30 listopada 1988 roku odbyła się telewizyjna debata Alfreda Miodowicza z Lechem Wałęsą – pierwsza tego typu konfrontacja w dziejach PRL, która przyniosła jednoznaczne zwycięstwo liderowi Solidarności i stała się ważnym krokiem ku rozmowom Okrągłego Stołu.
Jesienią 1988 roku władze komunistyczne znajdowały się pod rosnącą presją strajków i pogłębiającego się kryzysu gospodarczego. W zakładach pracy coraz śmielej działały komitety Solidarności, a Czesław Kiszczak rozważał możliwość rozmów z opozycją. Jednocześnie kierownictwo PRL obawiało się powrotu związku na scenę polityczną. Najtwardszy sprzeciw wobec legalizacji „S” płynął z potężnego OPZZ (Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych), kierowanego przez Alfreda Miodowicza, który traktował pluralizm związkowy jako osobistą porażkę i zagrożenie dla własnej pozycji.
To właśnie Miodowicz – przekonany o swojej przewadze intelektualnej nad Wałęsą – zaproponował publiczną debatę. Władze, początkowo sceptyczne, ostatecznie się zgodziły. Debata rozpoczęła się tuż po „Dzienniku Telewizyjnym”.
Nie było prowadzącego, a uczestnicy zwracali się bezpośrednio do siebie. Miodowicz mówił o jedności, zagrożeniach zewnętrznych i „setkach tysięcy cwaniaków”, konsekwentnie używając zwrotu „panie Wałęsa”, który miał podkreślać nielegalny status opozycjonisty. Wałęsa odpowiadał spokojniej, wskazując na konieczność reform, pluralizmu i praw obywatelskich. Przypominał, że „nie ma wolności bez Solidarności”, a model państwa broniący monopolu związkowego jest nie do utrzymania.
W odbiorze społecznym Miodowicz wypadł ciężko, drętwo i defensywnie. Wałęsa natomiast zyskał przewagę dzięki pewności siebie, celnej riposty i wyrazistym bon motom. Jego wizerunek – znaczek Solidarności w klapie i obrazek Matki Bożej – wzmacniał symboliczne przesłanie debaty. Po emisji nawet w partii przyznawano, że konfrontacja zmieniła sytuację polityczną. Wojciech Jaruzelski mówił o „nieszczęsnej rozmowie”, która przesądziła o zgodzie na powrót Solidarności.
Debata Wałęsa–Miodowicz stała się jednym z momentów przełomowych końca PRL. Władze musiały wkrótce zaakceptować legalizację związku, a droga do rozmów Okrągłego Stołu otworzyła się na dobre. Warto dodać, że w głośnym musicalu „1989”, koprodukcji Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie i Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego, starcie Miodowicza z Wałęsą przedstawiono w formie ironicznego, dynamicznego pojedynku raperskiego.
Kresy.pl / PAP
Czytaj też:
To nie były wybory, tylko referendum. Dziś rocznica wyborów z 4 czerwca 1989











