31 grudnia 1978 roku w Polsce rozpoczęły się opady śniegu, które nie ustawały aż do końca lutego 1979 roku.
Wraz z towarzyszącym im silnym wiatrem i siarczystymi mrozami doprowadziły do paraliżu komunikacji, problemów z dostawami energii i wody oraz do sytuacji, w której całe miejscowości zostały odcięte od świata.
Nieprzejezdne tysiące kilometrów tras
Silny wiatr tworzył zaspy wysokie na kilka metrów. W wielu regionach drogi znikały pod białą masą, a węzły komunikacyjne przestawały działać. Okresowo temperatura spadała do minus trzydziestu stopni (pod koniec lutego 1979 odnotowano w Nowym Targu −35 °C, w Jabłonce −38 °C), a mróz utrzymywał się tygodniami.
Na drogach uwięzione zostały setki autobusów i samochodów, a służby nie nadążały z odśnieżaniem. Kiedy udawało się przebić pługom, kolejna zadymka zasypywała świeżo oczyszczony odcinek. Tysiące kilometrów tras były nieprzejezdne, w wielu miejscach podróż odbywała się tunelami wykopanymi w śniegu. Kolej także stanęła – pękały szyny, zamarzały zwrotnice, odwoływano setki połączeń. Priorytetem stały się składy z węglem i mazutem, które miały zasilać elektrownie i ciepłownie.
Bez ciepłej wody
W miastach zapanował chaos. Przestały kursować tramwaje i znaczna część autobusów, a mieszkańcy docierali do pracy pieszo. W mieszkaniach robiło się coraz chłodniej. Z powodu braku paliwa wstrzymywano dostawy ciepłej wody, a w słabo ocieplonych blokach ściany pokrywał szron. Pękające rury wodociągowe odcinały całe osiedla od wody. Ludzie ratowali się elektrycznymi grzejnikami i kuchenkami, które często pracowały bez przerwy, niosąc jednak ryzyko pożarów.
Władze i media podkreślały, że walka ze śniegiem stała się wspólnym wysiłkiem mieszkańców. Gazeta opisywała masową mobilizację, która objęła miasta i wsie Mazowsza. Jak pisała „Trybuna Ludu” 3 lutego 1979 roku: „W czynie społecznym setki tysięcy ludzi usuwało śnieg z ulic, dróg i szlaków kolejowych. W odpowiedzi na apel Stołecznej Rady Narodowej o odśnieżanie i porządkowanie miast i wsi województwa mazowieckiego w ciągu dwóch dni do pracy stanęło 800 tysięcy osób”.
Na pomoc ściągano także wojsko i milicję. Zwykłe codzienne sytuacje – pasażerowie wypychający autobus czy sąsiedzi wspólnie odsłaniający wejścia do domów – stały się symbolem tamtej zimy. Jednocześnie rosło poczucie, że państwowe struktury nie radzą sobie z żywiołem.
Zima stulecia trwała w praktyce dwa miesiące. Do marca 1979 roku wiele zakładów pracy działało w ograniczonym rytmie, a kraj odrabiał straty spowodowane przerwami w transporcie i energetyce. W pamięci Polaków pozostał obraz zasypanych po dach wsi, wyziębionych mieszkań i niekończącej się walki ze śniegiem.
Kresy.pl / Polskie Radio
Czytaj też:











