Kępa Oksywska: gdy Hitler świętował w Gdańsku, obrońcy Oksywia ginęli w ostatnim boju

19 września 1939 roku w Gdańsku odbywały się triumfalne uroczystości związane z wizytą Adolfa Hitlera, a niemiecka propaganda ogłaszała rychły koniec wojny. W tym samym czasie na pobliskiej Kępie Oksywskiej trwały ostatnie walki Lądowej Obrony Wybrzeża, które zakończyły się śmiercią jej dowódcy – pułkownika Stanisława Dąbka.

Rankiem 19 września Hitler przybył do Sopotu, gdzie w Casino Grand Hotelu zajął trzy pokoje, które stały się jego tymczasową kwaterą główną. Po południu wyruszył do Gdańska, by wśród wiwatujących tłumów odbyć uroczysty przejazd ulicami miasta.

Droga Królewska tonęła w flagach ze swastyką, dzwony biły we wszystkich kościołach, a na ulicach rozsypano dywany kwiatów. Transparenty głosiły: „Gdańsk wita swojego wodza”, a sam dzień został ogłoszony świętem narodowym.

Przemówienie Hitlera w Dworze Artusa transmitowało niemieckie radio. Kanclerz Rzeszy mówił o „polskiej winie i germańskiej karze”, obarczał odpowiedzialnością Wielką Brytanię za wybuch wojny, chwalił żołnierzy polskich, jednocześnie oskarżając ich dowódców o nieudolność. Twierdził, że kampania w Polsce dobiegła końca, a państwo polskie zostało pokonane w ciągu 18 dni. Gauleiter Albert Forster zapowiedział, że w ciągu dekady Pomorze stanie się „kryształowo niemieckie”.

Ostatni bój Kępy Oksywskiej

W tym samym czasie, gdy w Gdańsku rozbrzmiewały słowa Hitlera, na Kępie Oksywskiej trwał dramat obrońców Wybrzeża. Od 1 września polskie oddziały, mimo ogromnej przewagi wroga, prowadziły nieustępliwe walki, a po 12 września zostały ostatecznie odcięte od reszty kraju. Po upadku Gdyni 14 września na lądzie jedynym miejscem dalszego oporu był rejon Oksywia.

Obrońcy Kępy Oksywskiej, dysponujący ograniczonym uzbrojeniem – zaledwie kilkudziesięcioma działami, moździerzami i karabinami maszynowymi – walczyli w coraz trudniejszych warunkach, bez odpowiednich umocnień, bez dostatecznego zaopatrzenia i pod ciągłym ostrzałem artylerii oraz lotnictwa.

Kępa Oksywska była kluczowym rejonem strategicznym Lądowej Obrony Wybrzeża – to właśnie tam znajdowały się główne zapasy amunicji. Jednocześnie teren ten był niezwykle trudny do obrony: odsłonięty, pozbawiony żelbetowych umocnień, narażony na stały ostrzał. Mimo to Polacy utrzymywali swoje pozycje aż do 19 września. Tego dnia Niemcy rzucili do walki wszystkie dostępne siły, wspierane ogniem okrętów prowadzących bombardowanie od strony morza. Przewaga wroga była przytłaczająca – w sile żywej stosunek wynosił 1:17, w broni maszynowej 1:29, a w artylerii przewaga była absolutna.

Rozbite zostały kolejne polskie zgrupowania, a oddziały przeciwnika dotarły do morza, izolując resztki sił na Oksywiu. Około godziny 17.00 pułkownik Stanisław Dąbek zebrał przy sobie ostatnich dwudziestu żołnierzy – w większości oficerów. W Babich Dołach wydał im rozkaz ataku, mówiąc, że skończyła się ich rola dowódców, lecz pozostają żołnierzami do końca. Trafiony odłamkiem moździerza w głowę, odebrał sobie życie strzałem z pistoletu, nie chcąc dostać się do niewoli. Na jego nagrobku wyryto później słowa: „Pokażę Wam jak Polak walczy i umiera”. Po jego śmierci Kępa Oksywska skapitulowała.

Hel dalej walczył

Warto podkreślić, że w żadnej z bitew września 1939 roku na tak niewielkim i odciętym od reszty kraju obszarze nie stoczono tylu natarć przeciw kilkukrotnie silniejszemu przeciwnikowi, co na Kępie Oksywskiej. Westerplatte stało się symbolem września – niewielka załoga przez tydzień odpierała przeważające siły wroga, tworząc legendę polskiego oporu. Na Kępie Oksywskiej rozegrała się natomiast regularna bitwa polowa: kilkanaście tysięcy żołnierzy, pozbawionych wsparcia i otoczonych, zostało zepchniętych na skrawek wybrzeża. Tam, wśród wielokrotnych natarć i kontrataków, musieli zmierzyć się z jeszcze bardziej przytłaczającą przewagą nieprzyjaciela niż obrońcy Westerplatte.

Po kapitulacji Kępu Oksywskiej polskie Wybrzeże wciąż walczyło. Na Helu, bombardowanym z morza i powietrza, obrońcy pod dowództwem admirała Józefa Unruga wytrwali jeszcze przez kolejne tygodnie, aż do 2 października. Kiedy Hitler opuszczał Sopot 26 września, wizytując wcześniej pola bitew Pomorza i przedpola Warszawy, która wciąż się broniła, nadal nie mógł zatem stwierdzić, że wojna z Polską się skończyła.

Wydarzenia z 19 września 1939 roku pozostają symbolicznym świadectwem dwóch alternatywnych rzeczywistości: triumfalnej inscenizacji niemieckiej propagandy w Gdańsku i heroicznej walki polskich żołnierzy, toczonej zaledwie dwadzieścia kilometrów dalej.

Kresy.pl

forma płatności