Rosja ma coraz większe problemy z zapasami rakiet do systemów obrony powietrznej S-300 i S-400 – podaje CBS News. Ukraińskie ataki na rosyjskie instalacje przeciwlotnicze mają pogłębiać deficyt i ułatwiać kolejne uderzenia na zaplecze przeciwnika. Eksperci wskazują, że Ukraina może produkować więcej dronów dalekiego zasięgu niż Rosja rakiet przeznaczonych do ich zwalczania.
Rosja zmaga się z rosnącym niedoborem rakiet do kluczowych systemów obrony powietrznej S-300 i S-400, co może ułatwić Ukrainie kolejne ataki na rosyjskie cele wojskowe. Jak podała CBS News, powołując się na ukraińskich urzędników, największe braki dotyczą pocisków wykorzystywanych przez instalacje stanowiące jeden z podstawowych elementów rosyjskiej ochrony przed pociskami manewrującymi i balistycznymi.
Rosyjskie zapasy rakiet maleją
Według ukraińskich służb wywiadowczych w 2025 roku Rosja dysponowała ponad 400 pociskami RM-48U dla systemów S-300PM i S-400. Ukraińscy rozmówcy stacji ocenili, że w kolejnym roku zapasy te jeszcze bardziej się zmniejszą.
Systemy S-300 były tradycyjnie wykorzystywane do obrony powietrznej, ale rosyjskie siły zbrojne zaczęły używać ich także do ataków na Ukrainę. W tym celu zmieniano tor lotu pocisków, aby mogły działać jako uzbrojenie ziemia-ziemia i uzupełniać inne rosyjskie środki rażenia, w tym Iskandery-M i Kindżały.
Kijów uderza w rosyjską obronę powietrzną
Kijów próbuje pogłębić rosyjskie deficyty przez bezpośrednie ataki na systemy obrony powietrznej. Tego rodzaju działania mają ograniczać zdolność Moskwy do osłony zaplecza, okupowanych terytoriów i infrastruktury wojskowej.
„W ciągu ostatnich kilku miesięcy Ukraina zniszczyła lub zaatakowała dużą liczbę systemów obrony powietrznej na okupowanych terytoriach – na Krymie, w Naddniestrzu, obwodzie ługańskim i innych miejscach. Wiele rosyjskich pocisków przeciwlotniczych zużywa się bardzo szybko, w niemal niestabilnym tempie, ponieważ Ukraina może wyprodukować więcej dronów do uderzeń głębokich niż Rosja, w niektórych przypadkach, pocisków przeciwlotniczych” — powiedział ekspert do spraw rosyjskich sił zbrojnych w Instytucie Studiów nad Polityką Zagraniczną Rob Lee.
Czytaj też: Syrski: Rosja chce wyprodukować 7,3 mln dronów FPV do końca roku
Ukraińscy funkcjonariusze wywiadu zaznaczają, że Rosja nadal posiada inne skuteczne i nowocześniejsze systemy obrony powietrznej. Ich zasięg ma być jednak krótszy niż w przypadku wyrzutni S-300 i S-400, co ogranicza możliwość zastąpienia traconych systemów bezpośrednio na tych samych odcinkach.
Uderzenia w wyrzutnie i radary
W ostatnich tygodniach Siły Obronne Ukrainy przeprowadziły serię ataków na rosyjskie obiekty wojskowe. 11 marca oraz w nocy z 12 na 13 marca uderzono w cele przeciwnika, a w nocy z 12 na 14 marca w rejonie Borowenka trafiona została wyrzutnia przeciwlotniczego systemu rakietowego S-300W.
Wcześniej, w nocy z 1 na 2 marca, ukraińskie siły uderzyły w stację radarową systemu S-300 w rejonie miejscowości Mangusz oraz w stację radarową S-300W4 w rejonie Nowokraśniwki. Te działania wpisują się w szerszą strategię osłabiania rosyjskiej obrony powietrznej i zwiększania skuteczności kolejnych ataków na zaplecze przeciwnika.
Kresy.pl/CBS News































