77 lat temu, 24 kwietnia 1945 r. miała miejsce jedna z najbardziej spektakularnych akcji antykomunistycznego podziemia zbrojnego. Tego dnia oddział Mariana Bernaciaka ps. „Orlik” zaatakował budynek Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach.

Brawury temu wyczynowi dodaje sposób w jaki żołnierze ze zgrupowania „Orlika” dostali się do budynku. Przebrani za sowieckich żołnierzy partyzanci uwolnili ponad stu więźniów przetrzymywanych w tamtejszym więzieniu. Zgrupowanie DSZ-WiN mjr Mariana Bernaciaka „Orlika” było jednym z największych na Lubelszczyźnie. Formacja miała swoje wpływy aż w trzech województwach: lubelskim, warszawskim i kieleckim. Terenem działań jaki obejmowało zgrupowanie były powiaty: Puławy, Garwolin, Lubartów, Łuków oraz Kozienice.

Pierwszym etapem działań przeprowadzonych 24 kwietnia 1945 r. przez oddział „Orlika” było przechwycenie samochodów transportowych z rąk sowieckich. Po zatrzymaniu dwóch pojazdów marki Studebacker wraz z załogą, w skład której wchodziło m.in. dwóch sowieckich oficerów, dowódca oddziału – mjr Marian Bernaciak „Orlik” zakomunikował swoim żołnierzom, iż ma w planach przeprowadzenie ważnej akcji, w której udział mogą wziąć jedynie ochotnicy. Jak wspominał brat „Orlika”, Lucjan Bernaciak ps. „Janusz”:

„Na zbiórce oddziału „Orlik” poinformował, że będzie wykonana bardzo poważna akcja i wezmą w niej udział wyłącznie ochotnicy. Na rozkaz „ochotnicy wystąp” wystąpili prawie wszyscy będący na zbiórce”.

Wówczas wybrani spośród ochotników partyzanci otrzymali informację o celu akcji – opanowanie budynku Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach oraz uwolnienie więźniów przetrzymywanych w tamtejszym więzieniu. Wśród przetrzymywanych znajdowało się wówczas wielu żołnierzy podziemia oraz członkowie ich rodzin. Cała akcja odbyć miała się na zasadzie podstępu, gdyż „Orlik” w mundurze sowieckiego oficera wraz ze swoimi żołnierzami mieli pozorować dostarczenie więźniów do siedziby puławskiej bezpieki.

Partyzanci podzieleni zostali na dwie grupy. W jednym z przechwyconych wcześniej samochodów znajdowało się sześciu żołnierzy podziemia, którzy mieli za zadanie odgrywać rolę aresztantów, zaś reszta, na czele z przebranym za sowieckiego oficera „Orlikiem” stanowiła grupę operacyjną do zwalczania partyzantki. Za drugiego z oficerów przebrał się dobrze mówiący po rosyjsku Stanisław Szymański ps. „Igołka”.

„Na samochodzie mieliśmy ze sobą sześciu pozorowanych więźniów. Byli to nasi chłopcy, którzy mieli pod ubraniem ukrytą broń” – jeden z partyzantów „Orlika”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3802.49 PLN    (17.28%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Około godziny 15:30 dwa samochody obsadzone żołnierzami podziemia podjechały pod PUBP w Puławach. Przebieg działań tak przedstawiał brat „Orlika”, Lucjan Bernaciak ps. „Janusz”:

„Otwarto klapę i popędzając udających aresztantów sprowadzono ich z samochodu. „Igołka” przebrany za majora zgłosił stojącemu wartownikowi przywiezienie bandytów i wprowadził całą szesnastkę do budynku rozbrajając w tym momencie wartownika. Wszedł również „Orlik”. Pozostali z drugiego samochodu otoczyli budynek, a kilku weszło również do środka. W tym samym czasie stojący na tyłach budynku jeden z kolegów zauważył ubeka, który wyprowadzał na zewnątrz do ubikacji 6 kobiet. Zaatakował go uderzając lufą stena w brzuch, a kobietom kazał uciekać w kierunku lasu. W tym samym czasie na parterze budynku, gdy „Igołka” rozmawiał z komendantem UB, stojący na uboczu oficer NKWD zorientował się, że to podstęp i sięgnął do kabury po pistolet. Szybszy był jednak „Orlik”, który strzałem z colta zabił go. Wtedy nastąpiła wymiana ognia. Szybko opanowano parter i część piętra. Znajdujący się tam ubowcy zabarykadowali się w jednym z pokojów i otworzyli ogień na podwórko. Żołnierze udający konwojowanych bandytów wtargnęli do piwnic budynku i po rozbiciu drzwi uwolnili więźniów”.

Zobacz też: Nie samą husarią żyje człowiek. Dziesięć wieków chwały polskiego żołnierza w 5 odsłonach „nie husarskich”.

Po uwolnieniu więźniów, oddział rozpoczął wycofywanie się. Za partyzantami ruszył pościg, jednak został szybko powstrzymany, a oddział wycofał się do lasu. Co ciekawe między zabarykadowanymi na piętrze funkcjonariuszami UB a przybyłymi na pomoc posiłkami sowieckimi dojść miało do pewnego nieporozumienia, o czym wspominał jeden z podkomendnych „Orlika” – Jerzy Śląski ps. „Nieczuja”:

„Zapanował niesamowity bałagan. Formacje sowieckie sądząc, że gmach UB jest jeszcze w rękach partyzantów, mimo, że już ci partyzanci się wycofali, zaatakowały gmach. Reszta pozostałych tam ubowców sądząc, że znowu „Orlik” uderzył, broniła się. Strzelali się między sobą ze dwie godziny. Artyleria sowiecka położyła ogień na wycofujący się oddział”.

Akcja zakończyła się całkowitym powodzeniem. Uwolniono 107 więźniów znajdujących się w budynku puławskiego PUBP. Nie obyło się bez ofiar. Podczas akcji zginał jeden z żołnierzy „Orlika” – Marian Sośniak ps. „Żaba”, zaś Feliks Tymoszuk ps. „Longinus” został śmiertelnie ranny. Po drugiej stronie śmierć poniosło 5 funkcjonariuszy UB, 2 milicjantów oraz sowiecki oficer.

J.Buniowski

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz