Na Łotwie i pograniczu z Estonią już od dwóch lat aktywnie rozwija się turystyka alkoholowa: ludzie z Estonii i Finlandii masowo wykupują alkohol. Estoński biznes skarży się na milionowe straty, ale to właśnie estońskie firmy de facto kontrolują sprzedaż alkoholu w strefie granicznej. Portal Delfi opisuje jak Łotwa stała się się rajem alkoholowym dla jej północnych sąsiadów.

Od 2016 roku akcyza na alkohol na Łotwie jest znacznie niższa niż w Estonii, dlatego Estończycy coraz więcej alkoholu kupują w łotewskich sklepach, położonych blisko granicy. Finowie, którzy kiedyś kupowali tani alkohol w Tallinnie, teraz już częściej również kierują się na Łotwę. „W Finlandii alkohol kosztuje około trzy razy więcej niż na Łotwie. W Estonii alkohol chyba jest teraz dwa razy tańszy niż u nas” – opowiada portalowi Delfi mieszkaniec Helsinek, który kupił w sklepie w miejscowości Ainaži 10 skrzynek i kartonów alkoholu, wkładając je do bagażnika swojego samochodu.

Estońscy klienci również kupują alkohol w ilościach hurtowych, dlatego że trzeba pokryć wydatki na transport i nie chce się im jeździć po alkohol zbyt często. „Mamy wysoką akcyzę, dlatego alkohol jest droższy niż na Łotwie. Zgrzewka piwa (24 puszki 0,3 l) u nas kosztuje 25 euro, a tu tylko 10” – opowiada portalowi Delfi pan, który przyjechał z Parnawy.

Ceny mogą się różnić w zależności od rodzaju i marki napoju. Na przykład zgrzewka piwa A.Le Coq na Łotwie kosztuje 9 euro, natomiast w Estonii 13 euro. Litr wódki Viru Valge w Estonii kosztuje 20 euro, na Łotwie 11 euro, ale w Finlandii taka sama butelka będzie kosztowała 28 euro. Z uwzględnieniem promocji marketingowych różnica w cenach może być jeszcze większa.

Zobacz także: Eurostat: Bałtowie przepijają najwięcej w UE, Polacy tuż za nimi

Dwa najważniejszych miejsca turystyki alkoholowej na Łotwie: to miejscowość Valka oraz odcinek autostrady Tallinn – Ryga od granicy z Estonią do miejscowości Ainaži. To w tych miejscach znajdują się supermarkety alkoholowe SuperAlko i Alko1000, w których kupują przeważnie ludzie z Estonii i Finlandii. Estońscy klienci bardzo dobrze znają te dwie firmy. Na Łotwie są mało znane i nie działają poza strefą graniczną. Sklepy SuperAlko należą do zarejestrowanej na Łotwie firmie Aldar Latvia, która jest związana z estońską firmą Aldar Eesti. Właścicielem sklepów Alko1000 jest zarejestrowana na Łotwie firma ET Invest, filia estońskiej firmy pod taką samą nazwą – ET Invest.

Jeżeli w Valce na alkoholowych turystach mogą zarabiać również inni handlowcy, to na autostradzie Tallinn – Ryga klienci są „przechwytywani” przez znajdujący się w budynku przejścia granicznego sklep Alko1000 oraz znajdujący się w odległości 1,5 km od granicy nowo otwarty sklep SuperAlko. Ich przewagą jest nie tylko lokalizacja, ale także nastawiony na estońskich i fińskich klientów asortyment. Oba sklepy są także dużo wygodniejsze od zwykłych sklepów, z udogodnieniami dla osób kupujących alkohol w dużych ilościach i opakowaniach, co preferują zwłaszcza kupujący z Estonii, a jeszcze bardziej z Finlandii.

Łotwa zarabia na alkoturystach

W 2017 roku Łotwa rzeczywiście zaczęła osiągać znaczne dochody ze sprzedaży alkoholu zagranicznym klientom. W ciągu ostatnich 11 miesięcy 2017 roku dochody budżetowe z akcyzy na alkohol wzrosły o 18 proc. czyli 22,37 mln euro, w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.

W roku 2016 wpływy z podatku akcyzowego osiągnęły sumę 137 mln euro, w roku 2017 oczekuję się już 154 mln euro, a w bieżącym, po podniesieniu podatku akcyzowego, nawet 177 mln euro. Akcyzę na piwo liczy się osobno: w roku 2016 wpływy osiągnęły sumę 32 mln euro, za ubiegły oczekuje się już 50 mln euro.

W bieżącym roku na Łotwie akcyza na piwo wzrosła o 51 proc., na wino o 18 proc., a na mocne napoje alkoholowe (wódka, whisky, rum) o 15,2 proc. Jednak w Estonii podatek akcyzowy nadal zostaje o dużo wyższy. Według danych Estońskiego Instytutu Badań Ekonomicznych w 2018 roku podatek akcyzowy od półlitrowej butelki wódki w Estonii wyniesie 5,26 euro, na Łotwie 3,34 euro, zaś od półlitrowej butelki piwa w Estonii wyniesie 47 centów, na Łotwie 18 centów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Oprócz tego do łotewskiego budżetu wpływają dodatkowo dochody z podatku VAT oraz podatku dochodowego, dzięki zwiększeniu się obrotów sprzedaży. W 2016 roku obrót firmy ET INVEST, która prowadzi łotewskie sklepy Alko1000, wyniósł 17,2 mln euro, dochód 122 tysiące euro. Firma wpłaciła do budżetu państwowego 561 tysięcy euro podatków.

Łotewscy producenci napojów alkoholowych oczywiście też zwiększą swoją sprzedaż dzięki przyjezdnym, którzy kupują alkohol. Wzrost nie jest jednak duży. W marketach z alkoholem w strefie granicznej mało jest produktów łotewskich, więcej estońskich oraz zagranicznych. Wychodzi na to, że Estończycy kupują w łotewskich sklepach swój estoński alkohol, tylko że w bardziej atrakcyjnej cenie.

Zobacz także: Łotwa liczy koszty ekscesów

Według danych estońskiej Izby Przemysłu Spożywczego, budżet tego kraju w roku 2017 stracił 53 mln euro z powodu niezapłaconej akcyzy oraz podatku od obrotu. W 2018 straty zwiększą się do 150-170 mln euro.

Estończycy sprzedają na Łotwie swój alkohol

O zwiększeniu sprzedaży w strefie granicznej świadczą również plany estońskich handlowców, którzy mają zamiar znacznie powiększyć sklepy SuperAlko i Alko1000. Obecnie powierzchnia w sklepie SuperAlko w Ainaži wynosi 800m2. Do marca 2018 roku planuje się jej zwiększenie do 2000m2. Aldar rozszerzy swoją działalność również na inne regiony Łotwy.

Niektórzy mieszkańcy Estonii są tak mocno niezadowoleni z wysokiej akcyzy na alkohol i stratami dla gospodarki, że mają zamiar przeprowadzić akcję protestu. 24 lutego 2018 roku, w dzień 100-lecia Republiki Estońskiej, setki ludzi rozczarowanych z polityki akcyzowej estońskiej władzy zorganizuje konwój samochodowy, który pojedzie na Łotwę. Akcja jest organizowana poprzez sieć społecznościową Facebook pod tytułem „Koik koos Latti!” („Wszyscy razem na Łotwę”). Już 2500 osób wyraziło chęć wzięcia udziału w tej akcji.

Mieszkaniec miasta Tartu Taavi Lepik jest organizatorem konwoju samochodowego. Taavi przyznaje się, że nigdy nie jeździł kupować alkoholu na Łotwie. „Te cztery piwa, które wypiję w miesiącu, jestem w stanie kupić w Estonii. Problem leży w podatkach, które uciekają z kraju” – powiedział Taavi Lepik.

Kims Kosmacevs, Delfi.lv

Tłum. Viktoria Kędra, red. Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz