Polska neokonserwatywna prawica chętnie odwołuje się do mitu „nowej zimnej wojny”, to znaczy kolejnego starcia Rosji i krajów zachodu, które ma przybierać na sile od czasu kryzysu na Ukrainie. Ignorują oni przy tym zupełnie obecny kontekst geopolityczny. Ludzie ci, uważający się w większości za konserwatystów i realistów są jednak w istocie liberałami, wierzącymi w pewien utopijny, idealistyczny model rzeczywistości, w którym zło zawsze ściera się z dobrem. Wbrew ich przekonaniom nowej zimnej wojny – starcia dobra i zła – po prostu nie ma. Jest za to odwieczny koncert mocarstw.