Przypominamy tradycje wielkanocne: przywołówki dyngusowe

Na Kujawach obyczaje wielkanocne przez długi czas miały znacznie bardziej rozbudowany charakter. Jednym z najbardziej wyrazistych elementów tego świątecznego cyklu były przywołówki dyngusowe — zwyczaj łączący obrzędowość, życie towarzyskie i mechanizmy regulujące relacje w lokalnej społeczności.

Choć dziś funkcjonuje już tylko w Szymborzu, dawnej wsi, a obecnie dzielnicy Inowrocławia, jeszcze w XIX wieku był znany szerzej, także na obszarze Wielkopolski.

Początki tej tradycji w Szymborzu sięgają lat 30. XIX wieku. Właśnie wtedy ukształtowało się środowisko organizujące obrzęd — Stowarzyszenie Klubu Kawalerów. W odróżnieniu od innych miejscowości, gdzie podobne praktyki miały charakter spontaniczny, w Szymborzu przywołówki od początku były przygotowywane planowo, zapisywane w księgach i traktowane jako wydarzenie o określonej strukturze.

Wieczorem w niedzielę wielkanocną mieszkańcy zbierali się na centralnym placu. Wcześniej przez wieś przechodził orszak z udziałem członków klubu, prezesa niosącego księgę protokołów oraz muzyki. Następnie wybrani kawalerowie wchodzili na podwyższenie — dawniej było to drzewo lub dach, dziś specjalna konstrukcja — i rozpoczynali wygłaszanie przywoływek.

Każdy tekst odnosił się do konkretnej panny, wymienianej z imienia, nazwiska i miejsca zamieszkania. Wierszyk zawierał ocenę jej cech, zapowiedź ilości wody, którą zostanie oblana następnego dnia, oraz informację, czy „ktoś za nią stoi”, czyli który z kawalerów deklaruje zainteresowanie.

Istotnym elementem był tzw. wykup. Zainteresowany mężczyzna zgłaszał się wcześniej do organizatorów i składał datek — pieniądze, alkohol, a dawniej także różne dobra materialne — uzyskując tym samym prawo do „zamówienia” przywołówki oraz wyłączność na oblewanie wybranki w poniedziałek wielkanocny. Nawet jeśli dana panna nie została wykupiona, i tak musiała zostać przywołana — przypisywano jej wówczas partnera, co podkreślało zasadę objęcia obrzędem całej społeczności.

Same teksty przywoływek odzwierciedlały opinię zbiorowości. Mogły być pochlebne lub krytyczne, a ich ton zależał od społecznej oceny danej osoby. W tym sensie pełniły funkcję wychowawczą, utrwalając normy zachowania i publicznie sankcjonując odstępstwa. Od lat 60. XX wieku ich charakter uległ jednak złagodzeniu, a współcześnie dominują elementy humorystyczne; pojawiły się też wierszyki dotyczące samych kawalerów.

Zwyczaj pozostaje ściśle związany ze śmigusem-dyngusem, którego przebieg był niejako zapowiadany w przywołówkach. Kawaler oblewał wybraną dziewczynę najpierw wodą, a następnie — zgodnie z lokalnym zwyczajem — perfumami, po czym pilnował, by nikt inny nie naruszył jego „prawa”.

Zwyczaj przywołówek dyngusowych został wpisany na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego w Polsce w 2016 roku.

Czytaj też:

Przypominamy tradycje wielkanocne: Siuda Baba. Słowiańska kapłanka, która schodziła do wsi po swoją następczynię

Przypominamy tradycje wielkanocne: pogrzeb żuru i śledzia – kujawski rytuał końca postu

Przypominamy tradycje wielkanocne: „Judaszki” wpisywały się w przedchrześcijański model rytuałów wiosennych

Kresy.pl / Muzeum Etnograficzne Toruń

Tagi: , , ,
forma płatności