1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Jasno to widze
    Jasno to widze :

    To naprawdę wspaniale, że publikowane się takie artykuły, pokazujące jak kształtowało się dziedzictwo państwowości Polski. – Wielkie dzięki.
    Ze swojej strony chciałbym tylko podkreślić, że odbudowanie Królestwa Polskiego po rozbiciu dzielnicowym NIE BYŁO wynikiem szczęśliwych zbiegów okoliczności, skutkiem takiej czy innej bitwy itd. – Była to długo, cierpliwa i bardzo trudna praca polskich elit, z dużym wkładem Kościoła. To nie przypadek, że arcybiskupami w Gnieźnie i biskupami w innych miastach byli w tym czasie ludzie naprawdę wybitni.
    Przemysł II był młody i dobrze się zapowiadał – postawiono na niego. Ale sytuacja jeszcze nie dojrzała – kraj był bezbronny i otwarty na obce wpływy jak wrota od stodoły.
    Na horyzoncie był więc kolejny kandydat, już lepiej chroniony, wspierany i przygotowywany – Władysław Łokietek. To nie przypadek, że książę łęczycki zginął w bitwie, to nie przypadek, że św. Kinga i Bolesław nie mieli potomstwa. – Wszyscy grali na Łokietka… I Łokietek sprostał zadaniu. Cel został osiągnięty. Królestwo Polskie wróciło na mapę.
    Niestety, ten wielki społeczny wysiłek został częściowo roztrwoniony przez Kazimierza, syna Łokietka. Młody królewicz był przekonany, że korona nic nie kosztuje, i że należy mu się po ojcu jak psu buda. – No cóż, „synkowie ważnych tatusiów” czasem nigdy nie stają się mężczyznami.