianem ukraińskich czy rosyjskich. W dużej mierze tradycje historycznej Rusi przejęła przedrozbiorowa Rzeczpospolita, w taki sposób, że obrządek wschodni podporządkowany Rzymowi stał się nosicielem polskości – unici zaś stawali się męczennikami za wierność papieżowi i za sprawę polską. „Należy stwierdzić, że […] tylko istnienie państwa polskiego zapewniło trwanie unickiej Cerkwi jako ‘ruskiej wiary’” – pisze profesor Włodzimierz Osadczy. Autor przypomina między innymi historię męczenników z Pratulina na Podlasiu, zgładzonych przez carski rząd, występujący w interesie moskiewskiego państwowego prawosławia, za nieprzejednanie trwanie przy unii i wierność Rzymowi. „W sztuce i architekturze barok ukraiński jest lokalną odmianą baroku polskiego” – pisał z kolei przytaczany przez Włodzimierza Osadczego jeden z historyków z Ukrainy. Duże wrażenie robi również opis koronacji Cudownego Obrazu Matki Boskiej Poczajowskiej w klasztorze bazyliańskim w Poczajowie na Wołyniu we wrześniu 1773 roku. „Obrządek unicki wtopił się w polską przestrzeń i nie pozostał na nim cień obcości. Był integralną częścią zanikającej polskiej kultury barokowej naznaczonej sarmacką fantazją” – podsumowuje z przekonującym znawstwem autor, opisując zarazem proces latynizacji i polonizacji obrządku unickiego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wniosek, jaki można wysnuć na podstawie licznych świadectw, przytaczanych źródeł czy opisów, nasuwa się tymczasem mimowolnie: tradycje historycznej Rusi stały się nieodłączną, integralną częścią składową polskości – niczym litewskość przyswojona, przetworzona, pielęgnowana i wreszcie włączona w polskość w taki sposób, że historyczne pojęcie „Litwy” nie ma nic wspólnego z XIX/XX wiecznym separatyzmem żmudzko-kowieńskim. Zatem Polska historycznie też może rościć sobie prawo do zaliczania się w poczet spadkobierców Rusi – tym bardziej, że w swoim wywodzie profesor Osadczy daje dowody na odrębny rozwój Rusi moskiewskiej oraz Rusi pod ówczesnym panowaniem polskim.

Zobacz także: Rusini – Zawsze Wierni Rzeczypospolitej Polskiej

Czytelnik ma ponadto ten przywilej, że obcuje z dziełem autora nierzadko zabierającego głos w sprawach moralności publicznej, zabieganie o którą jest dla Włodzimierza Osadczego synonimem działania na rzecz dobra wspólnego i klasycznie rozumianej polityki. „Tam, gdzie prawda. tam jest też ład” – mówi zresztą profesor w jednym z wywiadów. Badacz nie abstrahuje w swoich rozważaniach od ocen moralnych, wpisanych w ściśle katolicki kontekst. Z pracy Włodzimierza Osadczego bije bowiem troska o Kościół powszechny, która uwidacznia się najpełniej w obraniu perspektywy stricte soteriologicznej przy okazji omawiania Orędzia Fatimskiego w części poświęconej nawróceniu Rosji, co świadczy o zaangażowaniu autora i głębokim przejęciu sprawami nie tylko doczesnymi.

Zobacz także: Prof. Osadczy dla Kresy.pl: amnezja kresowa to część upadłości III RP rządzonej przez POPiS, trzeba się temu przeciwstawić

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wywód profesora nie abstrahuje także od faktu, że przy istnieniu rozmaitych odcieni zawsze istnieje jasno wytyczona granica między Dobrem a Złem. Droga na skróty zawsze wiedzie na manowce a w skrajnych przypadkach kończy się zbrodnią zadawaną w imię doczesnych „bożków” – zdaje się sugerować Włodzimierz Osadczy, czemu służy bardzo sugestywne zestawienie błogosławionego biskupa Grzegorza Chomyszyna oraz Andrija Szeptyckiego, którego niejednoznaczność doprowadziła do wielu amoralnych kompromisów ze Złem. Właśnie tego typu zestawienia i oceny, od których autor nie stroni, pozwalają zrozumieć proces przeistoczenia katolickiej Cerkwi unickiej na dawnych terenach Rzeczypospolitej w wehikuł wojującego ukraińskiego nacjonalizmu. „Kreowanie nowej wspólnoty politycznej było związane przede wszystkim z eliminacją wpływów polskich” – konstatuje profesor, opisując powstanie kłamstwa założycielskiego ukraińskiej tożsamości narodowej w jej banderowskiej postaci. Powielanie tego kłamstwa aż po dziś dzień wyjaśnia ponadto główne przyczyny, dla których nawet najwyżsi rangą hierarchowie obecnego Ukraińskiego Kościoła Grekokatolickiego hołdują tradycjom, których moralna ocena musi być jednoznaczna. Jako kontrapunkt autor odwołuje się do postaci dla siebie szczególnej, wspomnianego już biskupa Chomyszyna, który nawoływał swój naród do systematycznej pracy w duchu katolickim i zarazem podporządkowania spraw narodu nieprzemijalnym zasadom moralnym – nigdy zaś na odwrót. Z tego właśnie powodu postać Błogosławionego biskupa wywołuje tak nerwowe reakcje współczesnego ukraińskiego kleru grekokatolickiego, który nie jest gotów do stanięcia w Prawdzie. Wątku tego również nie mogło zabraknąć w recenzowanej pracy.

Zobacz także: Czy każdy Rusin był Ukraińcem? Przemówienie sejmowe rusińskiego posła Mychaiła Baczyńskiego z 1931 roku

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Unia Triplex…” posiada bogatą bazę źródłową, wywód jest klarowny i rzetelny. Nie zmienia to jednak faktu, że najnowsza książka profesora Osadczego jest istotną i cenną pracą, która zachowując niezbędną chronologię i walory naukowości, jest także zwięźle i przystępnie napisanym przewodnikiem po opisywanej tematyce.

Marcin Skalski

Unia Triplex. Włodzimierz Osadczy o zapomnianej części Polski
4 (80%) 5 głosów.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz