Akcja rewindykacyjna na rzecz polskości

Przymusowa akcja mająca przywrócić na rzecz polskości zruszczonych Polaków, którzy odpadli od niej poprzez ucisk zaborcy i przeszli na prawosławie. Została rozpoczęta w grudniu 1937r. na Wołyniu we wsi Hrynki w powiecie krzemienieckim.

Pretekstem do jej rozpoczęcia było zbezczeszczenie przez mieszkańców wioski godła i portretów dostojników państwowych. Oddział KOP odebrał 40 mieszkańcom dokumenty, pozbawiając ich możliwości opuszczenia miejscowości. Zakazano też im opuszczania Hrynek po zmroku i nałożono na nich inne rygory. Następnie żołnierze KOP przystąpili do nawracania mieszkańców wioski na katolicyzm. Niemal wszyscy , czyli pięciuset siedemdziesięciu trzech z pięciuset osiemdziesięciu pięciu było prawosławnymi. Pod wpływem jednak “perswazji” KOP wszyscy złożyli wyznanie wiary i przeszli na katolicyzm…

Był to początek akcji, w ramach której na katolicyzm na całym Wołyniu przeszło w latach 1938-39 10 tys. osób. Według gen. Felicjana Sławoja Składkowskiego prawosławni przechodzili na katolicyzm dobrowolnie, bez stosowania przemocy. Zdaniem działaczy ukraińskich i kleru prawosławnego akcja realizowana była brutalnie przy zastosowaniu przymusu i represji.

KOP, który był głównym wykonawcą akcji rewindykacyjnej stosował dla zachęcenia na przechodzenie na katolicyzm trzy metody. Pierwszą było przekonywanie chłopów, ze są potomkami katolickiej szlachty zagrodowej. Drugą stanowiły obietnice, że po przejściu na katolicyzm dostaną nadziały ziemi z reformy rolnej. Trzecią zachęta było przetrzymywanie w aresztach, zastraszanie i najróżniejsze represje.

Najbardziej skuteczne narzędzie, jak wynika z relacji stanowiła metoda odwoływania się do korzeni szlachty zagrodowej. Zwłaszcza jeżeli namawiany chłop miał typowe polskie nazwisko, a takich bynajmniej nie brakowało.

KOP-owi w pracy “misyjnej” pomagali też często prawosławni popi. Zdarzały się wśród nich konflikty i zatargi z wiernymi na tle opłat za posługi religijne, co obniżało ich prestiż.

Akcja rewindykacyjna na Wołyniu była sprzeczna z polityką wojewody Henryka Józewskiego, który próbował interweniować w Warszawie na rzecz jej zaniechania. Nie tylko nic nie uzyskał, ale został przeniesiony z Łucka do Łodzi. W wyniku akcji nastąpił na Wołyniu wzrost nastrojów antypolskich. Stała się ona też zarzewiem poważnego konfliktu religijnego. Została ona potępiona przez wielu polskich intelektualistów. Celnie skomentowała ją , jak się wydaje Maria Dąbrowska, pisząc w dzienniku: “Biedny Wołyń! Zostaną na nim tylko Hrynki (…) i wojsko w roli polskich Krzyżaków, nawracających z prawosławia na katolicyzm. Moralnie – ohyda, politycznie kliniczna głupota, błąd za który Polska ciężko płacić będzie”. W podobnym duchu komentował akcję na Wołyniu Cat-Mackiewicz. Jego artykuł w “Słowie” skonfiskowała jednak cenzura.

Marek A. Koprowski

forma płatności