Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
21 lipca 1655 roku armia szwedzka pod dowództwem feldmarszałka Arvida Wittenberga wkroczyła na ziemie Rzeczypospolitej od strony szwedzkiego Pomorza. Rozpoczął się jeden z najtragiczniejszych okresów w historii Polski – potop szwedzki.
Inwazja, która początkowo miała błyskawiczny przebieg, ujawniła dramatyczną słabość państwa polsko-litewskiego i jego armii. Skutki wojny dotknęły niemal wszystkie warstwy społeczeństwa i na wiele lat zahamowały rozwój Rzeczypospolitej.
Szwecja, rządzona przez króla Karola X Gustawa, postanowiła wykorzystać głęboki kryzys Rzeczypospolitej, uwikłanej jednocześnie w walki z Kozakami Bohdana Chmielnickiego i wojnę z Moskwą. Znaczna część Wielkiego Księstwa Litewskiego znalazła się pod okupacją wojsk moskiewskich, a główne siły armii koronnej pozostawały zaangażowane na wschodzie.
Kościół katolicki 19 lipca wspomina błogosławionych Achillesa Puchałę i Hermana Stępnia – polskich franciszkanów konwentualnych posługujących w parafii Pierszaje na Nowogródczyźnie.
W 1943 roku nie opuścili zagrożonych parafian i ponieśli męczeńską śmierć z rąk niemieckich okupantów w pobliskiej Borowikowszczyźnie.
Józef Puchała, późniejszy o. Achilles, urodził się 18 marca 1911 roku w Kosinie koło Łańcuta. Wychowywał się w wielodzietnej rodzinie Franciszka i Zofii z Olbrychtów. Po ukończeniu piątej klasy szkoły powszechnej wyjechał do Lwowa, gdzie kontynuował naukę w prowadzonym przez franciszkanów Małym Seminarium Misyjnym.
19 lipca 1399 roku w katedrze wawelskiej odbył się pogrzeb królowej Jadwigi Andegaweńskiej. Władczyni, która zmarła dwa dni wcześniej, 17 lipca, została pochowana u boku córki, Elżbiety Bonifacji.
Tamtego dnia rozpoczęła się długa i niezwykła historia tych królewskich szczątków.
Królowa Jadwiga odeszła w wieku około 25 lat, 17 lipca 1399 roku, po trudnym porodzie swojej jedynej córki. Elżbieta Bonifacja przyszła na świat 22 czerwca, ale zmarła po zaledwie trzech tygodniach. Królowa także gasła w oczach – cierpiała prawdopodobnie na gorączkę połogową. Przeżyła swoje dziecko o zaledwie kilka dni.
19 lipca 1974 roku o godz. 11:15 uruchomiono zegar na Wieży Zygmuntowskiej odbudowywanego Zamku Królewskiego w Warszawie. Wydarzenie oznaczało zakończenie pierwszego etapu rekonstrukcji gmachu – oddanie jego bryły w stanie surowym.
Zegar był pierwszym całkowicie ukończonym i działającym urządzeniem w powstającym z ruin Zamku.
Godzina uruchomienia nie była przypadkowa. Wskazówki poprzedniego zegara zatrzymały się na godz. 11:15 dnia 17 września 1939 roku, gdy Zamek znalazł się pod intensywnym niemieckim ostrzałem artyleryjskim i bombardowaniem. W płomieniach stanęły wówczas między innymi Wieża Zygmuntowska, Wieża Władysławowska, dach nad Salą Senatorską oraz skrzydło od strony Wisły. Uszkodzony zegar pozostawał nieruchomy aż do ostatecznego zniszczenia budowli.
19 lipca 1655 roku przedstawicielom Rzeczypospolitej wręczono szwedzki akt wypowiedzenia wojny.
Dwa dni później armia dowodzona przez feldmarszałka Arvida Wittenberga przekroczyła granicę państwa polsko-litewskiego i wkroczyła do Wielkopolski. Rozpoczynał się „potop szwedzki” – jeden z najbardziej niszczycielskich konfliktów w dziejach Rzeczypospolitej.
Szwedzki atak nastąpił pomimo obowiązującego rozejmu zawartego w 1635 roku w Sztumskiej Wsi. Pokój pomiędzy oboma państwami nigdy nie został formalnie podpisany, ale zawieszenie broni miało obowiązywać jeszcze przez sześć lat.
21 lipca 1944 roku w Moskwie, pod patronatem Józefa Stalina, utworzono Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN).
Organ przedstawiany później jako rodzima i demokratyczna władza w rzeczywistości powstał na terytorium ZSRR. Miał przejmować administrację na ziemiach polskich zajmowanych przez Armię Czerwoną.
Niezwykle cenny artykuł. Sprawa dla mnie dość osobista. Pamiętam, dawno temu gdzieś na grilu nad fiordem u zaprzyjaźnionych Norwegów zostałem zapytany, co właściwie znaczy „Rzeczpospolita” – czy to to samo, co „Republika”. Intuicyjnie wiedziałem, że nie i tak powiedziałem: „To nie jest całkiem to samo”. Ale nie umiałem dobrze wyjaśnić.
Dzięki temu artykułowi pogrzebałem tu i tam i co wyszło? Rzeczywiście, „Rzeczposopolita” to taki sposób rozumienia państwa, że jest ono traktowane jako dobro wspólne obywateli, z którego nikt (z klasy politycznej) nie jest wykluczony. Również król nie jest wykluczony. Monarchia może być Rzeczpospolitą, i w Polsce była do czasu Zygmunta III Wazy, dla którego była to już tylko przysłowiowy „napis na dropsie”.
Tymczasem słowo „Republika” pojawiło się w epoce nowożytnej, a dokładnie w Anglii po rewolucji Cromwella, gdzie „Republika” oznaczało: państwo bez króla.
Niezwykle interesujące w tym wszystkim jest to, że koncepcja państwa jako „Rzeczpospolitej” pojawiało się w Wielkopolsce, a więc w dzielnicy, gdzie tradycje Wielkiej Lechii (cokolwiek to znaczy) były najsilniejsze. Zapewne jakąś rolę odegrała też recepcja „Kroniki Polskiej” Wincentego Kadłubka, gdzie traktuje on państwo jako dobro wspólne mieszkańców a nie tylko osobistą własność aktualnej dynastii panującej. Zapewne z tego powodu Kadłubek wspomniał w Kronice o przedpiastowskich królach Lechii – bo państwo, to tradycja, dziedzictwo większe niż dynastia.
Przyznam, że do dziś myślałem, że słowo „Rzeczpospolita” jest jakieś 50-100 lat młodsze, że pojawiło się dopiero w kontekście Unii Polsko-Litewskiej jako uroczysta formuła państwa złożonego z Korony Polskiej i Wielkiego Ksiestwa Litewskiego. Wtedy słowo „Rzeczpospolita” bardziej by się tłumaczyło w sensie brytyjskiego Commonwealth”.
A jednak nie! – „Rzeczpospolita” to dziedzictwo naszej polskiej myśli politycznej, związane ze sposobem rozumienia państwa, który zwerbalizował się w okresie między Kadłubkiem, a konfederacją Maćka Borkowica, więc w latach ok. 1200-1350. Nic dziwnego, ze kilkadziesiąt lat później to „Panowie Polscy” zadecydowali, że królem Polski będzie Jagiełło, a nie Habsburg. – W imię „Rzeczpospolitej”.
Fascynujące!