„Powierzch tego ubrania tak husarscy jako i pancerni oficerowie i towarzysze, okrywali się lampartowemi skórami, podszytemi pąsowym aksamitem na śrebrnych łańcuchach pod szyją zamykających się. […] Ci szeregowi z tyłu przewieszone mieli wilcze skóry z podszewką karmazynową”

Dlaczego ich używano?

Charakterystycznym elementem wyglądu husarzy były okrywające plecy skóry dzikich zwierząt. Zamiennie z nimi noszono kilimy, delie, czy też welense. Tutaj skupię się jednak tylko na skórach. Husaria używała różnych ich rodzajów, ale pod warunkiem, że były odpowiedniej wielkości i były to skóry drapieżników, a nie roślinożerców.

Zadania skór były wielorakie. Używano ich między innymi do ozdoby, ochrony zbroi przed nagrzewaniem i wilgocią oraz dla zakrycia szczelin zbroi, utrudniając w ten sposób jej penetrację. Jak notował Charles Ogier, sekretarz francuskiego poselstwa do Polski, który opisaną przez siebie husarię widział 6 sierpnia 1635 roku:

„Chorągiew husarska bowiem wyjechała nam z obozu naprzeciw; nie widziałem nigdy nic wdzięczniejszego od tego widoku. Szlachta polska oni wszyscy, na pięknych rumakach, w zbroi świetnej i błyszczącej, z zarzuconymi na plecy skórami panter, lwów i tygrysów; […] Ci, którzy nie mają kosztownych skór, okrywają ramiona kobiercami, i to tak dla ozdoby jak dla zakrycia szczelin w zbroi.”[1]

Skóry (nie tylko zresztą one, bo także i skrzydła, i różnego typu opierzenie) noszone przez ludzi, czy też na rumakach, nadawały kawalerzyście straszniejszy wygląd.

Fragment obrazu przedstawiającego husarzy pod Smoleńskiem 1 marca 1634 roku. Widoczna skóra na zadzie końskim. Obraz namalował Jan de Baan w 1663 roku. Źródło: Львівський історичний музей (Lwowskie Muzeum Historyczne), nr inw. Ж-1406. Fot. Radosław Szleszyński.

Twierdził tak na przykład Girolamo Lippomano, wenecki ambasador w Polsce, w 1575 roku.

„[Polacy] używają w trakcie działań wojennych wszelkich środków, by pokazać, [że jest ich] tak wielu, jak to tylko możliwe, a żeby przestraszyć wroga, mają sami, jak i na koniach, nieskończone [ilości] piór, [noszą] orle skrzydła, skóry lampartów i niedźwiedzi […].”[2]

Zwiedzający Polskę w roku 1593 Fynes Moryson miał podobną opinię na ten temat:

„Nie tylko żołnierze, lecz także ambasadorowie i ich świta mają skrzydła orła albo skórę tygrysa lub lamparta, albo inny podobny ornament, zakrywające zad konia, albo dla piękności, albo by wyglądać bardziej srogo, ponieważ wszyscy mają konie tak przykryte, jedni mniej, inni bardziej bogato.”[3]

Niemal dokładnie wiek później potwierdzał to Bernard O’Connor, irlandzki lekarz, który wówczas praktykował w Polsce:

„Zarówno husarze, jak i towarzysze, i ich konie wyglądają przerażająco, będąc wszędzie przystrojeni skrzydłami bocianów, żurawi, indorów itd. i mając zbroje pokryte skórami lampartów, tygrysów, niedźwiedzi, lwów itd., a wszystko to czynią, aby być bardziej przerażającymi dla wroga.”[4]

I nie tylko oni sądzili, że skóry i pióra nadawały husarzom straszny wygląd. Tak uważał również i Françoise Paulin Dalerac, którego cytuję w dalszej części tego artykułu, i Polak Zbigniew Morsztyn. Ten ostatni pisał:

„Niech jeno sarmackiego obaczą junaka,

Gdy wąs z pomiętą brodą ukaże z szyszaka,

Gdy w lamparcim łupieżu [skórze] i w zupełnej zbroi,

I z orlim skrzydłem straszny jako diabeł stoi,

Dopieroż zwarszy konia, gdy z kopiją skoczy…

Będzie mąż, jeśli mu kto pojźrzy śmiele w oczy.”[5]

Ile kosztowały?

Skóry dzikich kotów były stosunkowo drogie. W 1689 roku tygrysia skóra kosztowała 100 zł (był to wówczas równoważnik 345 gramów srebra), a lamparcia 40 – 60 zł (138 – 207 g srebra)[6]. Dla porównania, w ostatnich trzech dekadach XVII wieku zbroja towarzysza husarskiego warta była około 100 – 200 zł, a pocztowego około 30 zł[7]. Kwartalny żołd husarza wynosił w tym czasie 50 zł[8].

Wracając do cen skór. W roku 1620 za 1 błam „rysia perskiego” (pod nazwą „rysia perskiego” przypuszczalnie ukrywa się gepard) trzeba było zapłacić aż 200 zł (1944 g srebra), a w roku 1582 za skórę lamparta 5 zł (104 g srebra)[9]. W 1636 roku 4 lamparty używane przez poczet husarski Marka Łahodowskiego, warte były 200 zł (50 zł / 405 g srebra za sztukę)[10].

Z „Regestru towarow y rzeczy Tureckich kosztow ukonsztow y taxy”, który powstał we Lwowie w roku 1633, dowiadujemy się, że cena sprzedaży „rysia poiedynkowego sredniego” wynosiła 900 groszy (czyli 30 zł, to jest 243 g srebra), „rysia naprzednieszego” 3220 groszy (czyli 107 zł i 10 groszy, to jest 869 g srebra)[11]. Z kolei „błam rysi grzbietowy naprzednieyszy” kosztować miał 176,5 talara lewkowego i 20 groszy (3818 g srebra), „błam rysi grzbietowy sredni” 143,5 talara lewkowego i 30 groszy (3108 g srebra), „błam rysi grzbietowy podleyszy” 142,5 talara lewkowego (3078 g srebra), „błam nuszkowy [z nóg] rysi naprzednieyszy” 308,5 talara lewkowego i 9 groszy (6666 g srebra), „błam nuszkowy sredni” 241,5 talara lewkowego i 30 groszy (5225 g srebra), „błam podley nuszkowy rysi” 202,5 talarów lewkowych (4374 g srebra)[12].

Różnice w cenach poszczególnych skór dzikich kotów przekładały się na powszechność ich występowania. Na przykład po zmarłym w roku 1633 Jerzym Kalinowskim zostało między innymi 12 skór tygrysich i 24 skóry lamparcie[13]. Po zmarłym w roku 1655 Januszu Radziwille zostały: 1 lwia skóra, 3 tygrysie i aż 37 lamparcie[14]. Najprawdopodobniej były one używane przez towarzyszy, bo dla pocztowych Radziwiłł trzymał skóry wilków („wilków pocztowych 6”)[15]. Czemu tylko 6 skór wilczych, gdy miał aż 37 lampartów? Wynikać to mogło z faktu, że Radziwiłł gromadził skóry dzikich kotów, aby rozdzielić je (wypożyczyć na czas trwania kampanii) między towarzyszy swojej chorągwi husarskiej, podczas gdy o czeladź pocztową poszczególni towarzysze w praktyce musieli dbać sami[16]. Tak więc te 6 skór wilków pokrywałoby zapotrzebowanie tylko jego, Janusza Radziwiłła, pocztu rotmistrzowskiego.

10 marca 1616 roku sporządzono „Regestr rzeczy, które w drogę pójdą z Książęciem [Ostrogskim] J. M.”. Była to część skarbca książąt Ostrogskich w Dubnie. W jednej ze skrzyń miało się znaleźć: 108 lampartów, 13 tygrysów, 1 farbowana lwica i 2 farbowane niedźwiedzie[17]. Oprócz nich, w „murowanej izbie w bramie” znajdowała się skrzynia, a w niej: „wilków 38”, „wilczków młodych 7”, „niedźwiedzich skór 23”[18].

Kiedy zakładano skóry dzikich kotów?

Kiedy husarze używali welensów, kilimów lub delii, a kiedy nosili skóry tygrysa, lwa, lamparta czy „perskiego rysia”? Miron Costin, czyli żyjący przez lata w Polsce Mołdawianin twierdził, że:

„znaczniejsi [zakładają] skóry lamparcie na zbroję. Natomiast słudzy, którzy nie mają skór lamparcich, zakładają kilimy na wzór turecki”[19]

Faktem jest, że pasiaste kilimy dominują wśród tylnych szeregów husarzy odmalowanych przez Szymona Boguszowicza na obrazie przedstawiającym bitwę pod Kłuszynem, podczas gdy w pierwszych szeregach poszczególnych rot dominują husarze przykryci skórami. To istotne, gdyż pierwszy szereg był zarezerwowany dla towarzystwa (i wybranych pocztowych), a w dalszych stawali pocztowi (i kilku towarzyszy przeznaczonych do pilnowania szyku). Czyli obraz Boguszowicza potwierdza opinię Costina, że towarzysze nosili skóry, w kilimy zaopatrując swą czeladź.

Pytanie, które się tu pojawia, to czy taka była sztywna reguła dzielącą towarzystwo od czeladzi? Czy też pocztowych ubierano w kilimy tylko dlatego, że były tańsze? Jestem przekonany, że chodziło o to drugie.

Przyczyn używania kilimów przez pocztowych dopatruję się w ich niższej wartości w stosunku do skór dzikich kotów. Idę tu tak za cytowaną już opinią Ogiera („Ci [husarze], którzy nie mają kosztownych skór, okrywają ramiona kobiercami”), jak i za znanymi cenami kilimów. Na przykład w inwentarzu husarza z 1698 roku znajduje się „kilim perski stary” warty 20 zł[20](67 gramów srebra). To pięciokrotnie mniej, niż wartość skóry z tygrysa (w roku 1689) czy dwu- trzykrotnie mniej niż cena skóry lamparta (w roku 1689).

We wspomnianym już „Regestrze towarow y rzeczy Tureckich kosztow ukonsztow y taxy” powstałym we Lwowie w 1633 roku, cenę sprzedaży „kilimu prostego tureckiego” określono na 405 groszy (czyli 13 zł i 15 groszy, to jest 109 g srebra), „kilimu perskiego” na 810 groszy (czyli 27 zł, to jest 219 g srebra), „podleyszego” kilimu perskiego na 730 groszy (czyli 24 zł i 10 groszy, to jest 197 g srebra). To znacznie mniej niż ceny skór z tego samego regestru.

Skóry wilków i niedźwiedzi

Zamiast wspomnianych kilimów, czeladź pocztowa bardzo często nosiła skóry. Tyle, że dużo mniej kosztowne niż lwie, gepardzie, tygrysie, lub lamparcie. Były to bowiem skóry rodzimych drapieżników, czyli wilków i niedźwiedzi. Na przykład Wespazjan Kochowski, który w 1683 roku był królewskim dziejopisem, towarzysząc Janowi III Sobieskiemu w kampanii wiedeńskiej, o husarii tego okresu pisał:

„Wyróżniali się husarze blaskiem zbroi i widokiem wysmukłych koni: mieli na głowie hełm, na piersi napierśnik żelazny, na barkach narzucone skóry lampartów i tygrysów, czeladź wojskowa [pocztowa] okrywała się wilczymi.”[21]

Potwierdzał to Françoise Paulin Dalerac. Był on francuskim dworzaninem Jana III Sobieskiego i jego żony Marii Kazimiery. W Polsce przebywał (z przerwami) kilkanaście lat. W 1685 roku otrzymał polski indygenat. Opuścił Rzeczpospolitą pod koniec XVII wieku. W roku 1689 spisał po polsku historię odsieczy wiedeńskiej, w której zawarł obszerną charakterystykę husarii. W niej to czytamy:

„Nadto wszystko, [towarzysze] przepasani bywaią przez ramiona, lub w pokryciu, skorą wielką Tygrysa albo Lamparta, modą Rycyrską akkomodowaną. Co takiemu Żołnierzowi, nad samo podziwienie, piękny bardzo czyni ornament.”[22]

W dalszej części dodaje:

„Hussarze, kazdy znich ma dwoch ludzi Zbroynych, ktorzy się nazywaią Pacholcy, albo Pocztowi; stroyni nakształt Panow, ktorzy maią podobnesz kopiie, y Szyszaki, y Zbroie [tu w znaczeniu uzbrojenie/wyposażenie]; ale bez kiryssie, y bez skory Lampartowey. Zamiast ktorego maią futro, z Wilka białego, zrobione na kształt kaftana, a w tyle wielkie bardzo skrzydło, z piór Orlich akkomodowane. Y toć to iest, co Jch tak strasznymi, y Okrutnymi czyni.”[23]

Fakt noszenia przez pocztowych skór wilków i niedźwiedzi potwierdzają także liczne, cytowane w dalszej części tego artykułu źródła.

Bywało jednak, że i towarzysze paradowali w skórach wilków. Przykładem jest Paweł Krajewski, towarzysz chorągwi husarskiej Szczęsnego Niewiarowskiego[24], pochwycony przez Szwedów przed bitwą pod Kircholmem. 26 września 1605 roku, w trakcie uczty urządzonej przez uzurpatora na szwedzkim tronie Karola Sudermańskiego[25], przyprowadzono Krajewskiego, chcąc go wypytać o armię Jana Karola Chodkiewicza. Pełna godności postawa i wspaniały wygląd husarza zjednały mu uznanie w oczach dowódców szwedzkich. Nie chcąc doprowadzić do obniżenia morale własnej armii przed spodziewanym starciem, książę Karol rzekł do Mansfelda:

„Włóż i ty na siebie wilczą skórę a będziesz równie strasznym. Może być takich kilkunastu.”[26]

Tak więc Krajewski był odziany w skórę wilka a nie lamparta, czy tygrysa.

Różnice między towarzystwem a czeladzią istniały, ale na pewno nie można mówić o sztywnych zasadach dzielących te dwie kategorie husarzy, w całym okresie istnienia husarii. Zwłaszcza, że moda wojskowa podlegała dość częstym zmianom[27].

Sposób noszenia i podszycie skór

Skóry podszywano różnymi materiałami, a noszono je na kilka sposobów.

Jeźdźcy polscy – zapewne oficerowie husarscy. Widoczny jest tu bardzo popularny w XVI i w pierwszych dekadach XVII w. sposób noszenia i zapinania skóry. Narzucono ją na oba ramiona i spięto z przodu kosztownym kamieniem. Źródło: Abraham de Bruyn, Diversarum gentium armatura equestris. Ubi fere Europae, Asiae atque Africae equitandi ratio propria ewpresaa est. Kolonia 1577.

 

Fragment obrazu przedstawiającego rokosz sandomierski (rokosz Zebrzydowskiego) 1606 roku. Skóra narzucona na oba ramiona i spięta pod szyją. Źródło: Национальный музей истории Украины (Muzeum Narodowe Historii Ukrainy) w Kijowie. Fot. Radosław Szleszyński.

Skóra narzucona na oba ramiona husarza i spięta pod szyją kosztownym kamieniem. Fragment malowidła stropowego Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach. Warsztat Tommaso Dolabelli, lata 40. XVII wieku. Źródło: Muzeum Narodowe w Kielcach. Fot. Radosław Szleszyński.

Skóra narzucona na oba ramiona husarza i spięta pod szyją kosztownym kamieniem. Fragment tak zwanej „Tablicy Gołuchowskiej” (prawdopodobnie dziewiętnastowieczna kopia), która zawiera wzory ubiorów polskich z około roku 1620. Źródło: Zdzisław Żygulski jun., Husaria polska. Warszawa 2000. s. 22.

W inwentarzu rzeczy po zmarłym w roku 1684 rotmistrzu (był nim w latach 1657 – 1677 roku) Stanisławie Wężyku, znalazły się:

„Lampartów wielkich bagazią czerwoną podszytych sześć, siódmy lampart mały kitayką pstrą podszyty.”[28]

Adam Moszczeński, polski szlachcic, szambelan króla polskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego, oficer wojsk koronnych, poseł sejmowy, który zmarł w 1823 roku, pod koniec życia napisał pamiętnik, w którym zawarł charakterystykę husarii z lat 60. i 70. XVIII wieku. O skórach pisał:

„Powierzch tego ubrania tak husarscy jako i pancerni oficerowie i towarzysze, okrywali się lampartowemi skórami, podszytemi pąsowym aksamitem na śrebrnych łańcuchach pod szyją zamykających się. […] Ci szeregowi z tyłu przewieszone mieli wilcze skóry z podszewką karmazynową”[29]

Z kolei Philippe le Masson du Pont vel Philippe Dupont, francuski inżynier w służbie polskiej, opisując husarię z okresu bitwy chocimskiej 1673 roku stwierdził, że:

„na zbroi [towarzysz] nosi skórę pantery z tych najładniejszych, której pysk jest zaczepiony przed lewym barkiem, reszta przechodzi z tyłu i sczepia się na prawym biodrze.”[30]

Zaś pocztowi, dla odróżnienia od towarzyszy „noszą skóry białego wilka zamiast pantery”[31]. Sebastian Cefali, sycylijski literat, który był także sekretarzem marszałka wielkiego koronnego i hetmana polnego koronnego Jerzego Sebastiana Lubomirskiego, charakteryzując husarzy w połowie lat 60. XVII w. pisał, że towarzysze:

„Na zbroi noszą skórę tygrysa lub lamparta, która jakby wstęgą łączy się łapami na lewym ramieniu”[32]

Zaś pocztowi:

„w odróżnieniu od swoich panów, noszą skóry niedźwiedzia lub wilka”[33]

Johann B. Steinhäuser, konsyliarz polskiego króla Augusta III Sasa, w 1735 roku pisał:

„Uzbrojenie kawalerzysty [towarzysza] i tygrysia skóra, która otacza szyję na kształt naszyjnika i jest spięta na ramieniu […]

Każdy towarzysz lub husarz ma za sobą swego zbrojnego służącego z muszkietonem [bandoletem/karabinem], jest on również w zbroi, a nosi skórę wilka na ramieniu i wielkie skrzydło orła między ramionami, wszystko to, aby straszyć konie, które nie są wcale przywykłe do takiego spektaklu i hałasu, jaki podobny oddział powoduje pędząc.”[34]

„skóra, która otacza szyję na kształt naszyjnika i jest spięta na ramieniu”; „u niektórych komendantów zastępował miejsce klamry jeden duży, kosztowny, świecący kamień.” – fragment portretu Stanisława Potockiego, porucznika roty husarskiej Andrzeja Potockiego. Poległ w bitwie pod Wiedniem w 1683 roku. Portret z końca XVII w. Źródło: Muzeum Pałac w Wilanowie. Nr inw. Wil. 1231. Fot. Zbigniew Reszka.

W liście napisanym 14 sierpnia 1736 roku w Midnicku, a wydanym w 1776 roku, znajduje się charakterystyka armii polskiej, w tym i husarii

„Wyobraźcie sobie kawalerzystę słusznego wzrostu, ubranego w błyszczącą zbroję, szyszak na głowie, odrzuconą na plecy skórę pantery, której pysk zaczepia się przed lewym barkiem […]”[35]

O sposobie noszenia skór i o tym, czym je podszywano w epoce Augusta III Sasa, pisał również nieoceniony proboszcz rzeczycki Jędrzej Kitowicz:

„Na plecach [komendanta] wisiała skóra lampartowa, adamaszkiem lub atłasem pąsowym podszyta, przez lewe ramię pod prawą pachę wydana, klamrą pozłocistą kameryzowaną na piersiach za dwie nogi tegoż zwierza spięta; u niektórych komendantów zastępował miejsce klamry jeden duży, kosztowny, świecący kamień.”[36]

„skóra lampartowa […] przez lewe ramię pod prawą pachę wydana” – fragment obrazu Martino Altomonte, Bitwa pod Wiedniem 1683 roku. Obraz z 1694 roku. Źródło: Львівська національна галерея мистецтв, czyli Lwowska Narodowa Galeria Sztuki.

„skóra lampartowa […] przez lewe ramię pod prawą pachę wydana” – fragment obrazu „Koronacja Najświętszej Maryi Panny” z 1666 r., autorstwa Paulusa Hacka z Antwerpii. Źródło: Kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Złotowie. Fot. Radosław Szleszyński.

Z kolei:

„Szeregowi usarscy [w Koronie] zamiast lampartów używali wilczej skóry, takim sposobem na zbroi zawieszonej jak lamparty towarzyskie.”[37]

Ze wszystkich tych cytatów wynika, że do podszycia skór towarzyskich używano pąsowego adamaszku, atłasu lub aksamitu oraz czerwonej bagazji[38]i pstrej kitajki[39]. W przypadku pocztowych wiadomo tylko, iż podszewka była karmazynowa. Rodzaju materiału nie udało mi się ustalić. Przypuszczam tylko, że był mniej kosztowny niż podszewki towarzyszy.

Towarzysze i oficerowie spinali skóry czy to srebrnymi łańcuchami, czy też „klamrą pozłocistą kameryzowaną”, lub dużym, kosztownym, świecącym kamieniem. Ale nie tylko…

W inwentarzu husarskim z 1732 roku znajduje się „lamparcia skóra ze sznurem jedwabnym”[40]. Coś na kształt sznura, łączącego dwie części skóry widać na obrazie Martino Altomonte.

Fragment obrazu Martino Altomonte, Sejm elekcyjny 1697 roku (Elekcja Augusta II). Czerwone sznury (może jedwabne) łączą dwie części skóry ze sobą. Źródło: Zamek Królewski w Warszawie, nr inw. ZKW/1533. Fot. Andrzej Ring, Lech Sandzewicz.

A czym swe skóry spinali pocztowi? Tego znane mi źródła nie opisują. Przypuszczam, że albo używali tańszych substytutów wspomnianych łańcuchów, klamer, kamieni i sznurów, albo też związywali łapy bez łączenia ich czymkolwiek. Coś takiego widać na obrazie z końca XVIII wieku.

Fragment obrazu Marcello Bacciarelli, Kazimierz Wielki słuchający próśb chłopów. Obraz namalowano około 1785 roku. Skóra związana łapami. Źródło: Zamek Królewski w Warszawie. Nr inw. ZKW/3361. Fot. Andrzej Ring, Lech Sandzewicz.

Imitacje skór

Co ciekawe, przez pewien czas panował zwyczaj noszenie imitacji skór. I tak wśród ruchomości pozostałych po marszałku litewskim Krzysztofie Dorohostajskim znalazły się 4 „skóry” z lamparta. Były ono uszyte z różnobarwnych aksamitów. Był więc „lampart” biały z naszywanymi czerwonymi „kropiami”, podszyty czerwonym kirem. Był „lampart” z aksamitu czarnego z białymi „kropiami”, podszyty czerwoną „bają”. Pozostałe 2 „lamparty” były koloru czerwonego i czarnego, ale nie podano informacji o kolorze „kropi”[41].

Imitacje skór widać na tak zwanej Rolce Sztokholmskiej. Kształtem i barwą przypominają skóry czarnej pantery. O tym, że jednak nimi nie były świadczą białe gwiazdki zdobiące całość.

Imitacje skór noszone przez husarzy – fragment Rulonu Polskiego, zwanego też Rolką Sztokholmską. Gwasz anonimowego malarza powstały w pierwszej dekadzie XVII wieku. Przedstawia wjazd polskiego króla Zygmunta III Wazy do Krakowa na zaślubiny z austriacką księżniczką Konstancją, do którego doszło 4 grudnia 1605 roku.
Źródło: Zamek Królewski w Warszawie, nr inw. ZKW/1528. Fot. Lech Sandzewicz.

Wydaje się, że przyczyną ich użytkowania była po prostu moda, jaka na pewien czas zagościła tak w Koronie, jak i na Litwie. Trudno sobie bowiem wyobrazić, aby marszałka Dorohostajskiego (zmarł w roku 1615) nie było stać na prawdziwą skórę lamparta.

A co nosili dowódcy?

W okresie odsieczy wiedeńskiej 1683 roku, wśród towarzystwa husarskiego dominowały skóry dzikich kotów, a wśród dowódców burki. Na tym tle doszło do zabawnego incydentu. Gdy już oswobodzono Wiedeń:

„[…] Szteremberg, komendant [garnizonu wiedeńskiego], prosił króla [Jana III Sobieskiego] na obiad, gdzie dla samego Króla i hetmanów osobny postawiono stół, a drugie dwa stoły dla pułkowników i innych wojskowych. Jak Król siadł z swemi hetmanami do stołu owego, do którego sam komendant służył, tak przedniejsi oficyjerowie, przydani od komendanta, zapraszali do drugich stołów naszych wojskowych, jako to pułkowników będących w burkach, kompaniją [towarzyszy] będących w lampartach. Tymi słowy pierwszy oficyjer mówi: ‚Domini Tigrides ad primam mensam’ [panowie ‚tygrysi’ do pierwszego stołu], drugi oficyjer mówi: ‚Domini Tapetes as secundam mensam’ [panowie ‚burkowi’ do drugiego stołu]. Na to się Król rozśmiechnął i hetmani, co postrzegłszy Szteremberg komendant, że się Król i hetmani śmieją, a z wojskowych żaden się do żadnego stołu nie bierze, pytał się, co to jest; dopiero informują [go], że to ci tapetes [ci co noszą burki] tygrysami [tymi, co okryci są tygrysami] komenderują, bo ci oficyjerowie, a ci towarzystwo. Za którą informacyją skofundował [zmieszał] się komendant i przepraszał, że to z niewiadomości zrobili.”[42]

Sztywnych i ustalonych raz na zawsze podziałów jednak nie było. Mógł więc dowódca narzucić na siebie do boju skórę lamparta. I tak też uczynili: Stefan Czarniecki w bitwie pod Warką 7 kwietnia 1656 roku[43], a porucznik chorągwi husarskiej Mikołaja Herburta w bitwie pod Kłuszynem 4 lipca 1610 roku[44]. Zaś w XVIII wieku, skóry lamparta, nie będąc porzucone przez towarzyszy husarii koronnej[45], na dobre zagościły na plecach dowódców tejże husarii koronnej, o czym informuje Jędrzej Kitowicz:

„Na plecach [komendanta] wisiała skóra lampartowa […]”[46]

Potwierdzając to jeszcze raz w dalszej części narracji, czyli tam, gdzie opisuje burki jazdy polskiej:

„Usarscy także oficjerowie burek nie zażywali, mając na tym miejscu lamparty wyżej opisane.”[47]

dr Radosław Sikora

 

Tematy pokrewne:

„Jak walczyła husaria”

„Husarze – wcale nie tacy wielcy”

„Husarskie igrzyska na ostre kopie”

„Żywe tarany”

„Ostatnie lata husarii”

„Kryzys kawalerii polskiej w XVIII wieku”

„Przezwyciężenie kryzysu kawalerii polskiej w XVIII wieku”

„Sarmackie fryzury pierwszych dekad XVII wieku”

„Kamizelka kuloodporna – polska specjalność

„Polska! Biało (-granatowo) – czerwoni!”

„Palcaty – ulubiona zabawa młodzieży polskiej w XVII – XVIII w.”

„Przez rzeki i morze, czyli jak kawaleria radziła sobie w wodzie”


Przypisy:

[1]
Karola Ogiera dziennik podróży do Polski 1635–1636. Tłumaczył Edwin Jędrkiewicz. Gdańsk 1950. Cz. 1, s. 171, 173.

[2] Tłumaczył Ernest Kowalczyk. Tekst oryginalny w: Relazione di Polonia di Girolamo Lippomano 1575 (Dal Codice n.º 81 della Biblioteca dem Marchese Gino Capponi.). W: Le relazioni degli Ambasciatori Veneti al Senato durante il secolo decimosesto raccolte ed illustrate da Eugenio Albèri. Florencja 1862. Seria I, t. VI, s. 293.

[3] Tłumaczyła Klaudyna Michałowicz. Tekst oryginalny w: Shakespeare’s Europe. Unpublished chapters of Fynes Moryson’s Itinerary Being a Survey of the Condition of Europe at the end of the 16th Century. Opr. Charles Hughes, Londyn 1903. s. 83. Podobne uwagi: Fynes Moryson, An Itinerary Containing His Ten Yeeres Travell through the Twelve Dominions of Germany, Bohmerland, Sweitzerland, Netherland, Denmarke, Poland, Italy, Turky, France, England, Scotland & Ireland.Opr. Charles Hugher. Glasgow 1908. T. 4, s. 68.

[4] Tłumaczyła Klaudyna Michałowicz. Tekst oryginalny: The History of Poland in Several Letteres to Persons of Quality…Londyn 1698. List VI, s. 9–10.

[5] Zbigniew Morsztyn, Na Historyją Sarmacką IMć Pana Józefa Naronowicza Narońskiego, inżyniera i matematyka Kurfirtza IMci. W: Muza domowa. Wydanie krytyczne spuścizny poetyckiej. Opr. Jan Dürr – Durski. Warszawa 1954. T. II, s. 105.

[6] Ceny skór: Radosław Sikora, Fenomen husarii. Toruń 2004. s. 158; Andrzej Dziubiński, Na szlakach orientu.Handel między Polską a Imperium Osmańskim w XVI-XVIII wieku.Wrocław 1998. s. 175 – 176. Przelicznik na srebro według cen lwowskich: Stanisław Hoszowski, Ceny we Lwowie w XVI i XVII w.Lwów 1928. s. 156.

[7] Radosław Sikora, Husaria pod Wiedniem 1683. Warszawa 2012. s. 29–30.

[8] Sikora, Fenomen, s. 166.

[9] Sikora, Fenomen, s. 158; Dziubiński, Na szlakach, s. 175–176.

[10] Władysław Łoziński, Prawem i lewem.Lwów 1931. T. II, s. 31.

[11] Wilhelm Rolny, Dwie taksy towarów cudzoziemskich z r. 1633. „Archiwum komisyi prawniczej” 1897, t. 5. s. 567, 569. W taksie ceny podane są w talarach lewkowych, przy czym zaznaczono, że 1 taki talar był wart 80 groszy. Przeliczenie na srebro według: Hoszowski, Ceny, s. 156.

[12] Rolny, Dwie, s. 569.

[13] Łoziński, Prawem, T. II, s. 52.

[14] Rejestr rzeczy pozostałych po śmierci X. Janusza Radziwiłła w Tykocinie. W: Życie Janusza Radziwiłła. Opr. Edward Kotłubaj. Wilno – Witebsk 1859. s. 428.

[15] Tamże, s. 427.

[16] Ciekawy przypadek opisał Henryk Wisner. Historyk ten odnalazł list porucznika Samuela Komorowskiego do rotmistrza Janusza Kiszki, w którym informuje, że: „wilki nie doszły obiecane nam. Jedni [towarzysze] się expectatywą bawią [wierzą w spełnienie obietnic dostarczenia tychże wilków], niektórzy [zaś towarzysze] dla pozyskania łaski [rotmistrza Janusza Kiszki] dalszej […] sami de suo [własnym kosztem je] kupują” (Archiwum Radziwiłłów, dział V, nr 7060. Samuel Komorowski do Janusza Kiszki, 30 VII 1651 Połock. Cyt. za: Henryk Wisner, RzeczpospolitaWazów II. Wojsko Wielkiego Księstwa Litewskiego, dyplomacja, varia.Warszawa 2004. s. 127).

[17] Regestra skarbca książąt Ostrogskich w Dubnie. Opr. Jan Tadeusz Lubomirski. „Sprawozdanie Komisyi do Badania Historyi Sztuki w Polsce” Kraków 1900. T. VI, z. 2 – 3, s. 220.

[18] Tamże, s. 213.

[19] Miron Costin, Latopis Ziemi Mołdawskiej i inne utwory historyczne. Opr. Ilona Czamańska. Poznań 1998. s. 114.

[20] Andrzej Rachuba, Poszedł żołnierz na wojnę… Rejestry ruchomości żołnierzy litewskich z XVII wieku. W: Świat pogranicza. Red. nauk.: Mirosław Nagielski, Andrzej Rachuba, Sławomir Górzyński. Warszawa 2003. s. 194.

[21] Tłumaczył Radosław Wolniak. Tekst oryginalny w: Commentarivs Belli Aduersum Turcas ad Viennam, & in Hungaria Anno CH: M. DC. LXXXIII Gesti Ductu & auspicijs Serenissimi Ac Potentissimi Ioannis III. Regis Poloniarvm Mag: DVC: Lithvaniae, &c. &c. &c. Scriptore Vespasiano a Kochow Kochowski S. R. M. Cubiculario Aulico, ac Historiographo. Kraków 1684. s. 23.

[22] Françoise Paulin Dalerac, Historya woyny wiedeńskiej z Turkami Jana III, króla polskiego. 1689, Biblioteka Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich we Wrocławiu, rps. 1993/I, k. 16-17.

[23] Tamże, k. 19.

[24] Henryk Wisner, Kircholm 1605.Warszawa 2005. s. 114.

[25] Tytułowanie go Karolem IX, jak to się dziś powszechnie czyni, jest przyznaniem, iż od 1604 roku zasiadał on legalnie na tronie szwedzkim. Jednak nie uznawali tego (i słusznie, bo nie ma ku temu prawnych podstaw) ani Zygmunt III Waza, ani stany Rzeczypospolitej, ani walczący pod Kircholmem Polacy i Litwini. Dlatego pozostaję przy tytulaturze książęcej.

[26] Niemcewicz, Dzieje, t. 4. s. 331 – 332.

[27] Jan Chryzostom Pasek, Pamiętniki.Opr. Roman Pollak. Warszawa 1987. s. 44.

[28] Czesław Jarnuszkiewicz, Broń w dawnych inwentarzach. „Broń i Barwa” 1934, nr 1, s. 8. Jarnuszkiewicz błędnie podaje, że chodziło o Jana Wężyka. Poprawia go: Marek Wagner, Inwentarze ruchomości oficerów wojsk koronnych z drugiej połowy XVII wieku.„Kwartalnik Historii Kultury Materialnej” 2003, t. 51, nr 2, s. 250.

[29] Pamiętnik do historyi polskiej w ostatnich latach panowania Augusta III. i pierwszych Stanisława Poniatowskiego przez Adama Moszczyńskiego. Poznań 1858. s. 111–112.

[30] Tłumaczył Krzysztof Jagusiak. Tekst oryginalny w: Philippe Dupont, Mémoires pour servir à l’histoire de la vie et des actions de Jean Sobieski III du nom roi de Pologne, w: Biblioteka Ordynacji Krasińskich: Muzeum Konstantego Świdzińskiego. Opr. J. Janicki. Warszawa 1885. T. VIII, s. 42.

[31] Tamże, s. 43.

[32] Tłumaczył Ernest Kowalczyk. Tekst oryginalny w: Relazione dello stato politico e militare della Polonia del signor Sebastiano Cefali, w: Osservatori italiani della crisi polacca a metà del Seicento. Relazione dello stato politico e militare della Polonia del signor Sebastiano Cefali, „Archivio Storico Italiano”. Opr. Domenico Caccamo, Florencja 1976. T. 132, s. 353.

[33] Tamże.

[34] Tłumaczył Krzysztof Jagusiak. Tekst oryginalny w: Johann B. Steinhäuser, Mr Steinhauser Memoire sur les Husars Pancernes Towarzyc, Sächsische Landesbibliothek – Staats- und Universitätsbibliothek Dresden (SLSuUD): Mscr. Dresd. G.4.

[35] Tłumaczył Krzysztof Jagusiak. Tekst oryginalny w: Le Voyageur François, ou La Connoissance de l’Ancien et du Nouveau Monde. Red. l’Abbé Delaporte, Paryż 1776. T. XXII, s. 99.

[36] Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III.Opr. Zbigniew Goliński. Warszawa 2003. s. 166.

[37] Tamże, s. 167.

[38] „Bagazja (bagaia, bagazya) [tur. Bokasy, bogazy, wł. bocassino] – 1) rzadka, lekka tkanina bawełniana o splocie płóciennym, zwykle barwna, wytwarzana na Wschodzie i Zachodzie (Francja, Włochy), importowana do Polski od XVII w.; 2) gęsta tkanina bawełniana o odmiennych barwach wątku i osnowy, lub też wykańczana z połyskiem. Wytwarzana na Węgrzech w XVII w.; 3) wzorzysta tkanina bawełniana tkana w „kariopłuskę” lub wzór kwiatowy, albo drukowana. W Polsce w XVIII w. używana na suknie, kamizelki, chustki.” (Irena Turnau, Słownik ubiorów. Tkaniny, wyroby pozatkackie, skóry, broń i klejnoty oraz barwy znane w Polsce od średniowiecza do początku XIX w. Warszawa 1999. s. 17–18.)

[39] „Kitajka [ros. Kitaj – Chiny] – cienka, dość gęsta, gładka tkanina jedwabna o splocie płóciennym, jednobarwna lub mieniąca się , gdy wątek różni się barwą od osnowy. Najprostsza i najpospolitsza z tkanin jedwabnych, cieńsza i zwykle gorsza gatunkowo od tafty. Wyrabiana na Wschodzie, w XVII w. importowana do Polski z Turcji; za Stanisława Augusta wyrabiana w Grodnie.” (Turnau, Słownik, s. 87).

[40] Tomasz Ciesielski, Armia koronna w czasach Augusta III. Warszawa 2009. s. 446.

[41] Jan Seredyka, Militaria Krzysztofa Moniwida Dorohostajskiego. W: Litwa w epoce Wazów. Red. Wojciech Kriegseisen, Andrzej Rachuba. Warszawa 2006. s. 370.

[42] Mikołaj Dyakowski, Dyaryusz wiedeńskiej okazyji. Opr. Józef A. Kosiński, Józef Długosz. Warszawa 1983. s. 69.

[43] Wespazjan Kochowski, Lata potopu 1655-1657. Opr. Leszek Kukulski. Warszawa 1966. s. 156.

[44] Regestr pobicia Towarzystwa w potrzebie pod Kluszynem za Carowym Zamiesciem mil 2 dnia 4 Lipca(Biblioteka Polskiej Akademii Nauk, Kórnik, 1591, k. 58).

[45] Kitowicz, Opis, s. 167, 171. Porzucili je za to towarzysze husarii litewskiej (Tamże, s. 171).

[46] Tamże, s. 166.

[47] Tamże, s. 169.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz