Czym jest rosyjska soft power?

Jeśli soft power jest rozumiana jako użycie religijnego i / lub kulturowego powinowactwa do osiągnięcia celów polityki zagranicznej, wówczas wielu sąsiadów Rosji pozostaje dość otwartymi na rosyjską soft power – twierdzi prof. Nicolai Petro, wykładowca na University of Rhode Island i były doradca Departamentu Stanu USA – na łamach American Diplomacy.

Sześć rosyjskich dokumentów dotyczących bezpieczeństwa narodowego wydanych po tym, jak Putin po raz pierwszy został prezydentem w 2000 roku, wykazuje niezwykłą spójność koncepcyjną. Twierdzą one, że powstaje policentryczny świat, który przenosi równowagę sił z Zachodu na region Azji i Pacyfiku. Zachód usiłuje temu zapobiec, jak twierdzi Rosja, a to oznacza większą konkurencję w sprawie wartości i mniejszą współpracę w zwalczaniu globalnych zagrożeń, takich jak migracje, pandemie, globalne ocieplenie i niedobór zasobów. Dopóki Zachód nie zmieni kursu z konfrontacyjnego na kooperacyjny, rezultatem będzie chaos w systemie międzynarodowym, który byłby bardzo zły dla Rosji.



Aby zapewnić większą globalną stabilność, Rosja zamierza realizować „otwartą, racjonalną i pragmatyczną politykę zagraniczną, eliminując potrzebę kosztownej konfrontacji, między innymi, w ramach wyścigu zbrojeń”. Celem Rosji jest „zdobycie jak największej liczby równorzędnych partnerów w wielu regionach świata”. Wreszcie, Rosja widzi „powrót do własnych korzeni” jako globalny trend, szczególnie na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Jeśli inne cywilizacje reagują na to próbując narzucić własne wartości, zderzenie cywilizacji jest nieuniknione. Partnerstwo między cywilizacjami, a nie konflikt, jest bardzo pożądane, ale wymagałoby wspólnej struktury wartości. Na szczęście, jak mówi Rosja, takie ramy można znaleźć w głównych religiach świata.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Uważna lektura tych dokumentów, które są najbardziej autorytatywnym wykładem światopoglądu Rosji, stanowi wyzwanie dla kilku wspólnych zachodnich założeń.

Po pierwsze, „Rosja odrzuca postzimnowojenny porządek międzynarodowy”. To nie tak. Rosja obawia się globalnego chaosu i uważa, że wysiłki zmierzające do zachowania globalnej hegemonii Zachodu zaostrzą napięcia i doprowadzą do załamania porządku międzynarodowego. Rosja przykłada dużą wagę do ładu międzynarodowego, ponieważ o tyle, o ile ono jest zakorzenione w supremacji prawa międzynarodowego i pod przewodnictwem Rady Bezpieczeństwa ONZ, łagodzi chaos.

Jak Rosja godzi to z aneksją Krymu, poparciem dla rebelii w Donbasie i oskarżeniami, że angażuje się w wojnę cybernetyczną przeciwko USA i Europie? Dostarczając argumentów prawnych uzasadniających swoje działania.

Na Krymie sytuacja prawna Rosji polega na tym, że chociaż ukraińska konstytucja zakazuje lokalnych referendów w sprawie secesji, obecnie jest to podważane przez Kartę Narodów Zjednoczonych (artykuł 1), która stanowi, że ludzie mają prawo do samostanowienia. Rosja przyjęła ten pogląd po decyzji Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości z 22 lipca 2010 roku o uznaniu niepodległości Kosowa. W tym czasie Departament Stanu USA przedstawił krótki dokument popierający Kosowo, argumentując, że „nie było żadnej ogólnej zasady [ponieważ] były to akty polityczne”. W związku z tym zasługiwały na uznanie, ponieważ ogłoszenie niepodległości stworzyło nową „rzeczywistość polityczną” w regionie.

Rosja początkowo sprzeciwiła się temu orzeczeniu MTS, ale później uznała to za całkiem wygodne stanowisko na Ukrainie. Rosja twierdzi, że Ukraińcy mieszkający na Krymie i w Donbasie mają takie samo prawo do ustalania swojej przynależności, jak Kosowianie, gdy mieszkali w Serbii, i że referendum krymskie z 16 marca 2014 roku w przeważającej większości ratyfikowało tę decyzję.

Większość międzynarodowych ekspertów prawnych twierdzi jednak, że Rosja ułatwiła władzom krymskim przeprowadzenie takiego referendum zamaskowaną interwencją wojskową. Dlatego wyniki i aneksja nie powinny być uznane za legalne.  Rosja odpowiada (i miejscowi krymscy urzędnicy) dwoma kontrargumentami. Po pierwsze, na zarzut, że obecność wojsk rosyjskich unieważnia referendum, rząd krymski twierdzi, że odpowiedzialność za prawo i porządek w lokalach wyborczych ponosiły lokalne siły samoobrony i ochotnicy, a nie wojska rosyjskie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Po drugie, na zarzut, że ukraińska konstytucja stwierdza, że oddzielenie części terytorium kraju nie może być przedmiotem lokalnego referendum, urzędnicy krymscy wskazują, że władze w Kijowie odwołały działającą Konstytucję Ukrainy 21 lutego i przywróciły konstytucję z 1996 roku. Dokonano tego w jeden dzień, bez żadnej kontroli sądowej, i jako takie było to działanie nielegalne. Rząd krymski zareagował przejmując kontrolę do czasu przywrócenia „porządku konstytucyjnego” w Kijowie i rozpoczął negocjacje z Kijowem. Kiedy te spełzły na niczym, władze krymskie działały zgodnie z ich poglądem, że krymska suwerenność została przywrócona do status quo ante przez odwołanie konstytucji, i to była kwestia postawiona przez referendum w marcu.

Jeśli chodzi o Donbas, Rosja nieustannie twierdzi, że żadne aktywne oddziały rosyjskie tam nie walczyły, chociaż przyznaje, że rosyjscy wolontariusze mogą uczestniczyć w walkach. Podobnie odrzuca zachodnie oskarżenia o prowadzenie cyber-wojny. Co więcej, w tym ostatnim przypadku Rosja od dawna propaguje potrzebę międzynarodowych traktatów, aby zabezpieczyć kraje przed taką ingerencją.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rosja kieruje się „westfalską” filozofią w swojej polityce zagranicznej 

Najważniejsze jest to, że Rosja nie odrzuca międzynarodowych ram rozwiązywania konfliktów. Przeciwnie, czyniąc kontrargumenty w tych ramach, potwierdza ich znaczenie. Jest to antyteza podejścia sowieckiego, które odrzuciło ważność całego „burżuazyjnego” systemu prawnego i międzynarodowego, chociaż w praktyce przestrzegało wielu jego konwencji.

Drugim powszechnym mitem jest to, że Rosja dąży do podważenia „liberalnego porządku pod przywództwem USA”. W rzeczywistości, Rosja oczekuje, że USA pozostaną liderem liberalnego, zachodniego modelu globalnego rozwoju. Argumentuje jednak, że Zachód musi nauczyć się współistnieć z innymi konkurencyjnymi modelami. Rosyjscy analitycy często dokonują analogii do religii instytucjonalnych. Mogą koegzystować pokojowo, o ile nie starają się narzucać innym swoich poglądów na temat Prawdy i wzajemnie szanować wartość różnorodności kulturowej ludzkości.

Rosja postrzega siebie jako tę część Zachodu, która uważa liberalny fundamentalizm za bezcelowy i dąży do ustanowienia ram globalnego przywództwa wokół wartości, które Zachód dzieli z państwami nie-zachodnimi. Wybitny teoretyk polityczny Borys Mieżujew nazwał to podejście „realizmem cywilizacyjnym”.

Realizm cywilizacyjny różni się od realizmu klasycznego tym, że uznaje znaczenie wartości w sprawach międzynarodowych. Różni się od klasycznego liberalizmu tym, że dostrzega wartość w różnorodności wspólnot kulturowych, a także jednostek. Podejście Rosji można zatem najlepiej opisać nie jako sprzeciw wobec liberalizmu, lecz jako odmienną formę liberalizmu, oderwaną od hegemonii Zachodu i otwartą na niezwiązane z Zachodem tradycje i wpływy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W tym kontekście łatwiej zrozumieć znaczenie, jakie Rosja nadała duchowym i kulturowym aspektom międzynarodowej polityki – „miękkiej siły” (soft power) – od 2013 roku. Jeśli „soft power” jest uważana za użycie religijnego i / lub kulturowego powinowactwa do osiągnięcia celów polityki zagranicznej, wówczas wielu sąsiadów Rosji pozostaje dość otwartymi na rosyjską „soft power”. Czasami, podobnie jak na Ukrainie, w Gruzji, Bułgarii i Mołdawii, przejawia się to w relacji „miłość-nienawiść”, która utrzymuje Rosję w centrum publicznej uwagi, nawet gdy elity krajowe starają się zdystansować swój kraj od rosyjskich wpływów politycznych i kulturowych.

Na przykład, w ogólnoukraińskim sondażu przeprowadzonym w listopadzie 2016 roku na Ukrainie wykazano, że 26 proc badanych. zgadza się, że Ukraińcy i Rosjanie są – jak mówi Putin – „jednym narodem”, a 51,1 proc. twierdzi, że są „bratnimi narodami”. Badanie przeprowadzone w grudniu 2017 roku ujawniło, że wielu Ukraińców, 36 proc., uważało rozpad Związku Radzieckiego za coś negatywnego. I choć liczba Ukraińców faworyzujących pewien rodzaj sojuszu gospodarczego i politycznego z Rosją i Białorusią spadła gwałtownie od 2014 roku, nadal utrzymuje się na poziomie ok. 20 proc. w całym kraju dzięki szerokiemu poparciu we wschodniej i południowej Ukrainie.

Należy jednak zauważyć, że sondaże przeprowadzane na Ukrainie od 2014 roku najprawdopodobniej zaniżają poziom poparcia dla „prorosyjskich” poglądów, ponieważ nie obejmują Krymu i rebeliantów z Donbasu. Gdyby te obszary zostały uwzględnione, jak sugeruje analityk polityczny z Kijowa, Kost’ Bondarenko, mogłoby to przesunąć wyniki krajowe nawet o 10-15 proc., zasadniczo odzwierciedlając narodowy sentyment w sposób podobny do tego sprzed Majdanu w 2014 roku.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wreszcie, istnieje mit o wyjątkowej niepopularności rosyjskiej miękkiej siły. Niedawne dyskusje na temat polityki europejskiej często podkreślają, jak bardzo nowopowstały tradycjonalistyczny wizerunek Rosji rezonuje wśród grup konserwatywnych i religijnych na całym świecie. Ponieważ międzynarodowy porządek amerykański staje się coraz bardziej chaotyczny, więcej Europejczyków zaczęło utożsamiać rosyjski autorytaryzm ze stabilnością i kompetencjami politycznymi. Niektórzy uważają nawet Trumpa za większe zagrożenie dla Europy niż Putin. Jak ujął to niedawno redaktor włoskiej „La Stampa”, jednej z głównych gazet we w tym kraju: „Nikt nigdy nie zrobił takiego sondażu, ale wierzę, że gdyby zapytać wszystkich dzisiejszych Włochów, kto jest najpopularniejszym zagranicznym liderem, w całych Włoszech wygrałby Putin”.

Wielu zachodnich analityków nie może pojąć, dlaczego miałoby to kiedykolwiek doprowadzić do zbieżności interesów między krajami tak różnorodnymi jak Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA. Oto lepszy sposób patrzenia na zagadnienie – „soft power” BRICS nie jest wyrazem tylko jednego zestawu wartości narodowych, ale wspólnych wartości, które wg tej grupy narodów, powinny leżeć u podstaw ładu międzynarodowego. Światopogląd Rosji pasuje do tego programu jak ulał, tym samym zwiększając wpływ rosyjskiej „soft power”.

W rezultacie, Rosja obecnie uważa, zapewne nie bezpodstawnie, że może polegać na tej grupie państw, w obliczu intensywnej zachodniej wrogości. Międzynarodowa reakcja na najnowszy incydent w sprawie zatrucia z udziałem Rosji po raz kolejny ilustruje ten podział. Podczas, gdy ponad dwadzieścia zachodnich rządów wyraziło solidarność z Wielką Brytanią i wydaliło ponad stu dyplomatów, były wysoki indyjski dyplomata powiedział, że takie zachodnie działania pokazały „brak trzeźwości [która] wzbudza jedynie podejrzenia co do brytyjskiej wersji i intencji”, podczas gdy wiodący chiński dziennik opisał je jako „nic więcej niż zachodnie zastraszanie”.

[Ostatnie trzy akapity niniejszego tekstu wychodzą poza ramy politologicznej analizy, zdradzając afirmatywny stosunek autora do Rosji i jej narracji na swój temat. Redakcja portalu Kresy.pl stara się zachowywać do Federacji Rosyjskiej stosunek chłodny i pragmatyczny, nie podzielając sympatii prof. Petro. W szczególności nie uważamy Rosji za dziedzica Imperium Rzymskiego, co zostało wyraźnie poniżej zasugerowane. Red.]

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Osiągnięcie modus vivendi między Zachodem i Rosją będzie zatem wymagało czegoś więcej niż odłożenia na bok „luki w wartościach” [oryg. values gap – red.], jak to zrobiła administracja Obamy z jej „resetem”. Będzie to wymagało prawdziwego „przełomu w wartościach”, a mianowicie myślenia o Rosji jako o esencjonalnej części Zachodu.

Zamiast unikać dialogu z Rosją na temat wartości, powinniśmy go podjąć i ująć w odpowiednim kontekście kulturowym. Ten kontekst kulturowy to Imperium Rzymskie. Nie tylko część zachodnia, która zawaliła się w czwartym wieku, ale także część wschodnia, która trwała kolejne tysiąc lat. Potwierdzając nasze wspólne dziedzictwo kulturowe, całe dziedzictwo Grecji i Rzymu może stać się częścią naszego wspólnego dyskursu kulturowego i pomóc w naszej dyskusji na temat demokracji.

Tylko kończąc z wyobcowaniem Rosji w Europie, jak to określił nieżyjący prezydent Niemiec, Roman Herzog, można prawdziwie uzdrowić duszę Europy. Na końcu tej drogi pojednania, prezydent Czech Milos Zeman stwierdził z przymrużeniem oka, „Rosja stanie się członkiem Unii Europejskiej. Jeśli ci się to nie podoba, pomyśl o tym w ten sposób: Unia Europejska musi przyłączyć się do Federacji Rosyjskiej”.

Prof. Nicolai Petro

Powyższy tekst jest wersją artykułu pozbawioną przypisów. Kompletna wersja znajduje się tutaj.

Reklama

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz