Działacz społeczny i gospodarczy bieleckiej „Polonii”. Prezes Mołdawsko-Polskiego Ośrodka Wspierania Przedsiębiorczości „Polonus” z zawodu lekarz weterynarii, biznesmen, właściciel sieci aptek z lekami weterynaryjnymi w Bielcach i okolicy.

Zawsze podkreśla, że jest Polakiem, a jego ojciec Antoni urodził się w Styrczy w 1920 r. Jego rodzina była bardzo duża i dała podstawy wielkiemu rodowi Kotylewiczów w Mołdawii. Brat ojca Kazimierz został księdzem, który całe swoje kapłańskie życie poświęcił służbie Polakom na rumuńskiej Bukowinie. Matka pana Piotra pochodziła z polskiej rodziny Szyprowiczów, mieszkającej na Ukrainie. Jej matka, czyli babcia pana Piotra nazywała się Wysocka. On sam urodził się w Bielcach w 1957 r. Tu ukończył szkołę średnią. Akademię Medyczna na kierunku weterynaryjnym w Moskwie. W czasach ZSRR pracował jako weterynarz w Bielcach. Po rozpadzie ZSRR rozpoczął prywatną praktykę weterynaryjną. Zajął się także prywatnym biznesem, otwierając trzy apteki z lekami dla zwierząt. W 2004 r. został dodatkowo prezesem Mołdawsko-Polskiego Ośrodka Wspierania Przedsiębiorczości „Polonus”. Przez trzy lata ośrodek ten był wspierany przez Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Obecnie, gdy okrzepł, utrzymuje się samodzielnie. Dzięki energii pana Piotra udało mu się nawiązać szereg kontaktów z biznesmenami z Polski i ułatwić im działalność na terenie Mołdawii. Ośrodek znalazł też wielu partnerów dla mołdawskich przedsiębiorców.

– Każdy polski właściciel firmy, który do nas się zwróci może liczyć na wszelką możliwą pomoc – podkreśla Piotr Kotylewicz – Postaramy się nie tylko znaleźć mu partnera, ale także będziemy mu towarzyszyć we wszystkich działaniach na terenie Mołdawii. Zamówimy mu hotel, zapewnimy tłumacza do pertraktacji, a także udzielimy wszelkich konsultacji prawniczych czy księgowych. Pomożemy w przygotowaniu umowy itp.

Zdaniem pana Piotra możliwości współpracy mołdawsko – polskiej są bardzo duże i mimo, że zainteresowanie nią stale wzrasta, to w dalszym ciągu cały szereg szans jest przez polskich biznesmenów marnowanych.

– Duże pole do popisu jest dla nich zwłaszcza w rolnictwie – mówi – Przy niewielkich nakładach mogą oni osiągnąć w nim stosunkowo duże efekty. Spore możliwości tkwią także w przetwórstwie rolnym, a także w turystyce i branży budowlanej i w handlu.

Zdaniem pana Piotra Mołdawia jest obecnie w pełni normalnym krajem, którego władze traktują zagranicznych biznesmenów z największą życzliwością i starają się dla nich stworzyć jak najlepsze warunki do działania. Prywatnie Piotr Kotylewicz jest ojcem dwóch synów i córki. Wychowuje je z żoną zgodnie z tradycją przodków na Polaków. Stale uczęszczają oni na zajęcia w „Domu Polskim” w Bielcach. Jego dom na obrzeżu miasta jest bardzo gościnny. Polscy biznesmeni goszczący w nim, w rodzinnej atmosferze mogą porozmawiać o interesach, poznając smak szaszłyku i wybornego siedmiogwiazdkowego bieleckiego koniaku.

Marek A. Koprowski

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz