Moskwa, Pekin i Teheran będą musiały zaoferować Japonii i Turcji pokój, rozwój i wzajemne korzyści w celu przyspieszenia zastąpienia Stanów Zjednoczonych jako głównego gracza w międzynarodowych stosunkach tych dwóch krajów. Nie będzie łatwo, biorąc pod uwagę charakter Abe i Erdogana, ale Xi Jinping i Putin okazali się mistrzami sprytu w łączenia komercyjnych, ekonomicznych, wojskowych i dyplomatycznych zdolności Chin, Rosji i Iranu – podkreśla na łamach Strategic Culture Federico Pieraccini.

Są dwa kraje, które bardziej niż inne pokazują, jak zachodni porządek świata przechodzi głęboką zmianę. Japonia i Turcja zajmują dwa odrębne i zróżnicowane obszary geograficzne, ale łączą ich te same strategiczne decyzje dotyczące ich przyszłości. Ich geopolityczna trajektoria coraz bardziej odchodzi od Waszyngtonu i zbliża się do Chin, Rosji, Indii i Iranu.

Zarówno Japonia, jak i Turcja zajmują kluczowe miejsce w strategii USA na rzecz kontrolowania Bliskiego Wschodu i regionu Azji i Pacyfiku. Oba kraje mają gospodarki, które są konkurencyjne w stosunku do swoich sąsiadów i często znajdują się w sojuszu z krajami będącymi w orbicie Waszyngtonu. Japonia ma dobre stosunki z Koreą Południową, a Turcja (jeszcze kilka lat temu) miała uprzywilejowane stosunki z Arabią Saudyjską i Izraelem. Mając na uwadze, że USA dążą do przedłużenia i umocnienia dominacji w regionie, Waszyngton zawsze starał się mieć doskonałe stosunki z tymi dwoma krajami, aby zapewnić sobie stałą obecność w sprawach regionalnych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Japonia i Turcja bardzo dobrze wywiązały się z roli nadanej przez Amerykę w kategoriach wojskowych, finansowych i ekonomicznych. Ankara, na przykład, jest kluczową częścią NATO i oferuje bazy wojskowe, takie jak baza lotnicza Incirlik, umożliwiając wpływ wojsk amerykańskich na Bliski Wschód. Katar, na przykład, jest satelitą Turcji, dzięki wspólnym więzom religijnym Bractwa Muzułmańskiego. Nieprzypadkowo jedna z najważniejszych amerykańskich baz lotniczych znajduje się w Katarze, umacniając regionalną obecność Ameryki. Cel jest oczywiście geopolityczny, gdyż chodzi o trwającą konfrontację Ameryki z Iranem, Rosją i Chinami. Stany Zjednoczone mają tendencję do kontrolowania pewnych obszarów geograficznych ze względu na swoją siłę militarną i gospodarczą wyrażaną bezpośrednio lub pośrednio przez posłusznych sojuszników, takich jak Turcja i Japonia.

Przykładowo, Japonia wydaje się znajdować w pozycji historycznie predestynującej ją, do przeciwdziałania chińsko-rosyjskim wpływom na Pacyfiku. Japonia, kluczowy sojusznik Stanów Zjednoczonych, była przedmiotem wojskowych dyktatów Waszyngtonu od czasu zakończenia II wojny światowej, zawsze postrzegana jako łańcuch wysp idealny do powstrzymania militarnej ekspansji Rosji i Chin.

Początkowo, w świadomości decydentów takich jak Brzeziński, kraje takie jak Japonia i Turcja miały kluczowe znaczenie ze względu na podwójną rolę, jaką odgrywały. Stanowiły one nie tylko wyraźny kontrast odpowiednio do Chin i Iranu, ale również do Rosji, z uwagi na ich uprzywilejowaną pozycję strategiczną. W inny sposób i z różnym skutkiem, Turcja i Japonia miały pewne ostre różnice zdań z Iranem, Rosją i Chinami w ciągu ostatnich kilku dekad. Rosja i Japonia nigdy nie podpisały traktatu pokojowego od końca II wojny światowej. Japonia i Chiny od lat mają bardzo duże różnice zdań w odniesieniu do wydarzeń z drugiej wojny światowej, a także do rywalizacją na Pacyfiku. Na Bliskim Wschodzie, Rosja i Turcja prawie wymieniły ciosy zaledwie kilka lat temu; a w sprawie krymskiej Ankara przyjęła antyrosyjską postawę. Co najważniejsze, Turcja jest jednym ze zwolenników wojny przeciwko Syrii, która jest wielkim sojusznikiem Iranu.

Zwycięstwo Trumpa, zmierzch jednobiegunowego porządku światowego i szereg rozsądnych strategicznych wyborów Iranu, Rosji i Chin, przyczyniły się do zainicjowania procesu transformacji w tych dwóch regionach. Sposób, w jaki ta transformacja się rozwija, różni się znacznie. Na Bliskim Wschodzie siły wspierające Damaszek kończą konflikt i odsuwają Turcję od obozu agresorów. Ankara zdecydowała się utrzymać jedną nogę w każdym obozie i choć Moskwa doskonale zdaje sobie z tego sprawę, jest to lepsza sytuacji od Turcji będącej o krok od ogłoszenia wojny z Rosją. W ten sam sposób nieudany zamach stanu w Turcji, który Ankara przypisuje Gulenowi i CIA, miał natychmiastowy wpływ na zbliżenie Teheranu i Ankary, pomimo ich różnic w ocenie sytuacji w Syrii i Iraku. Inne czynniki, które przyczyniły się do zbliżenia Turcji z osią chińsko-rosyjsko-irańską, dotyczą rozłamu w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej, a także komercyjnej i przemysłowej blokady przeciwko Katarowi, sojusznikowi Turcji, prowadzonej przez Arabię ​​Saudyjską oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie, i cieszącej się błogosławieństwem Trumpa.

Do tego należy dodać porozumienie między Syrią, Irakiem, Iranem i Turcją w sprawie Kurdów i integralności terytorialnej Syrii. Wbrew temu, czego oczekiwałby Erdogan, Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) są narzędziem Waszyngtonu służącym do bezprawnego okupowania Syrii i wpływania na wydarzenia w kraju. I wreszcie, należy wziąć pod uwagę coraz silniejsze napięcia między krajami Unii Europejskiej a Turcją, zwłaszcza między Berlinem i Ankarą, a Erdogan i Merkel coraz bardziej dystansują się od siebie, w kontekście humanitarnych i strategicznych stanowisk związanych z kryzysem migracyjnym, trwającym od 2014 r.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Mimo, że Japonia ma dobre stosunki z Waszyngtonem, cła handlowe dały Abe dodatkową zachętę do prowadzenia znacznie bardziej niezależnej polityki niż w przeszłości. Odejście Trumpa od umowy TPP potwierdziło obawy Abe i japońskiego establishmentu. Wydaje się, że Tokio w pełni zaakceptowało stosunki z wieloma kontrahentami i nadaje temu celowi silny priorytet gospodarczy. Utworzenie strefy ekonomicznej między ASEAN, Japonią i Koreą Południową zasugerowano jako zastąpienie TPP. Japonia podjęła nawet próbę dywersyfikacji ważnych źródeł energii (obecnie 80% pochodzi z Bliskiego Wschodu), a Rosja jest łatwo dostępnym źródłem.

Spór o Wyspy Kurylskie z Rosją będzie musiał zostać rozwiązany. Niemniej jednak, można sobie wyobrazić, że ustanowienie stosunków gospodarczych i energetycznych będzie możliwe, odkładając na razie sprawy, w których istnieje duża różnica zdań. Kolejnym ważnym aspektem w strategicznym otwarciu Japonii jest udział w chińskim Nowym Jedwabnym Szlaku (BRI), który znacznie zwiększyłby synergię między tymi dwoma krajami.

W analizie sytuacji w Turcji i Japonii wyraźnie widać, że znajdują się w bardzo różnych sytuacjach, ale mają do wyboru wiele różnych opcji. Te dwa kraje znajdują się w fazie przejściowej, która nie może trwać wiecznie. Oba odnoszą obecnie korzyści płynące z owocnego dialogu z obiema rywalizującymi ze sobą grupami, USA i Europą z jednej strony i Rosją, Chinami i Iranem z drugiej. Strategia Abe i Erdogana wydaje się mieć na celu uniknięcie konieczności wybierania w przyszłości, po której stronie się znajdą. Dla Turcji, ważnego członka NATO, opuszczenie sojuszu jest rzeczą prawie niemożliwą, biorąc pod uwagę strategiczne znaczenie tego kraju. Niemniej jednak, dążenie Turcji do systemów broni produkowanych poza NATO, takich jak rosyjski S-400, wydaje się już wyznaczać kurs na poważną batalię z Waszyngtonem.

Japonia nadal wydaje się bardziej niezdecydowana w dywersyfikacji swoich stosunków niż Turcja, woląc kontynuować owocny dialog z Waszyngtonem i jego głównymi sojusznikami w regionie. Jednym z elementów, który mógłby poważnie ograniczyć poparcie Abe dla Trumpa, są negocjacje z Koreą Północną. Abe nie ma powodu, by kibicować perspektywie zjednoczenia dwóch Korei. Japonia znalazłaby się w sytuacji silnego konkurenta w regionie, który nieuchronnie zakończyłby się całkowitą integracją z Chinami, wzmacniając triadę Chin, Rosji i Korei ze szkodą dla Japonii, która byłaby odizolowana od bloku kontynentalnego.

Zobacz także: Nowa zimna wojna z Rosją zmusza Japonię do opowiedzenia się po którejś ze stron

Ta zmiana ma już miejsce na Bliskim Wschodzie, a Turcja, Iran i Rosja w Astanie próbują spacyfikować Syrię bez udziału Stanów Zjednoczonych. Gdyby Tokio rozpoczęło ważną współpracę handlową z ASEAN, energetyczną z Rosją i uczestniczyła w projekcie infrastrukturalnym, takim jak Nowy Jedwabny Szlak Pekinu, to wszystko oznaczałoby poważną utratę wpływów amerykańskich w regionie.

Te procesy wymagają znaczących zmian, które nie nastąpią z dnia na dzień. Ekonomicznym wskaźnikiem sugerującym, że Japonia i Turcja mogą odejść od systemu dolara amerykańskiego, jest zawieranie umów dwustronnych, które nie są denominowane w dolarach. Właśnie to robi Turcja z Iranem, o czym donosi Press TV. Ogólne odejście od zależności od dolara amerykańskiego jako światowej waluty rezerwowej jest wyjaśnione przez Strategic Culture Foundation: „Raport Departamentu Skarbu USA za kwiecień opublikowany 15 czerwca ujawnił, że Rosja sprzedała 47,4 mld dolarów z 96,1 mld dolarów, które trzymała w ramach obligacji skarbowych. W marcu Moskwa obniżyła swoje udziały skarbowe o 1,6 mld USD. W lutym Rosja zmniejszyła swój portfel obligacji o 9,3 mld USD. Inni posiadacze też to zrobili. Japonia sprzedała około 12 mld dolarów, Chiny zlikwidowały około 7 mld. Irlandia porzuciła ponad 17 mld dolarów”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Moskwa, Pekin i Teheran będą musiały zaoferować Japonii i Turcji pokój, rozwój i wzajemne korzyści w celu przyspieszenia zastąpienia Stanów Zjednoczonych jako głównego gracza w międzynarodowych stosunkach tych dwóch krajów. Nie będzie łatwo, biorąc pod uwagę charakter Abe i Erdogana, ale Xi Jinping i Putin okazali się mistrzami sprytu w łączenia komercyjnych, ekonomicznych, wojskowych i dyplomatycznych zdolności Chin, Rosji i Iranu.

Federico Periaccini

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz