Wśród zabytków średniowiecznej rzeźby zachowanych na ziemiach polskich, posąg Salomei z Głogowa zajmuje miejsce absolutnie wyjątkowe. Nie tylko ze względu na swój wiek – powstał wkrótce po 1290 roku – ale także na fakt, że jest to jedyna znana świecka rzeźba figuralna z tego okresu, która przetrwała do naszych czasów.
Wykonany z piaskowca kwarcowego, polichromowany i złocony, posąg ten jest świadectwem najwyższej klasy artystycznej i kulturowej aspiracji książęcego dworu głogowskiego końca XIII wieku.
Salomea, ukazana w pełnej wdzięku pozie, przedstawiona została jako młoda kobieta o spokojnym, uduchowionym wyrazie twarzy. Owalną twarz z charakterystycznymi, delikatnie uniesionymi brwiami i niewielkimi ustami rozjaśnia ledwie dostrzegalny, łagodny uśmiech. Księżna odziana jest w bogato drapowaną suknię oraz płaszcz z dekoracyjnymi lamówkami i guziczkami. Welon, podwika, surcot i cotte – wszystko to złożone zostało w plastyczną, pełną ruchu kompozycję, potwierdzającą, że autor rzeźby był doskonale obeznany z nowymi trendami rzeźbiarskimi płynącymi z terenów Saksonii, Turyngii i Lotaryngii.
Czytaj też: Głogowianie musieli strzelać do swoich dzieci, potem miasto stało się piastowską stolicą
Dzieło to przypisywane jest anonimowemu twórcy z kręgu tzw. Mistrza Ołtarza Marburskiego – wybitnej pracowni, której styl łączył tradycje późnoromańskie z gotyckim naturalizmem.
Ocalał cudem
Posąg Salomei pierwotnie ustawiony był w chórze kolegiaty Najświętszej Marii Panny w Głogowie, w bezpośrednim sąsiedztwie ołtarza głównego. Tworzył on parę z równie monumentalną rzeźbą jej męża – księcia Konrada I głogowskiego. Taki sposób uhonorowania świeckich fundatorów w przestrzeni liturgicznej był praktyką wyjątkową, zaczerpniętą z kręgu niemieckiej rzeźby chórowej (np. z katedry w Naumburgu) i świadczył o niezwykle wysokim statusie tej książęcej pary.
Jednak burzliwe dzieje Głogowa i samej kolegiaty odcisnęły piętno na dalszych losach rzeźby. Już w epoce baroku z niejasnych powodów posągi rozdzielono – figurę Konrada przeniesiono pod chór muzyczny, gdzie uległa całkowitemu zniszczeniu w 1831 roku w wyniku zawalenia się wieży świątyni. Posąg Salomei miał więcej szczęścia – ukryty został w głębokiej niszy północnej ściany prezbiterium, a około 1680–1700 roku zasłonięto go dodatkowo stallami i obrazami. Jak się później okazało, ten przypadkowy akt zapomnienia uratował zabytek przed zniszczeniem.
Odkrycie figury miało miejsce dopiero po zakończeniu II wojny światowej, gdy w wyniku alianckich bombardowań i walk o Festung Glogau kolegiata legła w gruzach. Ze zgliszcz wyłoniła się postać Salomei – uszkodzona, rozbita na trzy części, ale wciąż pełna blasku.
Długi pobyt w Poznaniu
W 1950 roku przewieziono ją do Muzeum Narodowego we Wrocławiu, a wkrótce potem – w ramach wypożyczenia – trafiła do Muzeum Narodowego w Poznaniu. Tam przeszła konserwację, scalono rozbite fragmenty i przywrócono możliwie pierwotny wygląd dzieła.
Pobyt Salomei w Poznaniu miał wymiar symboliczny. Księżna bowiem pochodziła z Wielkopolski – była córką księcia Władysława Odonica, siostrą Przemysła I, a jej ślub z Konradem I odbył się w katedrze poznańskiej. Jej tymczasowa obecność w tamtejszym muzeum miała zatem charakter nie tyle wygnania, co powrotu do rodzinnych korzeni.
Tylko że posąg należał do Głogowa! Mimo fizycznej nieobecności w swojej dawnej stolicy, Salomea nigdy nie została tam zapomniana. Jej wizerunek oraz pamięć o niej pozostały żywe w świadomości mieszkańców. Dlatego decyzja o powrocie posągu do rodzinnego miasta jej męża miała wymiar nie tylko muzealny, ale także symboliczny i emocjonalny.
Posąg wrócił do Głogowa
W 2023 roku księżna wróciła do Głogowa. Dzięki porozumieniu trzech instytucji – Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Narodowego w Poznaniu i Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Głogowie – możliwe było zorganizowanie transportu figury z Poznania do Głogowa. Było to logistycznie trudne przedsięwzięcie – posąg waży 465 kg – jednak dzięki specjalistycznej firmie przewóz zakończył się sukcesem.
„To wyjątkowe wydarzenie, które zdarza się raz na kilkadziesiąt lat, dla nas mieszkańców ma szczególne znaczenie! Ja osobiście bardzo przeżywam powrót Salomei, tak jakby bliska osoba wróciła” – mówił podczas konferencji prasowej prezydent Głogowa Rafael Rokaszewicz.
Dziś Salomea znów gości w Głogowie – nie w kolegiacie, gdzie stała kiedyś, lecz w specjalnie przygotowanej sali ekspozycyjnej muzeum na zamku. Jej obecność przypomina o historii miasta, jego książęcych fundatorach i dziedzictwie, które – mimo wojennych zniszczeń – przetrwało. To nie tylko triumf sztuki nad czasem, ale także dowód na to, że pamięć, nawet po wiekach, może odnaleźć swój dom.
Kresy.pl / MNWr
Czytaj też: Gorze nam się stało! Biwa pod Legnicą

Salomea z Głogowa, fot. Kresy.pl









