Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Według najczęściej przyjmowanej wersji 20 lipca 1797 roku w Reggio Emilia po raz pierwszy publicznie wykonano „Pieśń Legionów Polskich we Włoszech”, znaną dziś jako „Mazurek Dąbrowskiego”.
Utwór powstał między 16 a 19 lipca 1797 roku, gdy do miasteczka przybyli polscy legioniści pod wodzą generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Towarzyszył im Józef Wybicki – polityk, prawnik, działacz niepodległościowy, który napisał tekst pieśni.
Pierwsze publiczne wykonanie utworu miało miejsce podczas uroczystości pożegnania legionistów opuszczających Reggio Emilia. Wykonawcą był prawdopodobnie sam autor tekstu, Józef Wybicki, być może z żołnierzami.
18 lipca 1998 roku Sejm uchwalił ustawę wprowadzającą nowy podział administracyjny Polski.
Reforma zastąpiła istniejące od 1975 roku 49 województw systemem opartym na 16 większych regionach oraz przywróciła zlikwidowane w okresie PRL powiaty.
Nowy podział stanowił drugi etap odbudowy samorządu terytorialnego po upadku komunizmu. Pierwsza reforma została przeprowadzona w 1990 roku i doprowadziła do utworzenia samorządowych gmin. Osiem lat później zdecydowano o wprowadzeniu dwóch kolejnych szczebli samorządu – powiatów i województw.
19 lipca 1399 roku w katedrze wawelskiej odbył się pogrzeb królowej Jadwigi Andegaweńskiej. Władczyni, która zmarła dwa dni wcześniej, 17 lipca, została pochowana u boku córki, Elżbiety Bonifacji.
Tamtego dnia rozpoczęła się długa i niezwykła historia tych królewskich szczątków.
Królowa Jadwiga odeszła w wieku około 25 lat, 17 lipca 1399 roku, po trudnym porodzie swojej jedynej córki. Elżbieta Bonifacja przyszła na świat 22 czerwca, ale zmarła po zaledwie trzech tygodniach. Królowa także gasła w oczach – cierpiała prawdopodobnie na gorączkę połogową. Przeżyła swoje dziecko o zaledwie kilka dni.
Kościół katolicki 19 lipca wspomina błogosławionych Achillesa Puchałę i Hermana Stępnia – polskich franciszkanów konwentualnych posługujących w parafii Pierszaje na Nowogródczyźnie.
W 1943 roku nie opuścili zagrożonych parafian i ponieśli męczeńską śmierć z rąk niemieckich okupantów w pobliskiej Borowikowszczyźnie.
Józef Puchała, późniejszy o. Achilles, urodził się 18 marca 1911 roku w Kosinie koło Łańcuta. Wychowywał się w wielodzietnej rodzinie Franciszka i Zofii z Olbrychtów. Po ukończeniu piątej klasy szkoły powszechnej wyjechał do Lwowa, gdzie kontynuował naukę w prowadzonym przez franciszkanów Małym Seminarium Misyjnym.
19 lipca 1974 roku o godz. 11:15 uruchomiono zegar na Wieży Zygmuntowskiej odbudowywanego Zamku Królewskiego w Warszawie. Wydarzenie oznaczało zakończenie pierwszego etapu rekonstrukcji gmachu – oddanie jego bryły w stanie surowym.
Zegar był pierwszym całkowicie ukończonym i działającym urządzeniem w powstającym z ruin Zamku.
Godzina uruchomienia nie była przypadkowa. Wskazówki poprzedniego zegara zatrzymały się na godz. 11:15 dnia 17 września 1939 roku, gdy Zamek znalazł się pod intensywnym niemieckim ostrzałem artyleryjskim i bombardowaniem. W płomieniach stanęły wówczas między innymi Wieża Zygmuntowska, Wieża Władysławowska, dach nad Salą Senatorską oraz skrzydło od strony Wisły. Uszkodzony zegar pozostawał nieruchomy aż do ostatecznego zniszczenia budowli.
18 lipca 1792 roku pod Dubienką nad Bugiem wojska polskie dowodzone przez gen. Tadeusza Kościuszkę stoczyły zaciętą bitwę z wielokrotnie liczniejszym korpusem rosyjskim gen. Michaiła Kachowskiego.
Starcie było jednym z najważniejszych epizodów wojny w obronie Konstytucji 3 maja.
Wojna rozpoczęła się 18 maja 1792 roku, gdy armia rosyjska wkroczyła na terytorium Rzeczypospolitej. Interwencję podjęto w porozumieniu z przywódcami konfederacji targowickiej, którzy wystąpili przeciwko reformom Sejmu Wielkiego i dążyli do przywrócenia rosyjskiej dominacji nad państwem polskim.
hm, nie bardzo wiem, czemu akurat tutaj mi to wrzuciło??
Przesunęliśmy do publicystyki.
serdecznie dziękuję
Tak ale los tych ludzi bardzo przypomina los dzisejszych osadnikow Olstera w Polnocnej Irlandii, jaki padaly ofiaramy IRA. Kiedys sluzyli oni instrumentom polityki eksapansii na nowe Zimie, poniewaz stali ofiaroj splaty za tie polytyke. Niestety splatyly tie cene nie tie kto taku polityku wymyslal. Bo chodzilo nawet nie o Dzikij Zachod a dobrze zagospodorowany kraj. Chroni nas Boze i od takiej polytyki i od sprob szebkiego rozwiazanja jej skutkow……
Panie Parnikoza przestań Pan prowokować.
a kto obiecywał, że nie będzie komentować moich artykułów? to ile jest warte Pańskie słowo?
Z całym szacunkiem , a gdzie w moim poście jest słowo odniesienia do PAŃSKIEGO artykułu???
Gdyby nie Polacy, to byś pan pisał, mówił i myślał po rosyjsku, więc trochę więcej pokory tutaj. Polscy osadnicy przejmowali ziemię nieużywaną przez nikogo bądź ziemię po carskich urzędnikach wcześniej konfiskowaną szlachcie przez carat. Wracaliśmy do siebie po rozbiorach, a zwierzęta z UPA, czyli waszmości bohaterowie, mordowali i rabowali gospodarstwa nie tylko osadników, ale i ludności autochtonicznej.
„Polscy osadnicy przejmowali ziemię nieużywaną przez nikogo” zanim Pan zacznie kogoś tak pouczać proponuję, żeby się Pan zapoznał ze wspomnianą książka p. Stobniak-Smogorzewskiej, wiedza jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a Panu jak widzę nawet się bardzo przyda.
Słowo przeciwko słowu – ja tę tezę usłyszałem na uniwersyteckim wykładzie i to raczej od kogoś bardziej kompetentnego niż Pan czy p. Stobniak-Smogorzewska.
Artykuł na ten temat, którego autor odwołuje się m.in. do pracy p. Stobniak-Smogorzewskiej, pokazuje wyraźnie, że nikomu nie zabrano ziemi na cele osadnicze, a jedynie „na mocy uchwalonej ustawy państwo przejmowało na własność w 22 wschodnich powiatach dobra skarbu rosyjskiego, dobra skarbowe, dobra należące do członków b. dynastii rosyjskiej, dobra duchowne i klasztorne (po porozumieniu ze Stolica Apostolską) oraz opuszczone dobra prywatne.”
http://osen.pl/sposeczeo-othermenu-133/886-polskie-osadnictwo-wojskowe.html
Także nie wiem, o co właściwie Panu chodzi…
O tylko żeby Pan więcej czytał najlepiej źródeł a nie tylko artykułów z sieci gdzie cytowane są wyrywkowo fragmenty tychże.
a tymczasem parcelowane były np. także ziemie folwarczne o ile właściciela nie było na miejscu przed 1 kwietnia 1921 r. roku, powodowało to wiele zadrażnień, kiedy ów właściciel wracał. Zanim żołnierze-osadnicy pojawili się na Kresach główne organizacje ziemiańskie wydały oświadczenie ostro protestujące przeciw sposobowi wdrożenia ustawy, broniące właścicieli, którzy może jeszcze gdzieś gnili w Bolszewii, ale może jeszcze mogli wrócić i jak wiadomo wracali zastając swoje ziemie rozparcelowane, bo administracja wykazała się naszym polskim „porządkiem”. Itd. itd.
Warto poczytać zanim się zacznie ferować poglądy.
Żeby było jasne, bo zaraz znów mi ktoś jakąś łatkę przylepi, mój pradziadek też zyskał na tym, co nie znaczy, że zamknę oczy za wiele oczywistych błędów i nieprzemyślanych posunięć w tym procesie.
Wykład akademicki jednak jest źródłem dosyć wiarygodnym, artykuł służył mi do sprawdzenia tychże informacji, jako że wykładu oczywiście nagranego nie posiadam. Zresztą, w tym artykule (wg mnie również rzetelnym) jest wzmianka o tym, że przejmowano majątki ziemskie.
Pytanie tylko, czy jakiś białoruski, ukraiński czy nawet polski chłop stracił na tej ustawie cokolwiek. A gdyby się czepiać szczegółów, to nawet majątki ziemskie były wówczas „nieużywane przez nikogo”, ale przy tym wszystkim odnosiłem się do wypowiedzi użytkownika Parnikoza, który przecież nie miał na myśli niewłaściwego potraktowania ziemian, a rzekomą polską ekspansję kosztem Ukraińców czy Białorusinów – która oczywiście nie miała miejsca.
Chcialem tylko powiedziac ze rzeczwisze przepuscil sie mozliwosci niewiernigo tarktowanja miego kommentu. Nie chodzi o popieranie radzieckich akcii rzeczewisze, a tylko o to zem ten piersze jeszelon przesiedlencow zawsze placi cenu za calu polityku przesiedlenczu. Rczeczewisze sowietam niema bulo cam szukac po prawdzie, ale przesiedlencow mieniwice potraktowali najbardzej agressivne. I to nie bez wplywu tiego ze miascowe srodowisco Ukraincow widzialo w tym krzywdu…
Ironią losu jest to, że w ten sposób Ci ludzie uratowali się spod upowskich siekier.
Mogło być różnie bo 9000 tysięcy ludzi zahartowanych w boju to ogromna siła mogli w sprzyjających warunkach rozdeptać to ukraińskie plugastwo z upa.