Klątwa, król i przerębel. Sprawa Marcina Baryczki

13 grudnia 1349 roku w Krakowie zginął ksiądz Marcin Baryczka, wikariusz katedry wawelskiej. Na śmierć skazał król Kazimierz Wielki, który u szczytu swej władzy wszedł w ostry spór z Kościołem.

W połowie XIV wieku Polska rządzona była przez Kazimierza III Wielkiego, ostatniego Piasta na polskim tronie. Był on władcą energicznym, reformatorem państwa, ale też uwikłanym w gwałtowny konflikt z lokalną hierarchią kościelną.

Sprytny Bodzanta i gniew króla

Ówczesny biskup krakowski Bodzanta uzyskał w Awinionie papieską bullę nominacyjną na biskupstwo krakowskie, pomijając wolę Kazimierza Wielkiego. Wkrótce potem przyjął za granicą święcenia biskupie, umacniając swoją pozycję dzięki sprawnym zabiegom dyplomatycznym i zyskując przychylność papieża Klemensa VI. Wróciwszy do Polski, szybko uporządkował swój stosunek z kapitułą krakowską, ale król był mu nieprzychylny.

„Kazimierz nie zapomniał Bodzencie pośpiechu, z jakim wystarał się u papieża o biskupstwo. Król został bowiem postawiony przed faktem dokonanym. Kazimierz uznał, aczkolwiek niechętnie, godność biskupią Bodzanty. Stosunki pomiędzy nimi były naznaczone nieufnością. Wystarczyła jedna iskra zapalna, aby doszło do konfliktu” – wyjaśniał w „Dzienniku Polskim” znakomity cracovianista Michał Rożek.

Spór króla i Kościoła dotyczył przede wszystkim podatków i immunitetów kościelnych – w 1349 roku król, przygotowując wyprawę na Ruś, próbował m.in. objąć daninami dobra należące do biskupów, czemu sprzeciwiał się biskup krakowski Bodzanta (Bodzęta).

„Marcin Baryczka udał się bez strachu do króla”

Obok fiskalnego narastał konflikt polityczny i osobisty. Iskrą zapalną stały się kazania księdza Marcina Baryczki. Duchowny publicznie potępiał Kazimierza za niemoralne życie, łamanie zasad małżeńskich oraz – co szczególnie drażniło monarchę – za naruszanie praw Kościoła. Król miał gardzić żoną Adelajdą i utrzymywać liczne związki z nałożnicami (Jan Długosz: „jawnie i pokątnie żył z nałożnicami, których tłumy, jak jakieś siedliska sromoty porozmieszczał w Opocznie, Chochowie, Krzeczowie”).

Według Długosza, Baryczka wystąpił wobec króla jako wykonawca polecenia biskupa, przekazując królowi dekret z ekskomuniką. Przekazał też informację o karach kościelnych, które biskup zamierzał nałożyć na króla.

„Wysłany przez biskupa krakowskiego Bodzętę do ich wykonania wikary krakowskiego kościoła Marcin Baryczka udał się bez strachu do króla, podczas gdy innych wstrzymywał lęk przed królem, i napomniawszy go, osobiście wykonał polecenie biskupie. A król Kazimierz chociaż wtedy w gniewie obrzucił Marcina Baryczkę obraźliwymi słowami, to jednak nie podniósł ręki na niego. Lecz potem pod wpływem rycerzy i służby, którzy judzili już i tak rozjątrzonego króla i wyrażali przekonanie, że jest winien kary śmierci ten, kto odważył się z rozkazu biskupa straszyć króla, pobłażając zapalczywości, godzi się na straszny występek i poleca, i nakazuje, żeby w dzień św. Łucji schwytano wspomnianego Marcina Baryczkę i by go następnej nocy utopił w Wiśle sługa i dworzanin króla Kochan” – pisał Długosz.

Marcin Baryczka został utopiony i wrzucony do przerębli u stóp Wawelu. Według przekazów jego ciało wypłynęło w pobliżu klasztoru augustianów.

Długa i kosztowna ekspiacja

Śmierć Baryczki miała jednak dalsze konsekwencje. Król – jak relacjonowali kronikarze – żałował swego czynu, odbywał pokutę i zabiegał w Awinionie o papieskie rozgrzeszenie. Zadośćuczynieniem miały być fundacje kościołów wotywnych, wznoszonych z królewskiej inicjatywy jako forma ekspiacji.

Tradycja przypisała Kazimierzowi fundację świątyń w Wiślicy, Sandomierzu, Stopnicy, Szydłowie, Zagości, Niepołomicach i Kargowie, nazywanych od imienia duchownego kościołami baryczkowskimi. Ich liczba – symboliczna siódemka – miała oznaczać pełnię pokuty i przebaczenia. Z czasem do grona tak zwanych kościołów baryczkowskich zaliczono także kościół św. Katarzyny i św. Małgorzaty na krakowskim Kazimierzu, gdzie według tradycji miał zostać pochowany sam Marcin Baryczka.

Historia Marcina Baryczki pozostaje jednym z najbardziej wymownych przykładów średniowiecznego starcia sumienia, władzy i sacrum. Pokazuje też, że nawet król nazwany później „Wielkim” nie był wolny od win, których echo na trwałe wpisało się w krajobraz polskiej historii i architektury.

Kresy.pl / Dziennik Polski

Czytaj też: Korona sandomierska. Zaginiona korona polskich królów?

Tagi: , , , ,
forma płatności