Szturchanie rosyjskiego niedźwiedzia parasolem NATO

Administracja Trumpa nawiązuje bliskie relacje militarne z Kijowem, choć Ukraina nie jest formalnym członkiem NATO. Waszyngton wysłał żołnierzy amerykańskich jako uczestników wspólnych ćwiczeń wojskowych z siłami ukraińskimi – co jest posunięciem, które Moskwa uważa za szczególnie prowokacyjne, zważywszy na ciągle napięte stosunki z Kijowem. Sekretarz obrony James Mattis przyznaje, że amerykańscy instruktorzy szkolili ukraińskie jednostki w bazie na zachodniej Ukrainie. Waszyngton zatwierdził również dwie ważne transakcje sprzedaży broni do Kijowa w ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy – podkreśla ekspert ds. polityki zagranicznej, Ted Galen Carpenter, na łamach The American Conservative.

Pewne nierozważne pomysły na politykę zagraniczną wydają się trwać wiecznie. Jednym z przykładów jest propozycja ponownego rozszerzenia NATO poprzez oferowanie członkostwa Gruzji i Ukrainie. Ta kampania trwa już ponad dekadę i jest ważnym czynnikiem pogarszających się stosunków Zachodu z Rosją.



Administracja George’a W. Busha najwyraźniej uznała, że ​​Stany Zjednoczone i ich europejscy sojusznicy w sposób niewystarczający sprowokowali Rosję pierwszymi dwiema rundami rozszerzenia NATO. Przywódcy USA przyjęli taką postawę, mimo, że druga runda rozszerzenia w 2004 r. dodała trzy republiki bałtyckie, które były częścią nieistniejącego już Związku Radzieckiego. Administracja następnie mocno działała na rzecz zaproszenia Gruzji i Ukrainy do członkostwa.

Jednak najważniejsi europejscy sojusznicy Waszyngtonu nie byli zadowoleni. Francja, Niemcy i większość innych długoletnich partnerów Waszyngtonu nie chciało podjąć tego kroku, gdy Bush oficjalnie zaproponował pierwszy etap procesu, czyli Plan działania na rzecz członkostwa (MAP) dla obu krajów na szczycie NATO w kwietniu 2008 r. w Bukareszcie, w Rumunii. Sekretarz stanu Condoleezza Rice wspominała, że kanclerz Niemiec Angela Merkel była szczególnie oporna. Merkel „nie ufała Gruzinom, których nadal uważała za skorumpowanych”. Niemiecka kanclerz zauważyła również, że koalicja rządząca na Ukrainie „była bałaganem”. Chociaż głównym powodem niechęci Europy Zachodniej była niezadowalająca sytuacja polityczna i gospodarcza w obu krajach, istniał też niepokój, że kolejny etap ekspansji NATO zaszkodzi już i tak delikatnym relacjom z Rosją.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Pomimo oporu wewnątrz Sojuszu wobec kampanii administracji Busha polegającej na oferowaniu MAP Kijowowi i Tbilisi, wynik szczytu w Bukareszcie nie był całkowitą porażką dla ambicji USA. W końcowej deklaracji szczytu stwierdzono, że „NATO z zadowoleniem przyjmuje euroatlantyckie aspiracje Ukrainy i Gruzji do członkostwa w NATO. Ustaliliśmy dzisiaj, że kraje te staną się członkami NATO”. Nie było harmonogramu, ale ostateczny wynik wydawał się oczywisty.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak zmienić NATO?

Moskwa zareagowała. Jeszcze przed ogłoszeniem ostatecznej deklaracji, Władimir Putin bez ogródek ostrzegał uczestników szczytu, że „Pojawienie się potężnego bloku militarnego na naszych granicach będzie postrzegane jako bezpośrednie zagrożenie dla rosyjskiego bezpieczeństwa”. Wiceminister spraw zagranicznych tego kraju Aleksander Gruszko oświadczył, że członkostwo Gruzji i Ukrainy w NATO byłoby „ogromnym błędem strategicznym”, powodującym „najpoważniejsze konsekwencje” dla pokoju i bezpieczeństwa w Europie.

Niemcy, Francja i inni kluczowi europejscy sojusznicy stali się jeszcze mniej skłonni do prowokowania Kremla, gdy w sierpniu 2008 r. wybuchła wojna między Gruzją a Rosją. Początkowe potępienia „rosyjskiej agresji” osłabły, gdy pojawiły się dowody, że Tbilisi zapoczątkowało militarną fazę kryzysu. Niechęć „Starej Europy” (lekceważące określenie sekretarza obrony Donalda Rumsfelda) do zaoferowania członkostwa w NATO Gruzji i Ukrainie niewiele się zmniejszyła od tego czasu. Stało się to szczególnie istotne po wybuchu kryzysu na Ukrainie w 2014 roku.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Francja była nieugięta w swoim sprzeciwie. Ówczesny francuski prezydent Francois Hollande otwarcie ogłosił na konferencji prasowej w Paryżu 5 lutego 2015 r., że członkostwo Ukrainy w NATO będzie „czymś niepożądanym” dla Francji. „Musimy to jasno stwierdzić, powinniśmy powiedzieć innym krajom prawdę, w tym o tym, czego nie jesteśmy gotowi zaakceptować. Takie jest stanowisko Francji”. Hollande powtórzył je na szczycie NATO w Warszawie, w następnym roku: „NATO nie ma żadnej roli w określaniu, jakie powinny być stosunki Europy z Rosją. Dla Francji Rosja nie jest wrogiem, nie jest zagrożeniem”. Niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier nie był bardziej skłonny do uczynienie z Ukrainy członka NATO, stwierdzając:”Widzę partnerski związek między Ukrainą a NATO, ale nie członkostwo”.

Wolfgang Ischinger, przewodniczący Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa i członek Rady Europejskiej Konferencji Strategicznej w Jałcie, skonkludował we wrześniu 2017 r .: „Nie widzę żadnej możliwości, by wszyscy członkowie NATO głosowali za przyjęciem Ukrainy. Nie ma szans, aby tak się stało, gdy [na Ukrainie] padają strzały. Kluczowym problemem jest konflikt, który skłoni wielu członków NATO do stwierdzenia: jeśli zaakceptujemy Ukrainę, odziedziczymy te problemy z Rosją”. Niestety, determinacja Waszyngtonu, by widzieć Gruzję i Ukrainę w NATO, nie zmniejszyła się z biegiem lat. Nawet utrzymujące się silne napięcia między Rosją i Ukrainą od czasu kryzysu w 2014 r. miały niewielki wpływ na amerykańskich urzędników lub zwolenników rozszerzenia NATO wśród elit zajmujących się polityką zagraniczną.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Kiedy Rosja zaanektowała Krym, po sukcesie popieranych przez Stany Zjednoczone demonstrantów, którzy obalili legalnie wybranego, prorosyjskiego ukraińskiego prezydenta Wiktora Janukowycza, antyrosyjscy jastrzębie wydawali się bardziej zdeterminowani niż kiedykolwiek, aby rozciągnąć parasol bezpieczeństwa Waszyngtonu nad Ukrainą i Gruzją. Pisząc na łamach The Weekly Standard z 5 maja 2014 r., John Bolton jasno określił ten cel: „Obama opuścił Ukrainę i Gruzję, by same się broniły, ignorując polityczno-militarną rzeczywistość, którą Rosja instynktownie zrozumiała. W ten sposób pozostawił zagrożenie dla bezpieczeństwa, które Bush próbował usunąć w kwietniu 2008 roku. Wielu z tych, którzy obecnie sprzeciwiają się zdecydowanym wysiłkom USA w celu ochrony Ukrainy przed rosyjską grabieżą i rozbiorem, twierdzi, że nie mamy tam poważnych interesów, a zatem także odrzucają jakąkolwiek sugestię, że moglibyśmy raz jeszcze rozważyć członkostwo w NATO [dla Ukrainy]. Jednak w dłuższej perspektywie przyłączenie się do Sojuszu jest jedyną strategią, która realistycznie może zapewnić suwerenność Gruzji i Ukrainy i utrzymać otwartą opcję połączenia się z Zachodem w szerszym zakresie”.

Pogląd ten jest niepokojący, biorąc pod uwagę pozycję Boltona jako doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego. Inni konserwatyści przyłączają się do kampanii mającej na celu zapewnienie członkostwa w NATO Gruzji i Ukrainie. Luke Coffey, dyrektor Centrum Polityki Zagranicznej im. Douglasa i Sary Allison w konserwatywnej Heritage Foundation, opublikował raport w styczniu 2018 r. zatytułowany „Członkostwo w NATO dla Gruzji: w interesie Stanów Zjednoczonych i Europy”. Coffey stanowczo stwierdził, że Stany Zjednoczone muszą „pozostać zwolennikiem” członkostwa Gruzji w NATO. W raporcie wezwano także członków NATO na zbliżającym się lipcowym szczycie w Brukseli, do potwierdzenia zobowiązania podjętego w 2008 r. dotyczące ewentualnego członkostwa Gruzji.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Aprobata dla przyłączania Gruzji i Ukrainy do NATO nie ogranicza się do konserwatywnych lub neokonserwatywnych instytucji. Eksperci z Atlantic Council, Damon Wilson i David J. Kramer, opracowali raport w sierpniu 2018 r. pt. „Powiększyć NATO, aby zapewnić pokój w Europie”.  Argumentowali, że „rozszerzenie członkostwa NATO na państwa, które na to zasługują, może wyeliminować destabilizujące próżnie bezpieczeństwa”. Według autorów, niepodjęcie takiego kroku stwarza niepotrzebne zagrożenia: „Bez wyznaczenia ram czasowych członkostwa, niebezpieczna, szara strefa, w której znajdują się Ukraina i Gruzja, będzie trwała. Sojusznicy nie powinni dopuszczać do tego, aby ich aspiracje stały się zakładnikami rosyjskiej okupacji”.

Niestety, administracja Trumpa wydaje się myśleć w tych samych nierozważnych kategoriach. Podczas wizyty w Tbilisi w sierpniu 2017 r., wiceprezydent Mike Pence bez ogródek oświadczył: „Prezydent Trump i ja stoimy przy oświadczeniu NATO z Bukaresztu z 2008 r., które jasno stwierdziło, że Gruzja pewnego dnia stanie się członkiem NATO”. Dodał: „Zdecydowanie popieramy dążenie Gruzji do członkostwa w NATO. I będziemy nadal ściśle współpracować tym premierem i rządem Gruzji, aby wspierać politykę, która ułatwi stanie się członkiem NATO”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Administracja Trumpa nawiązuje bliskie relacje militarne z Kijowem, choć Ukraina nie jest formalnym członkiem NATO. Waszyngton wysłał żołnierzy amerykańskich jako uczestników wspólnych ćwiczeń wojskowych z siłami ukraińskimi – co jest posunięciem, które Moskwa uważa za szczególnie prowokacyjne, zważywszy na ciągłe napięte stosunki z Kijowem. Sekretarz obrony James Mattis przyznaje, że amerykańscy instruktorzy szkolili ukraińskie jednostki w bazie na zachodniej Ukrainie. Waszyngton zatwierdził również dwie ważne transakcje sprzedaży broni do Kijowa w ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy.

Ostrożna polityka Niemiec i Francji oraz innych krajów Europy Zachodniej w odniesieniu do członkostwa tych dwóch krajach, jest znacznie bardziej sensowna niż stanowisko Waszyngtonu. Nie ma pewności, jak silny pozostanie ten opór w obliczu zdecydowanej kampanii ze strony wpływowych elementów amerykańskich gremiów polityki zagranicznej i samej administracji Trumpa. Należy żywić nadzieję, że determinacja ze strony kluczowych europejskich sojuszników Waszyngtonu, aby uchronić Stany Zjednoczone przed własną głupotą w polityce zagranicznej, utrzyma się. Rozszerzenie NATO o Gruzję i Ukrainę byłoby inwazją w samo serce rosyjskiej strefy bezpieczeństwa. Moskwa najprawdopodobniej nie pozwoliłaby na takie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, a skutki mogłyby okazać się tragiczne dla wszystkich zainteresowanych stron.

Ted Galen Carpenter

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Reklama




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz