Czy Izrael naprawdę chce wojny z Iranem?

W Libanie, Izrael, USA i Arabia Saudyjska mają dobry przykład tego, jak mogą się pogrążyć, ponieważ nie udało im się, pomimo zdecydowanych wysiłków podejmowanych przez 36 lat, zmienić równowagi sił w Bejrucie przeciwko Iranowi i jego sojusznikowi, Hezbollahowi. Prawdopodobnie istnieje inny, dobrze ukryty powód, dla którego liderzy w Izraelu i Arabii Saudyjskiej mogą się nieco wahać, angażując się w eskalację konfrontacji z Iranem, która może prowadzić do wojny. Cieszą się, że mają w Waszyngtonie administrację, która śpiewa ich melodię. Ich najbardziej propagandowe roszczenia są powtarzane przez prezydenta – przypomina na łamach The Independent irlandzki dziennikarz i były korespondent „Financial Times” na Bliskim Wschodzie, Patrick Cockburn.

Izrael przeprowadził największy atak na siły irańskie w Syrii. Jest to groźne wydarzenie, ale doniesienia o tym, że cały Bliski Wschód stoi na krawędzi wojny, nie doceniają w pełni motywów i intencji różnych graczy. Patrząc z punktu widzenia Izraela, jest to doskonały moment, by wystąpić przeciwko Iranowi w Syrii, ponieważ jest mało prawdopodobne, aby Irańczycy odpowiedzieli w poważny sposób. Po wycofaniu się Donalda Trumpa z irańskiego porozumienia nuklearnego, Irańczycy chcą pokazać reszcie świata, a zwłaszcza Europejczykom, że są rzetelnym i pokojowym sygnatariuszem traktatu z 2015 roku.



Ta faza może nie trwać długo i nie oznacza, że Irańczycy mają jakąkolwiek wiarę w państwa UE utrzymujące porozumienie przy życiu. Chcą jednak, aby UE i inne kraje bez nadmiernej gorliwości przestrzegały ponownego wprowadzenia drakońskich sankcji przez USA. Irańska gospodarka nadal mocno ucierpi, ponieważ międzynarodowe banki i firmy będą się obawiały, że zostaną ukarane przez Departament Skarbu USA, ale Iran nie będzie tak izolowany politycznie i ekonomicznie jak przed 2015 rokiem.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Izraelczycy nie chcą szerszej wojny z Iranem. Minister obrony Izraela, Avigdor Lieberman, powiedział: „Mam nadzieję, że skończyliśmy ten rozdział i wszyscy otrzymali wiadomość”, dodając, że Izrael nie zamierza eskalować sytuacji. Co ważne, izraelski premier Benjamin Netanjahu wyruszył do domu z Moskwy, gdzie spotkał się prezydentem Władimirem Putinem, gdy izraelskie siły powietrzne dokonywały nalotów, o których Rosjanie zostali wcześniej poinformowani przez Izrael.

Netanjahu najwyraźniej chciał uspokoić Putina, że Izrael działa przeciwko Iranowi i nie stara się podjąć ostatecznej próby zmiany wyniku wojny domowej w Syrii, która kończy się zwycięstwem sojusznika Rosji, prezydent Baszszara al-Asada. Irańczycy nie wykazują najmniejszych przygotowań do wojny ze Stanami Zjednoczonymi lub Izraelem, przynajmniej w niedalekiej przyszłości, niezależnie od tego, jak wojownicza retoryka pojawi się w Waszyngtonie, Tel Awiwie i Teheranie.

Izrael oskarżył irańską Gwardię Strażników Rewolucji (IRGC) o wystrzelenie 20 rakiet na izraelskie pozycje wojskowe na Wzgórzach Golan późno w środę wieczorem, ale nawet jeśli zostanie to potwierdzone, będzie to bardzo umiarkowany odwet Iranu za wcześniejsze izraelskie naloty lotnicze. „Wrogowie Iranu nie dążą militarnej konfrontacji” – powiedział w czwartek wiceszef IRGC, brygadier Hossein Salami.

„Chcą naciskać na nasz kraj przez izolację ekonomiczną”, powiedział, dodając, że Europejczycy nie mają siły, by uratować porozumienie nuklearne, w ramach którego Iran ograniczył swój program nuklearny w zamian za zmniejszenie sankcji. Gwałtowne groźby skierowane przeciwko Iranowi z Izraela i Arabii Saudyjskiej mogą prowadzić do nieporozumień. Przywódcy obu krajów mogą chcieć, aby doszło do konfrontacji militarnej między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, ale woleliby dopingować Trumpowi z boku, zamiast angażować się w wojnę.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Izrael ma ponure doświadczenia z przeszłości, angażując się w wojnę nie do wygrania w Libanie w latach 1982-2000, a od 2015 r. Arabia Saudyjska cierpi na podobne niepowodzenie w Jemenie. Amerykański atak wojskowy na Iran może się rzeczywiście zdarzyć, choć nie od razu, a jeśli tak się stanie, może to być spowodowane niezrozumieniem przez USA rzeczywistych dostępnych opcji. Najbardziej akceptowalną opcją dla Białego Domu byłaby zmiana reżimu w Teheranie. Grupa czołowych postaci w administracji, takich jak doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, John Bolton, z wygnanymi irańskimi grupami opozycyjnymi, takimi jak Mudżahedin-e-Khalq zachęcają do takiego obrotu spraw. Opozycja iracka w 2003 roku skutecznie pobudzała podobne fantazje w Waszyngtonie i Londynie na temat politycznego stanu Iraku przed inwazją kierowaną przez USA.

Trump może ulec złudzeniu, jeśli chodzi o szansę zmuszenia Iranu poprzez sankcję do podpisania nowego porozumienie, które byłoby w rzeczywistości warunkami kapitulacji podyktowanymi przez USA. Bez wątpienia, sankcje będą dewastujące dla irańskiej gospodarki, ale Iran przetrwał bardziej uciążliwe gospodarcze oblężenie w przeszłości, podczas gdy tym razem zwykli Irańczycy będą częściej obwiniać nieprzejednanie USA niż własnych przywódców. Jedyną alternatywą dla Trumpa byłaby operacja militarna, zwłaszcza jeśli Iran powróci do wzbogacania uranu, co prawdopodobnie nastąpi, biorąc pod uwagę, że USA zatopiły porozumienie powstrzymujące od tego Teheran.

Izrael może wziąć udział w takiej wojnie, ale nie leży to w jego interesie. Ataki lotnicze na określone irańskie obiekty jądrowe to jedno, ale może się to zdarzyć w pierwszym dniu bardzo długiego konfliktu, który w większości będzie prowadzony w terenie. Iran ma tu przewagę, ponieważ jest już po zwycięskiej stronie w wojnie w Syrii i Iraku.

W Libanie, Izrael, USA i Arabia Saudyjska mają dobry przykład tego, jak mogą się pogrążyć, ponieważ nie udało im się, pomimo zdecydowanych wysiłków podejmowanych przez 36 lat, zmienić równowagi sił w Bejrucie przeciwko Iranowi i jego sojusznikowi, Hezbollahowi. Prawdopodobnie istnieje inny, dobrze ukryty powód, dla którego liderzy w Izraelu i Arabii Saudyjskiej mogą się nieco wahać, angażując się w eskalację konfrontacji z Iranem, która może prowadzić do wojny. Cieszą się, że mają w Waszyngtonie administrację, która śpiewa ich melodię. Ich najbardziej propagandowe roszczenia są powtarzane przez prezydenta.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Powinni jednak zrozumieć, że Trump, choć na razie całkowicie jest po ich stronie, jest jednocześnie nieprzewidywalny, a nawet niestabilny umysłowo. Wiruje między izolacjonizmem a interwencją wojskową. Może łatwo wywołać kryzys z Iranem, od którego USA nagle się oderwą, coś takiego stało się wcześniej z syryjskimi Kurdami, lub pewnego dnia, poprzez zwykłą ignorancję i błędne kalkulacje, mógłby wraz ze swoimi sojusznikami w Tel Awiwie i Rijadzie, wywołać wojnę z Iranem.

Patrick Cocburn

Reklama

Tagi: , , , , , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz