Na dzień przed podpisaniem aktu kapitulacji Helu kontradmirał Józef Unrug zezwolił na próby ucieczki sprawnym jednostkom. W grę wchodziły nieliczne kutry i ścigacze Straży Granicznej, które przetrwały oblężenie.
Dowódcy obrony, Unrug i komandor Włodzimierz Steyer, świadomie pozostali na miejscu, by przekazać broniony rejon okupantom i dzielić los swoich żołnierzy.
Ucieczki spróbowało kilka jednostek. Najsłynniejszą pozostaje historia kutra patrolowego ORP „Batory”, który wyszedł z portu helskiego w nocy z 1 na 2 października 1939 roku.
Wyruszyło w sumie 16 osób: 14 marynarzy i 2 cywilnych pracowników wojska. Dowodził por. Jerzy Milisiewicz, a wraz z nim płynęli m.in. por. Konrad Sawicz-Korsak, por. Eligiusz Ceceniowski, ppor. Tadeusz Męczyński, ppor. Alfons Górski i chor. mar. Mieczysław Tarczyński i inni.
Por. Jerzy Milisiewicz opisał to tak: „Teraz motory. Nie chcą zaskoczyć. Nerwy są napięte do ostatnich granic. Jeszcze jedna próba. […] A księżyc wszedł już poza dachy, noc jasna, a w wiosce jeszcze większy ruch. Światła. Boże, jeden motor zaskoczył, prawy! Pompowanie powietrza do butli, żeby uruchomić drugi, lewy silnik. Znowu próby rozpaczliwe. Pomagają motorzyści, co sił, inni strażnicy. Nareszcie zaskakuje i drugi silnik. Jeszcze podymać kilka minut, wydać ludziom dyspozycje i daję polecenie odbicia. Na pokładzie rządzi się kilku, choć czuć, że gardła mają ściśnięte z rozrzewnienia. […] 19.40 – spojrzenie na zegarek, mijam latarnie wyjściowe. Obejmuję kierownictwo.”
Korzystając z ciemności, podjęło desperacką próbę dotarcia do neutralnej Szwecji. Szanse były nikłe: półwysep blokował Wehrmacht, a Bałtyk patrolowały jednostki Kriegsmarine. Obrano kurs wzdłuż Mierzei Wiślanej, mniej strzeżonej przez Niemców. Polacy kilkakrotnie mijali wrogie sylwetki, lecz nie zostali wykryci. Gdy kończyło się paliwo, na ich drodze stanął szybki i uzbrojony okręt „Grille”.
„Nadleciał szkopski samolot. Na pewno nas tak nie zostawi”
St. mar. rez. Witold Hubert w relacji z Archiwum Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, opisywał to tak: „Około południa nadleciał szkopski samolot, zatoczył dwa koła, lecz dał nam spokój. Na pewno nas tak nie zostawi, więc co sił w silniku, aby tylko na wody terytorialne, aby tylko bliżej Gotlandii.”
Kuter w ostatniej chwili przeciął linię wód neutralnych. Wkrótce pojawił się szwedzki niszczyciel, zmuszając Niemców do odwrotu. Eskortowany „Batory” zawinął do Klintehamn na Gotlandii, gdzie został internowany.
Jednostka, zbudowana w Modlinie w 1932 roku, miała 23,6 m długości, 25 t wyporności i trzy silniki Maybacha, osiągając 24,85 węzła. Uzbrojona w dwa ciężkie karabiny maszynowe, służyła początkowo w Straży Granicznej, a w sierpniu 1939 roku wcielono ją do Marynarki Wojennej i podporządkowano Steyerowi. W kampanii przewoziła rannych i uczestniczyła w akcjach przy ORP „Ryś”.
Po wojnie „Batory” wrócił do kraju. Po remoncie przemianowany na ORP „Hel” trafił do Szczecińskiego Obszaru Nadmorskiego, następnie do Wojsk Ochrony Pogranicza, gdzie zmieniano mu nazwy („7 listopada”, „Dzierżyński”, KP-1), potem pływał po Wiśle. Zatonął w 1973 roku, ale został wydobyty. Od 2009 roku jest eksponatem Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Ucieczka z października 1939 roku pozostała najgłośniejszym epizodem jego historii.
Warto dodać, że z Helu próbowały wyrwać się także inne jednostki, m.in. kutry rybackie „Hel 117” („Adela”) i „Hel 111” („Aleksander”) z ok. 50 osobami na pokładach, motorówka Straży Granicznej „Kaszub” z kilkunastoma żandarmami i marynarzami. Te próby przebicia się do Szwecji zakończyły się niepowodzeniem, a uciekinierzy dostali się do niewoli.
Kresy.pl / Pojezierze 24
Czytaj też: Kępa Oksywska: gdy Hitler świętował w Gdańsku, obrońcy Oksywia ginęli w ostatnim boju












