Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Kościół katolicki 19 lipca wspomina błogosławionych Achillesa Puchałę i Hermana Stępnia – polskich franciszkanów konwentualnych posługujących w parafii Pierszaje na Nowogródczyźnie.
W 1943 roku nie opuścili zagrożonych parafian i ponieśli męczeńską śmierć z rąk niemieckich okupantów w pobliskiej Borowikowszczyźnie.
Józef Puchała, późniejszy o. Achilles, urodził się 18 marca 1911 roku w Kosinie koło Łańcuta. Wychowywał się w wielodzietnej rodzinie Franciszka i Zofii z Olbrychtów. Po ukończeniu piątej klasy szkoły powszechnej wyjechał do Lwowa, gdzie kontynuował naukę w prowadzonym przez franciszkanów Małym Seminarium Misyjnym.
21 lipca 1983 roku Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego ogłosiła samorozwiązanie.
Następnego dnia formalnie zniesiono stan wojenny, obowiązujący w Polsce od 13 grudnia 1981 roku, a od końca grudnia 1982 roku pozostający w zawieszeniu.
WRON była pozakonstytucyjnym organem utworzonym w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku przez komunistyczne władze PRL. Na jej czele stanął generał Wojciech Jaruzelski, który łączył wówczas stanowiska I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR, premiera oraz ministra obrony narodowej.
19 lipca 1974 roku o godz. 11:15 uruchomiono zegar na Wieży Zygmuntowskiej odbudowywanego Zamku Królewskiego w Warszawie. Wydarzenie oznaczało zakończenie pierwszego etapu rekonstrukcji gmachu – oddanie jego bryły w stanie surowym.
Zegar był pierwszym całkowicie ukończonym i działającym urządzeniem w powstającym z ruin Zamku.
Godzina uruchomienia nie była przypadkowa. Wskazówki poprzedniego zegara zatrzymały się na godz. 11:15 dnia 17 września 1939 roku, gdy Zamek znalazł się pod intensywnym niemieckim ostrzałem artyleryjskim i bombardowaniem. W płomieniach stanęły wówczas między innymi Wieża Zygmuntowska, Wieża Władysławowska, dach nad Salą Senatorską oraz skrzydło od strony Wisły. Uszkodzony zegar pozostawał nieruchomy aż do ostatecznego zniszczenia budowli.
19 lipca 1655 roku przedstawicielom Rzeczypospolitej wręczono szwedzki akt wypowiedzenia wojny.
Dwa dni później armia dowodzona przez feldmarszałka Arvida Wittenberga przekroczyła granicę państwa polsko-litewskiego i wkroczyła do Wielkopolski. Rozpoczynał się „potop szwedzki” – jeden z najbardziej niszczycielskich konfliktów w dziejach Rzeczypospolitej.
Szwedzki atak nastąpił pomimo obowiązującego rozejmu zawartego w 1635 roku w Sztumskiej Wsi. Pokój pomiędzy oboma państwami nigdy nie został formalnie podpisany, ale zawieszenie broni miało obowiązywać jeszcze przez sześć lat.
21 lipca 1944 roku w Moskwie, pod patronatem Józefa Stalina, utworzono Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN).
Organ przedstawiany później jako rodzima i demokratyczna władza w rzeczywistości powstał na terytorium ZSRR. Miał przejmować administrację na ziemiach polskich zajmowanych przez Armię Czerwoną.
Według najczęściej przyjmowanej wersji 20 lipca 1797 roku w Reggio Emilia po raz pierwszy publicznie wykonano „Pieśń Legionów Polskich we Włoszech”, znaną dziś jako „Mazurek Dąbrowskiego”.
Utwór powstał między 16 a 19 lipca 1797 roku, gdy do miasteczka przybyli polscy legioniści pod wodzą generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Towarzyszył im Józef Wybicki – polityk, prawnik, działacz niepodległościowy, który napisał tekst pieśni.
Pierwsze publiczne wykonanie utworu miało miejsce podczas uroczystości pożegnania legionistów opuszczających Reggio Emilia. Wykonawcą był prawdopodobnie sam autor tekstu, Józef Wybicki, być może z żołnierzami.
To naprawdę wspaniale, że publikowane się takie artykuły, pokazujące jak kształtowało się dziedzictwo państwowości Polski. – Wielkie dzięki.
Ze swojej strony chciałbym tylko podkreślić, że odbudowanie Królestwa Polskiego po rozbiciu dzielnicowym NIE BYŁO wynikiem szczęśliwych zbiegów okoliczności, skutkiem takiej czy innej bitwy itd. – Była to długo, cierpliwa i bardzo trudna praca polskich elit, z dużym wkładem Kościoła. To nie przypadek, że arcybiskupami w Gnieźnie i biskupami w innych miastach byli w tym czasie ludzie naprawdę wybitni.
Przemysł II był młody i dobrze się zapowiadał – postawiono na niego. Ale sytuacja jeszcze nie dojrzała – kraj był bezbronny i otwarty na obce wpływy jak wrota od stodoły.
Na horyzoncie był więc kolejny kandydat, już lepiej chroniony, wspierany i przygotowywany – Władysław Łokietek. To nie przypadek, że książę łęczycki zginął w bitwie, to nie przypadek, że św. Kinga i Bolesław nie mieli potomstwa. – Wszyscy grali na Łokietka… I Łokietek sprostał zadaniu. Cel został osiągnięty. Królestwo Polskie wróciło na mapę.
Niestety, ten wielki społeczny wysiłek został częściowo roztrwoniony przez Kazimierza, syna Łokietka. Młody królewicz był przekonany, że korona nic nie kosztuje, i że należy mu się po ojcu jak psu buda. – No cóż, „synkowie ważnych tatusiów” czasem nigdy nie stają się mężczyznami.