Suwerenność i sfera cyfrowa

Na obecnym etapie państwa – „cyfrowi neokolonialiści” – oferują obiektom gospodarczego opanowania wyłącznie korzystne warunki do tworzenia infrastruktury niezbędnej do przejścia w cyfrową przyszłość. Tym samym natychmiast zapewniają przywiązanie do własnych rozwiązań – od systemów płatności po systemy przechowywania danych i elektroniczne zarządzanie dokumentami. Najważniejsze, że zapewniają sobie nieograniczony i praktycznie darmowy dostęp do big data, otrzymując z tego bezpośredni efekt ekonomiczny, dodatkową przewagę w rozwoju narzędzi sztucznej inteligencji i sieci neuronowych oraz skuteczne narzędzia do kontrolowania swoich „cyfrowych kolonii” – piszą rosyjscy eksperci.

Czterech rosyjskich ekspertów oceniło na zamówienie czołowego rosyjskiego think-tanku, w jaki sposób pochłanianie coraz szerszego zakresu ludzkiej egzystencji przez świat wirtualny wpłynie na kontrolę państw nad własnymi społeczeństwami i własnym rozwojem, pozycję wobec siebie i aktorów niepaństwowych, a co za tym idzie na stosunki międzynarodowe.

 Konkurencja platform technologicznych czyli jak zachowywać się w nowym świecie.

Sfera technologii stała się jedną z kluczowych w walce o władzę w XXI wieku. Globalna rewolucja cyfrowa doprowadziła do transformacji układu technologicznego i gospodarczego, stosunków społecznych, samej filozofii życia człowieka. Tendencje uruchomione przez nowe technologie określą kierunki rozwoju systemu stosunków międzynarodowych.

Z początkiem trzeciej dekady widoczne jest uformowanie się dwóch głównych „ekosystemów technologicznych” – amerykańskiego i chińskiego. Amerykański ekosystem jest starszy najbardziej rozwinięty i opiera się na bezwarunkowym przodownictwie technologicznym USA. Amerykanie dążą do utrzymania inicjatywy w dziedzinie innowacji, przedłużenia własnej dominacji i do nie dopuszczenia do pojawienia się porównywalnych konkurentów. Stany Zjednoczone przyciągają kadry z całego świata, stwarzają ulgi dla rozwoju start-upów, używają dalekich od ekonomicznych metod konkurencji.

Wielkość rynku i przyjazne warunki wewnętrzne pozwoliły Amerykanom wprowadzić na rynek najpotężniejszych technologicznych i internetowych gigantów, prawa własności intelektualnej, które są dobrze chronione prawodawstwem. Proponowane przez USA zasady cyfrowej otwartości i wolności są atrakcyjne. Jednak nie ma co wątpić, że w momencie, w którym dominacji Stanów Zjednoczonych na płaszczyźnie technologicznej zacznie coś poważnie zagrażać, te zasady będę natychmiast rewidowane. Powstaną nieprzezwyciężone granice i bariery obliczone na powstrzymywanie konkurentów i obronę amerykańskiego przodownictwa.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jednak nawet w USA decyzje gigantów technologicznych o zablokowaniu i usunięciu 70 tys. kont, włączając w to strony prezydenta Donalda Trumpa, wyglądają niczym jawne próby odebrania władzy narzędzi kontroli. W przypadku Trumpa giganci technologiczni zagrali na esabliszment przeciw niewygodnemu <<spojlerowi>> systemu. Możliwe, że w najbliższych latach sojusz politycznych, gospodarczych i technologicznych globalistów będzie nadal wspólnie przeciwstawiać się agendzie narodowo-przemysłowej w Ameryce i innych krajach. Jednak nawet w obozie Demokratów istnieją obawy, że bez względu na to, jak wygodne są technologie oferowane przez korporacje, rosnący wpływ gigantów technologicznych jest niebezpieczny ze względu na akumulację „bezprecedensowej siły ekonomicznej” i budowanie „kontroli nad polityczną debatą i komunikacją”.

Chińska platforma techno-gospodarcza jest skromniejsza niż amerykańska, ale chińskie pretensje do technologicznego przywództwa nie są z tego powodu mniejsze. Znacząca skala potencjału finansowego i ludzkiego pozwala chińskiemu ekosystemowi być zamkniętym i przesunąć administracyjnie zasoby na te obszary rozwoju technologicznego, które przez Biuro Polityczne KC KPCh uznawane są za najbardziej perspektywiczne. Chińczycy jako pierwsi na świecie eksperymentowali z autonomizacją szeregu serwisów i usług, tworząc Wielki Chiński Cyfrowy Mur. Jeśli Amerykanie udostępniają próbną wersję swojego produktu całemu światu, to konkurencyjność chińskiego modelu opiera się na taniości oferty i udziale w finansowaniu zaawansowanych rozwiązań w innych krajach. W ChRL słusznie postrzegają Amerykę jako najpoważniejszego i silnego gracza w tej sferze. Tempo wzrostu chińskiego przemysłu technologicznego pozwala jednak Pekinowi oczekiwać, że osiągnięcie pozycji rynkowej porównywalnej ze Stanami Zjednoczonymi jest kwestią czasu. Jest mało prawdopodobne, że Amerykanie zdołają zatrzymać ten proces. W polityce światowej istnieje zapotrzebowanie na pragmatyzm. Odpowiada na nie coraz większa liczba amerykańskich sojuszników z zadowoleniem przyjmują chińskie propozycje współpracy w sferze cyfrowej.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W tym świetle dla Rosji aktualnym pozostaje dylemat: podłączać się do jednej z tych platform czy opracowywać własną? W pierwszym przypadku konieczne jest określenie warunków, w jakich takie <<podłączenie>> może być do przyjęcia. Druga droga – bardziej ambitna – wymaga ustalenia kluczowych parametrów własnego, rosyjskiego techno-ekosystemu. Rosja jest jednym z niewielu krajów, które mają zaplecze technologiczne i kapitał ludzki do zbudowania własnej platformy. Rosyjska szkoła inżynierii i matematyki pozostaje źródłem kluczowych opracowań i wykwalifikowanych kadr. Rozwija się narodowa wyszukiwarka, rosyjskie sieci społecznościowe z powodzeniem konkurują z zagranicznymi w Rosji i większości krajów WNP pod względem liczby użytkowników i komunikatów. Powstają rodzime procesory i technologie chmurowe. Rozwiązania cyfrowe rosyjskich firm – systemy kognitywne i samouczące się, rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa, bezpiecznego zarządzania dokumentami elektronicznymi – mają znaczny potencjał eksportowy. Udział gospodarki cyfrowej w PKB kraju (4-5 proc.) jest porównywalny z udziałem  państw będących liderami cyfrowymi. Program cyfryzacji gospodarki narodowej zapewni większości gospodarstw domowych i obiektom infrastruktury społecznej dostęp do szybkiego, szerokopasmowego Internetu. To zauważalnie poprawi możliwości rozwoju przedsiębiorczości, telemedycyny i kształcenia na odległość.

Zobacz także: Rosjanie skutecznie odcięli się od globalnego internetu

Jednak wyzwania dla ukształtowania się Rosji jako samowystarczalnego techno-ekosystemu są poważne. Niektóre z nich to <<cyfrowe>> konsekwencje <<analogowych>> problemów i zagrożeń. Inne natomiast mają swoisty charakter. Zwłaszcza zachodnie sankcje nie tylko ograniczają dostęp do zagranicznych technologii, ale także zwiększają ryzyko dalszego uzależnienia od nich.

Wzrastająca w państwach europejskich świadomość wagi suwerenności cyfrowej może być dla Rosji potencjalnie interesująca.

Europejczycy boją się utraty podmiotowości w globalnym otoczeniu technologicznym i znalezienia się w sytuacji, w której ich głos nie będzie wzięty pod uwagę. Rosję i Europejczyków łączy obawa przed uzależnieniem się od czołowych graczy i utratą własnej autonomii. Rosyjskie argumenty o opracowaniu standardu interoperacyjności danych z większym prawdopodobieństwem mogą zostać usłyszane w Europie niż w Chinach i USA. Nagromadzone przez Amerykanów i Chińczyków masy danych oraz przełomowe rozwiązania sprawiają, że są oni mniej otwarci na rzeczywistą współpracę z krajami trzecimi. Jednak różnice polityczne między Moskwą a Europejczykami mogą stać się nieprzezwyciężalną przeszkodą dla pełnej współpracy. Dla Rosji jest to dodatkowa motywacja do tworzenia własnej platformy technologicznej.

Światowe trendy rozwoju środowiska cyfrowego

Gwałtowny rozwój nauki i techniki stworzył na poziomie narodwym i globalnym przesłanki  do zmniejszenia nierówności socjo-ekonomicznych. Zwiększył on również podatność – i nieufność – społeczeństwa w obliczu rzeczywistych i rzekomych zagrożeń. Nowe kanały i metody komunikacji zwielokrotniły łączność informacyjną świata. Jednak przyczyniły się one również do atomizacji państw, które starają się chronić takie kanały przed zagraniczną ingerencją. Gwałtowny rozwój technologii i sposobów jej wykorzystania zaciera granicę między światem wirtualnym i rzeczywistym, faktem i fikcją. Pomnaża to niepewność w stosunkach międzynarodowych i wzmacnia w nich zasadę anarchii.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Nieokreśloność jest pogłębiana przez rosnącą przepaść między dynamiką rozwoju, wprowadzaniem innowacji a szybkością odzwierciedlenia tych zmian w tkance normatywnej. Nowe dla prawa międzynarodowego zjawiska stają się wyzwaniem dla klasycznego systemu stosunków międzynarodowych. Tym samym brak skodyfikowanych umów ograniczających wykorzystanie sztucznej inteligencji lub superkomputerów i chmur obliczeniowych na polu wojskowym prowokuje mocarstwa posiadające takie technologie do nieustannego wyścigu zbrojeń, który odciąga zasoby i uwagę od rozwoju ich cywilnego wykorzystania. Pomimo tego, że w nowych warunkach Internet staje się kluczowym źródłem nowych zagrożeń, rządy nie posiadają jednolitego podejścia do definicji <<suwerenności w cyberprzestrzeni>>, nie pracują nad rozwojem porozumień międzynarodowych analogicznych do traktatu o przestrzeni kosmicznej, o Antarktydzie lub o suwerenności w przestrzeni powietrznej.

Wszechogarniający charakter procesów transformacji cyfrowej sprawia, że ​​znajdują się one w centrum uwagi coraz większej liczby organizacji międzynarodowych – zarówno wyspecjalizowanych (Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny), jak i nie wyspecjalizowanych (UNESCO, Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy). To rozprasza międzynarodową agendę cyfrową, mnoży wzajemnie wykluczające się podejścia do jej spraw i zaostrza sprzeczności.

Zobacz także: Miedwiediew: Rosja jest prawnie i technologicznie gotowa, by w razie potrzeby odłączyć się od internetu

Na arenach  międzynarodowych bardziej zorientowanych na technologię rozwija się walka o powszechne uznanie standardów technicznych tworzonych przez państwa lub wielkie korporacje. Najsprawniejsi lobbyści spośród rządów i biznesu uzyskują znaczącą przewagę rynkową w przypadku kodyfikacji proponowanego przez siebie standardu: cały świat zaczyna konsumować właśnie ich produkty, oni nadają ton w rozwoju wybranej technologii.

Taka walka o standardy ma także daleko idące międzynarodowe implikacje polityczne. Uwzględniając szybko postępujące przenikanie <<cyfrowego>> do życia publicznego, państwa-dostawcy technologii cyfrowych silnie przywiązują do siebie państwa-klientów wdrażając tam określone standardy i rodzaje rozwiązań, zwiększając uzależnienie tych krajów od importu. Sami dostawcy działają analogicznie do eksporterów broni czy surowców energetycznych.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Globalna cyfryzacja zwielokrotniła międzynarodową podmiotowość prawną niepaństwowych uczestników stosunków międzynarodowych. Pierwotnie techniczna, niekomercyjna organizacja o nazwie Corporation for the Management of Domain Names and IP Addresses, utworzona przy udziale rządu USA w celu regulowania kwestii związanych z nazwami domen, adresami IP i funkcjonowaniem globalnej sieci, stała się wiodąca instytucją zajmującą się „zarządzaniem Internetem”, w którym rządy nie odgrywają wiodącej roli.

Transnarodowi giganci – Google, Facebook, Twitter, Microsoft, Huawei – już rozmawiają na równych warunkach ze swoimi rządami narodowymi i zagranicznymi. Nie można ich zignorować jako czynnika bezpieczeństwa narodowego.

Z jednej strony informacje gromadzone przez takie ekosystemy i wprowadzane przez nie zaawansowane rozwiązania cieszą się ogromnym zainteresowaniem kompetentnych organów. Z drugiej strony – ich zdolność, jako źródła informacji, do nadawania pewnych komunikatów gigantycznej liczbie odbiorców, bezpośrednio lub pośrednio (poprzez kontrolowaną emisję zapytań w wyszukiwarce) staje się czynnikiem w narodowym życiu politycznym.

Wskazane właściwości takich korporacji dają im <<prawo głosu>> na arenie międzynarodowej i jednocześnie poddając je ścisłym państwowym regulacjom. Zrozumiała chęć państw do kontrolowania ich działań informacyjnych i uzyskania dostępu do posiadanych przez nie danych prowadzi do erozji wartości liberalnych – wolności słowa, tajemnicy korespondencji, prywatności, rodzi pytanie o ich stosowanie w nowej erze cyfrowej. Osobnym punktem w konfrontacji korporacji i państw pozostaje kwestia ich sprawiedliwego opodatkowania, zwłaszcza jeśli ich serwisy działają w ramach obcej jurysdykcji.

Zobacz także: Putin podpisał ustawę wymierzoną w cenzurę internetowych korporacji

Obywatele zyskali możliwość bezpośredniego wpływania na stosunki międzynarodowe na taką skalę, jak dzisiaj być może po raz pierwszy. Portale społecznościowe, komunikatory internetowe i telewizja internetowa zacieśniły pole tradycyjnym mediom, dając właścicielowi smartfona możliwość natychmiastowego przesyłania <<wiadomości>> milionom ludzi. Ten, wydawałoby się, radosny przejaw wolności słowa jest przyćmiony przez fakt, że w dobie „postprawdy” weryfikacja faktów nie jest już wymogiem naszego zaufania do niej. W najlepszym razie niezamierzona subiektywność lub pożądanie uwagi <<reportera-amatora>>, niezwiązanego profesjonalną etyką dziennikarską lub polityką redakcji, a w gorszym – rozpowszechnianie celowo fałszywych informacji – może mieć niszczące skutki dla społeczeństwa i państwa.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Dalszy rozwój technologii kognitywnych (deepfake) daje złoczyńcom nieograniczone możliwości tworzenia szkodliwych treści. Dla uzyskania wiarygodnego efektu fabrykacji, nie jest już nawet potrzebny człowiek – sama sieć neuronowa tworzy symulakry, wyposaża je w biografię i nagrywa z nimi filmy z dowolną treścią.

Brak instytucji arbitrażu lub ścigania cyberprzestępczości uznawanych przez wszystkich graczy, słaby na razie rozwój narzędzi kryminalistyki cyfrowej sprawia, że ​​praktycznie niemożliwe jest wiarygodne ustalenie strony odpowiedzialnej za incydent. To z kolei zwiększa poziom nieufności i konfliktowości między państwami. W warunkach rozwoju nowych technologii – Internetu Rzeczy i autonomicznych systemów inteligentnych – wystarczy, aby złoczyńca dysponował mocnym komputerem domowym lub nawet smartfonem, aby włamać się do systemu bezpieczeństwa obiektu infrastruktury krytycznej, spowodować katastrofę lub wejść w posiadanie poufnych informacji.

Podejmowane przez państwa próby odizolowania się od takiej infiltracji mają szereg konsekwencji. Przede wszystkim państwa starają się ograniczać podatność sieci poprzez stymulowanie importu i głębokiej lokalizacji – łatwiej jest zaufać <<swojemu>> kontrolowanemu producentowi sprzętu lub rozwiązań. Prowadzi to do rozpadu międzynarodowych łańcuchów produkcji i określonej erozji zasad międzynarodowego podziału pracy. W warunkach, w których wzrasta liczba producentów własnego sprzętu krytycznego, specjalizacja gospodarcza traci swoją atrakcyjność. Określenie uprawnionych operatorów, ograniczenie konkurencji na rynku, nieuchronnie prowadzi do spowolnienia rozwoju technologii, zmuszając państwa do życia w dylemacie: postęp czy bezpieczeństwo.

W tym przypadku (i w wielu innych aspektach globalnej gospodarki cyfrowej) istnieje sprzeczność między wymianą informacji jako zjawiskiem globalnym a fizyczną infrastrukturą, która jest geograficznie związana, a zatem podlega określonej suwerenności.

Ta sprzeczność jest wyraźnie widoczna w kwestii przechowywania, przetwarzania i przesyłania informacji kanałami internetowymi. Historycznie powstała poważna nierównowaga w rozmieszczeniu geograficznym podstawowej infrastruktury i przynależności państwowej głównych graczy internetowych. Ponad 60 procent całkowitej liczby domen jest obsługiwanych przez graczy amerykańskich (Verising, Afilias), ponad 50 procent sieci dostarczania treści należy do amerykańskich firm (Amazon, Akamai, CloudFlaire), wszyscy główni dostawcy pierwszego poziomu są rezydentami Stany Zjednoczone, w Stanach Zjednoczonych znajduje się 10 z 13 serwerów DNS.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Nic dziwnego, że przy takiej „geografii Internetu” i świadomości gotowości Ameryki do podjęcia bardzo radykalnych środków w ramach jednostronnych sankcji, państwa, które nie są bezpośrednimi sojusznikami Waszyngtonu, dążą do stworzenia alternatywnego chronionego obwodu „narodowego, suwerennego Internetu” – i liczba takich państw rośnie. Z drugiej strony, zdaniem ekspertów, internet satelitarny może zastąpić internet kablowy najpóźniej w połowie tego stulecia. Na nowym etapie walka przeniesie się w kosmos lub górne warstwy atmosfery – ale jej natura, polegająca na niechęci państw do pozostawienia kluczowej infrastruktury poza strefą suwerennej kontroli, pozostanie.

Zobacz także: Putin o sztucznej inteligencji: „To kamień milowy w życiu cywilizacji”

Dążenie do suwerennej kontroli ze strony coraz większej liczby państw znajduje odzwierciedlenie w ich stosunku do przechowywania danych osobowych obywateli. Zarówno europejskie RODO, jak i rosyjski <<pakiet Jarowej>>, ze wszystkimi niuansami każdego z podejść, postulują konieczność przechowywania danych osobowych przez wszystkich operatorów rynku internetowego na serwerach znajdujących się w jurysdykcji krajowej. Takiemu podejściu agresywnie sprzeciwiają się przede wszystkim państwa anglosaskie uczestniczące w „systemie pięciu oczu”, wskazując na ten środek jako przesadny i ograniczający prawa i wolności. Biorąc pod uwagę opisane powyżej nierównowagi w przestrzeni internetowej, stanowisko Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników jest zrozumiałe. Niemniej jednak, wraz z postępującą cyfryzacją osobowości człowieka, możliwościami jego cyfrowej identyfikacji i przenoszenia wszystkich jego danych osobowych do chmury, koszt błędu w ochronie takich informacji wielokrotnie się zwiększa. W przypadku naruszenia bariery bezpieczeństwa bazy danych tożsamość obywatela może nie tylko zostać przejęta przez przestępców – może zostać całkowicie wymazana, a taka „cyfrowa śmierć” odetnie ofiarę ataku z możliwości korzystania z podstawowych praw socjalnych. Właśnie dlatego wzrastające wymogi do narodowych baz danych stają się dominującym postulatem epoki.

Państwa i przyszły cyfrowy świat: duopol czy oligopol?

Obecność państw w najwyższej lidze światowej polityki jest już dziś niewyobrażalna bez strategii rozwoju w globalnym środowisku cyfrowym, obecności zasobów, idei i produktów w tym obszarze. Sama kategoria <<wielkomocarstwowości>> w XXI wieku implikuje tworzenie własnych platform technologicznych, a w ideale tworzenie bloku techno-gospodarczego. Obowiązkowe atrybuty takiego bloku to kontrolowanie przezeń znacznej części rynku światowego, własny model rozwoju, zestaw zasobów, technologii i kompetencji naukowych, pozwalających blokowi być niezależnym od innych przynajmniej w tak kluczowych obszarach jak obrona i infrastruktura krytyczna.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Próba każdego z bloków, aby wykluczyć wpływ konkurentów na ich infrastrukturę krytyczną, nieuchronnie prowadzi do upolitycznienia technologii i wojen technologicznych. Technologie cyfrowe są przekrojowymi dla całej współczesnej przestrzeni ekonomicznej i społeczno-politycznej, stają się głównym polem nowej wojny.

Przed państwami narodowymi stają w najbliższych czasach dwa najważniejsze pytania. Po pierwsze, w jakim stopniu są w stanie zagwarantować żywotność swojej krytycznej infrastruktury informatycznej w obliczu cyberwojny i wzrostu piractwa sieciowego. Cyberataki na infrastrukturę cyfrową lub zakłócenia sieci mogą być równie niszczycielskie jak broń nuklearna lub biologiczna. Po drugie, jak dobrze rządy rozumieją zasady i metody zapewnienia bezpieczeństwa danych osobowych oraz jak uregulowana będzie procedura obiegu zdepersonalizowanych big data. Zawładniecie takimi danymi przez inne państwo pozwoli mu zbudować wiarygodny obraz rozwoju gospodarki i przemysłu, wrażliwości rolnictwa, sytuacji epidemiologicznej, profili konsumpcji i odpowiednio dostosować strategię.

Na tle dominacji szeregu krajów rozwiniętych w technologiach cyfrowych oraz pojawienia się globalnych monopoli kontrolujących infrastrukturę sieciową i przepływy danych, istnieje zagrożenie nierównością cyfrową i cyfrowym kolonializmem.

Cyfrowa suwerenność technologiczna staje się warunkiem koniecznym suwerenności politycznej i narodowej niepodległości.

Przebudowa zasad funkcjonowania międzynarodowych stosunków gospodarczych i całego modelu światowej geoekonomii otwiera przed czołowymi <<cyfrowymi neokolonialistami>> naszych czasów nowe możliwości. Wciąż powiększa się przepaść – teraz już cyfrowa między globalnymi dostawcami technologii cyfrowych a krajami-odbiorcami, które stopniowo popadają w coraz większą zależność państw zaawansowanych technologicznie.

Na obecnym etapie państwa – „cyfrowi neokolonialiści” – oferują obiektom gospodarczego opanowania wyłącznie korzystne warunki do tworzenia infrastruktury niezbędnej do przejścia w cyfrową przyszłość. Tym samym natychmiast zapewniają przywiązanie do własnych rozwiązań – od systemów płatności po systemy przechowywania danych i elektroniczne zarządzanie dokumentami. Najważniejsze, że zapewniają sobie nieograniczony i praktycznie darmowy dostęp do big data, otrzymując z tego bezpośredni efekt ekonomiczny, dodatkową przewagę w rozwoju narzędzi sztucznej inteligencji i sieci neuronowych oraz skuteczne narzędzia do kontrolowania swoich „cyfrowych kolonii”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Kwestia własności i wartości danych jest także jednym z narosłych w sferze cyfrowej problemów, które wymagają szybkiego rozwiązania. Na koniec, zmieniają się również międzynarodowe stosunki finansowe i pracownicze – zasoby cyfrowe przenoszą się pod wygodniejszą jurysdykcję jeszcze łatwiej niż te finansowe i praktycznie nie pozostawiają śladów takiego przemieszczania.

Pojawienie się kryptowalut pozbawia państwa monopolu jeszcze jednego suwerennego uprawnienia – prawa do emisji. Zmieniają się również pojęcia <<drenażu mózgów>> i emigracji zarobkowej: teraz krajowi „cyfrowi proletariusze” nie muszą wyjeżdżać za granicę – mogą pozostać w swoich granicach, ale pracować dla zagranicznej korporacji, oddając jej swoją własność intelektualną. I odwrotnie – talenty mogą przenieść się w bardziej komfortowe warunki klimatyczne, nadal rozwijając przy tym gospodarkę narodową.

Jednocześnie technologie cyfrowe, które kształtują zarówno życie codzienne, jak i przestrzeń informacyjną każdego człowieka, zaczynają wywierać coraz większy wpływ na jego psychikę i podejmowanie decyzji. W kontekście łączenia ludzkiej egzystencji z urządzeniami (telefonem komórkowym, tabletem, <<inteligentnym zegarkiem>>) i pod pozorem zapewnienia wygody, monopole cyfrowe ograniczają wybór osoby przy podejmowaniu decyzji i manipulują jej zachowaniem, w tym poprzez popychanie go do podążania <<określoną drogą>>. Przy tym obawa człowieka przed wykluczeniem ze środowiska społecznego pozwala monopolistom przejmować i wykorzystywać dane osobowe, a nawet treści kreatywne.

Na tle wirtualizacji wszystkich aspektów życia społecznego następuje militaryzacja przestrzeni informacyjnej. Korzystając z braku granic w przestrzeni cyfrowej i ogólnie przyjętych w niej zasad postępowania, państwa i kontrolowane przez nie organizacje rozpowszechniają treści stronnicze i wprowadzające w błąd w celu promowania własnych interesów i wartości. Kwestia struktury regulacji całego Internetu już dawno dojrzała. Pod ciśnieniem blokowej konfrontacji technologicznej oraz walki ideologiczno-politycznej rozpoczął się już podział na cyfrowe <<enklawy>>.

***

Big data jako „nowa ropa naftowa” ery cyfrowej muszą mieć określonego właściciela i określoną dla jednostki, biznesu i rządu wartość. Tylko jeśli człowiek i obywatel staną się centrum serwisów i usług w środowisku cyfrowym, zapewniona zostanie równowaga praw człowieka, narodowych priorytetów i interesów biznesowych, pojawi się możliwość uregulowania niekontrolowanych obecnie globalnych monopoli cyfrowych z korzyścią dla całego społeczeństwa. Usunięcie stron prezydenta USA Trumpa i jego zwolenników, a także <<deplatforming>> popularnego wśród [amerykańskich – przyp. tłum.] republikanów portalu społecznościowego Parler, jasno nakreśla perspektywy eliminowania przez amerykańskich gigantów technologicznych konkurentów gospodarczych i politycznych, jeśli ci giganci technologiczni zdecydują się działać poza Stanami Zjednoczonymi. A skoro tak srogo i stosunkowo łatwo można rozprawić się z ideologicznymi przeciwnikami na własnym terytorium, co powstrzyma przed uczynieniem tej praktyki eksterytorialną, zwłaszcza że istnieją już precedensy?

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Dla Rosji zadaniem-minimum jest zachowanie suwerenności przy podejmowaniu decyzji dotyczących głównych sfer bezpieczeństwa narodowego. Zadaniem-maksimum jest stworzenie własnego konkurencyjnego ekosystemu technologicznego, stanie się kluczowym uczestnikiem procesu opracowywania nowych reguł gry w tym obszarze.

W tym sensie uzyskanie suwerenności gospodarczej jest łatwiejszym celem niż uzyskanie suwerenności informacyjnej. Jednak wygląda na to, że od tego ostatniego zależy przetrwanie państwa w przyszłości.

Andriej Biezrukow – członek Prezydium Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej; prezes Stowarzyszenia Eksportu Suwerenności Technologicznej, profesor Moskiewskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej (MGIMO).

Michaił Mamonow – dyrektor bloku do spraw wsparcia programów państwowych i międzynarodowej działalności Poczty Rosji.

Maksim Suczkow –  dyrektor Centrum Perspektywicznych Badań Amerykanistycznych  Moskiewskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej; docent Katedry Analizy Stosowanej Problemów Międzynarodowych (MGIMO), pracownik naukowy inicjatywy do spraw dialogu w ramach drugiego filaru dyplomacji na Instytucie Bliskiego Wschodu w Waszyngtonie.

Andriej Suszencow – dyrektor Instytutu Badań Międzynarodowych Moskiewskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej; dyrektor programowy Międzynarodowego Klubu Dyskusyjnego „Wałdaj”.

Przetłumaczył: Karol Kaźmierczak

Artykuł ukazał się na łamach periodyku „Rossija w globalnoj politikie” nr 2/108 marzec-kwiecień 2021 pod tytułem „Suwierienitiet i cifra”  i jest skróconą wersją raportu zamówionego przez Klub Dyskusyjny „Wałdaj”.

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz