13 lutego 1607 roku w śląskim miasteczku Frankenstein, dzisiejszych Ząbkowicach Śląskich, wykonano wyrok śmierci na grupie osób oskarżonych o sprowadzenie zarazy. Była to jedna z wielu podobnych historii epoki nowożytnej, jednak właśnie ta mogła – według części badaczy – zainspirować Mary Shelley do napisania słynnej powieści „Frankenstein”.
Skazani w 1607 roku byli w większości grabarzami. Ich egzekucja, poprzedzona okrutnymi torturami i okaleczeniami, stanowiła finał jednej z najbardziej makabrycznych afer kryminalnych wczesnonowożytnego Śląska, która do historii przeszła jako „afera grabarzy”.
Epidemia była wywołana sztucznie?
Rok wcześniej, w 1606 roku, miasto dotknęła gwałtowna epidemia. Zmarło wówczas 2061 osób, co oznaczało ponad 30 procent mieszkańców, w tym około jednej czwartej dzieci. Choć epidemie dżumy nie należały w tym czasie do rzadkości, wśród mieszkańców szybko ukształtowało się przekonanie, że ta konkretna zaraza nie była dziełem przypadku. Podejrzenia skierowano na miejscowych grabarzy – przedstawicieli zawodu uznawanego za nieczysty i funkcjonującego na marginesie wspólnoty.
We wrześniu 1606 roku rozpoczęły się aresztowania. Zatrzymano kilku grabarzy, ich pomocników, żebraka oraz kobiety powiązane z oskarżonymi. Podczas rewizji mieszkań natrafiono na pojemnik z proszkiem, który uznano za „truciznę” sporządzoną z ludzkich szczątków. W kolejnych tygodniach liczba oskarżonych wzrosła do siedemnastu osób.
„Serca małych dzieci zjadali na surowo”
Śledztwo prowadzono z użyciem tortur, co było wówczas elementem powszechnej praktyki sądowej. W ich trakcie podejrzani przyznali się do rozsypywania sproszkowanych zwłok na progach domów, smarowania nimi klamek oraz bezczeszczenia ciał zmarłych. Relacje te znalazły się w miejskiej kronice, a także w drukach ulotnych, m.in. w augsburskiej gazecie „Newe Zeyttung”.
Prasa relacjonowała: „Poza tym w domach skradli wiele pieniędzy, a także obdzierali trupy, zabierając im opończe. Rozcinali także brzemienne kobiety i wyjmowali z nich płody, a serca małych dzieci zjadali na surowo. Tamże z kościołów kradli obrusy z ołtarzy, a z ambony ukradli dwa nakręcane zegary”. W innym fragmencie zapisywano: „Pewien nowy grabarz pochodzący ze Strzegomia zhańbił w kościele ciało młodej dziewicy. Inni jeszcze różnie niesłychane i straszne czyny popełniali”.
Wszystkich oskarżonych uznano za winnych i skazano na karę śmierci przez spalenie, poprzedzoną publicznym okaleczaniem. Egzekucja miała charakter pokazowy i miała przywrócić porządek w mieście dotkniętym epidemią.
Ziarno prawdy?
Z dzisiejszej perspektywy nie sposób jednoznacznie rozstrzygnąć, na ile złożone zeznania odpowiadały rzeczywistości, a na ile były efektem tortur i zbiorowej paniki. Część badaczy ocenia jednak, że zasadniczy element oskarżenia, dotyczący świadomego szerzenia zarazy, mógł być oparty na ówczesnych opiniach lekarskich i nie był całkowicie pozbawiony podstaw.
W historiografii funkcjonuje hipoteza, że afera grabarzy z Frankenstein mogła pośrednio zainspirować Mary Shelley przy tworzeniu powieści „Frankenstein”. Zbieżność nazwy miejscowości oraz motywów związanych z ingerencją w ludzkie szczątki sprawia, że śląska tragedia bywa wskazywana jako jedno z możliwych, choć niepewnych, źródeł literackiej inspiracji.
Czytaj też:
Ogromny Dzwon Grzesznika przez 550 lat żegnał wrocławskich skazańców. Czy zostanie zrekonstruowany?
Cenny obraz wywieziony z Polski przez ZSRR odnalazł się w Niemczech
Kresy.pl / Ciekawostki Historyczne












