9 marca 1652 roku w dziejach Rzeczypospolitej doszło do wydarzenia, które z czasem stało się symbolem kryzysu ustrojowego państwa. Tego dnia poseł upicki Władysław Siciński zaprotestował przeciw prolongacie sejmu warszawskiego, czyli przedłużeniu jego obrad, po czym opuścił salę.
Jego sprzeciw został uznany przez izbę za wiążący, a wydarzenie to stworzyło precedens, który w kolejnych dziesięcioleciach otworzył drogę do stosowania liberum veto.
Siciński nie rozumiał konsekwencji
Sejm obradował w Warszawie od 6 stycznia 1652 roku. Wśród najważniejszych spraw, którymi miał się zająć, znajdowały się decyzje dotyczące ugody zawartej z Kozakami pod Białą Cerkwią oraz uchwalenie nowych podatków na potrzeby państwa. Już od początku prac towarzyszyły im jednak poważne napięcia polityczne między stronnikami króla Jana Kazimierza a jego przeciwnikami. Z czasem obrady zaczęły być zdominowane przez spory personalne i konflikty między wpływowymi politykami, co dodatkowo utrudniało osiągnięcie porozumienia.
Gdy ustawowy czas trwania sejmu dobiegał końca, kanclerz wielki koronny Andrzej Leszczyński zaproponował przedłużenie obrad. Wówczas sprzeciw zgłosił Władysław Siciński. Powołał się przy tym na obowiązujące prawo, zwłaszcza konstytucję sejmową z 1633 roku, która uznawała prolongatę sejmu za sprzeczną z przepisami.
Sam protest poselski nie był jeszcze zjawiskiem zupełnie nowym. Wcześniej zdarzało się, że posłowie składali protestacje i opuszczali salę obrad, traktując to jako formę nacisku na izbę. Tym razem decydujące okazało się jednak to, że Siciński nie powrócił na dalsze posiedzenia. Jak podkreślał w rozmowie z Muzeum Historii Polski prof. Jan Dzięgielewski: „W latach poprzednich były przypadki wnoszenia protestacji i opuszczania sali obrad. Siciński nie wrócił jednak do izby, co dowodzi, iż jego weto miało doprowadzić do definitywnego rozejścia się sejmu. Nie sądzę jednak, aby miał on świadomość dalekosiężnych konsekwencji swego czynu”.
Fredro nie dostrzegł prostestu
Marszałek sejmu, Andrzej Maksymilian Fredro, początkowo nie dostrzegł znaczenia protestu i kontynuował zbieranie deklaracji województw w sprawie przedłużenia obrad. Wkrótce jednak inni posłowie powołali się na sprzeciw posła upickiego i zażądali przerwania posiedzenia. Pod naciskiem króla Jana Kazimierza zdecydowano jeszcze przedłużyć obrady do 11 marca, licząc na to, że Siciński cofnie protest. Poseł jednak nie pojawił się ponownie w izbie, a sejm zakończył się bez uchwał.
Historycy najczęściej przyjmują, że Siciński działał z inspiracji hetmana polnego litewskiego Janusza Radziwiłła, który pozostawał w konflikcie z królem i chciał wywrzeć na nim presję w sprawie obsady wielkiej buławy litewskiej po śmierci hetmana Janusza Kiszki. Jednocześnie poseł był związany instrukcją sejmiku upickiego, zobowiązującą go do forsowania korzystnego dla miejscowej szlachty rozwiązania sporu podatkowego.
Czytaj też: Jacek Kowalski: Przekręty staropolskie
Jak zauważa prof. Jan Dzięgielewski, wciąż pozostaje pytanie o rzeczywiste intencje inspiratorów tego działania: „Warto by było poszukać odpowiedzi na pytanie, czy jego mocodawcy chodziło o unicestwienie tylko tego konkretnego sejmu, czy także o stworzenie precedensu, który posłużyłby do ubezwłasnowolnienia najważniejszej instytucji staropolskiego ustroju mieszanego. Sejm o tak szerokim zakresie uprawnień, podejmujący ustawy i uchwały w drodze uzgodnień, był solą w oku oligarchów”.
Warto dodać, że część historyków wskazuje, że pierwszym pełnym zastosowaniem liberum veto był dopiero sejm koronacyjny w 1669 roku. Poseł kijowski Adam Olizar wypowiedział wówczas słowa „wolne nie pozwalam”, doprowadzając do zerwania obrad przed upływem ustawowego czasu ich trwania. W takim ujęciu protest Władysława Sicińskiego z 1652 roku byłby tylko precedensem, który utorował drogę późniejszej praktyce liberum veto.
W 1652 roku niewielu uczestników wydarzeń zdawało sobie sprawę z ich długofalowych skutków. Sprzeciw jednego posła został jednak uznany za ważniejszy niż wola całej izby. Ten precedens sprawił, że w kolejnych dziesięcioleciach liberum veto zaczęto stosować coraz częściej, co w znacznym stopniu przyczyniło się do paraliżu prac sejmowych i osłabienia państwa.
Kresy.pl / MuzHP













