„Grobów, często bezimiennych, w których spoczywają dziesiątki, a czasami i setki zamordowanych Polaków, jest na Polesiu sporo. Mało który z nich jest oznaczony chociażby krzyżem. Nie powinniśmy o tym zapominać.”

Rozmowa z Markiem A. Koprowskim, autorem książki „Skrwawione Polesie. Walka z okupantem i nędzą”.

Wydawnictwo Replika: Pana ostatnia książka dotyczy Polesia.

Marek A. Koprowski: Z napisaniem tej książki nosiłem się już dawno, ale tak jakoś wychodziło, że brakowało czasu. W końcu jednak postanowiłem się zmobilizować i napisać panoramiczną pracę pokazującą bardzo złożoną historię tej ziemi, którą w toku swych wielu peregrynacji dość dobrze poznałem. Zarówno miejsca, jak i ludzi. Wielu z tych, których spotkałem na początku lat dziewięćdziesiątych minionego wieku, pamiętało jeszcze czasy, gdy Polesie należało do Polski.

Pisze Pan, że Polesie to jeden z najbardziej skrwawionych obszarów Kresów Wschodnich.

Tak. Bo podczas chociażby drugiej wojny światowej bardzo mocno zostało skąpane we krwi. Tylko nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA, jak wynika z danych Okręgu Poleskiego ZWZ-AK, zamordowali tam około 15 tysięcy Polaków. Tego ludobójstwa nie należy sprowadzać tylko do Wołynia i Małopolski Wschodniej – upowcy mordowali wszędzie, gdzie tylko mogli, na Polesiu także. Oczywiście moja książka nie koncentruje się wyłącznie na zbrodniach ukraińskich, to tylko jeden z jej aspektów. Jest ona szeroką panoramą ukazującą częściowo dzieje Polaków na tamtym terenie. Z lektury czytelnicy dowiedzą się, że nasi rodacy żyli tu od wieków i zapuścili bardzo głęboko korzenie, bardzo trudne do wykarczowania.

Dla pełnego zrozumienia tego, co działo się na Polesiu, pokazuje Pan w swojej książce ten region od strony geograficznej, etnicznej, kulturowej i religijnej czy też militarno-strategicznej.

Polesie uchodziło zawsze za mityczną krainę składającą się z bagien, moczarów, puszcz, podmokłych łąk, rzek i strumieni, do tego pozbawioną dróg, w której żyją dzicy albo półdzicy ludzie, odziani w skóry z dzikich zwierząt i chodzący w łapciach z łyka. W II Rzeczypospolitej Polesie było najbiedniejszym i najbardziej zacofanym regionem w całym kraju. W wielu miejscach czas zatrzymał się tam nie w XIX, ale w XVIII wieku. Do wielu miejscowości można było dotrzeć tylko latem przy pomocy łodzi. Nie było do nich dróg. Po I wojnie światowej polscy urzędnicy odnajdywali osady, których mieszkańcy nawet nie wiedzieli, że była w ogóle wojna.

Zacofanie tego regionu było też jego atutem?

Poleskie błota stanowiły klin trudny do sforsowania przez regularną armię. Napastnik atakujący Polskę od wschodu, niezależnie, „biały” czy „czerwony”, nie mógł utworzyć jednolitego frontu. Musiał atakować Polskę przy pomocy dwóch frontów – północnego i południowego. Znaczenie strategiczne klina poleskiego podkreślał m.in. Józef Piłsudski, który proponował zbudowanie na nim dodatkowych kanałów, które po zalaniu powodowałyby, że region ten byłby całkowicie niedostępny dla przeciwnika.

Z utratą Polesia bolszewikom trudno się było pogodzić?

Nigdy się z nim nie pogodzili, starając się utrzymać nad nim kontrolę. Opisuję ten proces bardzo obszernie. Aż do połowy lat dwudziestych bolszewicy posyłali na Polesie oddziały dywersyjne, które, podszywając się pod miejscowych partyzantów, atakowały związane z państwem polskim instytucje, żeby pokazać wszystkim, jakie jest ono słabe i w zasadzie bezbronne. Aż do utworzenia oddziałów KOP-u, które uszczelniły granicę. Przedstawicielom władz polskich jadącym do wschodnich powiatów na inspekcję musiało towarzyszyć wojsko. Raz jeden z wojewodów pojechał bez obstawy i został puszczony przez napastników, którzy dopadli go w pociągu, w samych gaciach. Napastnicy mogli palnąć mu w łeb, ale woleli rozebrać go i puścić wolno. W ten sposób pokazywali wszystkim, jak bardzo słabe jest państwo polskie na Polesiu. Później zaczęli podsycać na Polesiu ruch komunistyczny, wciągając do niego przede wszystkim Żydów, Ukraińców i Białorusinów. Główny etnos Polesia, czyli Poleszucy, trzymali się od tego raczej z daleka. Nie chciałbym tego wątku rozwijać. Czytelnik znajdzie te szczegóły w książce. Z jej lektury dowie się także o wysiłkach przedwojennej Polski na rzecz umocnienia gospodarczego, cywilizacyjnego i kulturalnego.

W 1939 roku Polesie w wyniku układu Ribbentrop-Mołotow znalazło się w granicach Związku Radzieckiego.

Zapoczątkowało to okres prześladowań ludności polskiej na Polesiu. Najpierw zostali aresztowani wszyscy zakwalifikowani do tzw. listy katyńskiej: oficerowie rezerwy, urzędnicy państwa polskiego, policjanci – cała polska elita. Po tych aresztowanych ślad zaginął. Są tylko przypuszczenia, gdzie zostali zamordowani. Później placówki NKWD wyłapywały wszystkich, którzy mogli marzyć o odrodzeniu Polski. Część z nich została rozstrzelana, część wywieziona do łagrów. Ponadto do ataku Niemiec na ZSRR, NKWD zorganizowały trzy masowe deportacje ludności polskiej na Wschód. Ludność polska na Polesiu została całkowicie odgłowiona i pozbawiona warstwy przywódczej. Przełożyło się to na słabość polskiej konspiracji, która chciała rozwinąć skrzydła po wkroczeniu Niemców na Polesie.

Dla Polaków była to zamiana jednego okupanta na drugiego.

Oczywiście. Niemcy, starając się trzymać Polesie w ryzach, oparli swe rządy na nacjonalistach białoruskich i ukraińskich. I jedni, i drudzy chcieli się pozbyć żywiołu polskiego z Polesia, czemu Niemcy się nie sprzeciwiali. Bardzo szybko na Polesiu powstała też partyzantka radziecka, która zwalczała nacjonalistów ukraińskich i białoruskich, ale jednocześnie stale akcentowała, że Polesie to ziemia radziecka, a granica Polski będzie przebiegać na Bugu. Z lektury kolejnych rozdziałów książki czytelnik dowie się, jak przebiegała dalsza depolonizacja Polesia, dokonywana zarówno przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA, jak i przez władze radzieckie. Grobów, często bezimiennych, w których spoczywają dziesiątki, a czasami i setki zamordowanych Polaków, jest na Polesiu sporo. Mało który z nich jest oznaczony chociażby krzyżem. Nie powinniśmy o tym zapominać.

O książce:

Skrwawione Polesie. W walce z okupantem i nędzą

Polesie – kraina omalże mityczna, a jednocześnie jeden z najbardziej skrwawionych obszarów Kresów Wschodnich.

Polaków mordowali tu nie tylko Rosjanie i Niemcy, ale podobnie jak na Wołyniu, również ukraińscy nacjonaliści. Podczas wojny, w imię „samostijnej” Ukrainy i na rozkaz Kremla, zginęło wiele tysięcy naszych rodaków. Jednak, mimo silnych represji wymierzonych w polskość, nie udało się jej wykorzenić z tych ziem.

Polacy bowiem nie wzięli się na Polesiu „znikąd”. Żyli tu od wieków, a ich „karczowanie” carscy oprycznicy rozpoczęli już w XIX wieku. Nie byli jednak w stanie „przerobić” Poleszuków, jak ich zwano, na Rosjan czy Białorusinów.

Autor przybliża głównie XX-wieczną historię regionu. Pomaga zrozumieć, dlaczego jest on tak ważny strategicznie i dlaczego właśnie tam wzniesiono słynną Twierdzę Brzeską. Przedstawia postać i działalność generała Bułak-Bałachowskiego, w którym Józef Piłsudski upatrywał białoruskiego Petlurę. Przypomina mroczną kartę Berezy Kartuskiej. Ukazuje trudności, jakie odrodzona Rzeczpospolita napotkała przy tworzeniu struktur administracyjnych, a także walkę władz z nacjonalizmami – ukraińskim i białoruskim – oraz komunistami. Podobnie jak tarcia ze sprzeciwiającymi się polskości tych ziem: „białymi” Rosjanami czy dominującymi ekonomicznie Żydami.

Niniejsza książka upamiętnia Polaków, którzy na Polesiu musieli zapłacić wysoka cenę za pragnienie, by pozostać Polakami.

M.A. Koprowski, Skrwawione Polesie. W walce z okupantem i nędzą. Poznań: Replika, 2025. ISBN: 978‑83‑68364‑40‑8.

Czytaj też: Polesie, które odeszło

Tagi: , , , , , ,
forma płatności