Jedna z audycji na antenie znanej nowojorskiej stacji radiowej WNYC została poświęcona działalności szefa ukraińskiego IPN, Wołodymyra Wiatrowycza, wybielającego ukraiński nacjonalizm. Negacjonista wołyński i jego działalność spotkały się ze zdecydowaną krytyką zarówno zaproszonego do studia profesora historii, jak i dziennikarza prowadzącego program.

„Ci [ukraińscy] nacjonaliści dokonywali czystek etnicznych [ang. dosł. „these were ethnic cleansers” – red.]. Dokonywali też masowych mordów, a do pewnego stopnia w dalszym ciągu uczestniczyli w Holokauście, nawet po pogromach w 1941 roku. I to nie jest kwestia czyjejś opinii, jak lubi przedstawiać to Wiatrowycz. To kwestia faktów historycznych”– mówił gość audycji, profesor Tarik Cyril Amar z Uniwersytetu Columbia, który wykłada tam historię ukraińską, a także rosyjską.

Przeczytaj: Foreign Policy: szef ukraińskiego IPN wybiela ukraiński nacjonalizm i fałszuje jego historię

Prowadzący audycję Bob Garfield zauważył, że w przeciwieństwie do Niemiec, na Ukrainie nie miało miejsca żadne rozliczenie z przeszłością. Zdaniem prof. Amara to, że to właśnie Wiatrowycz jako szef ukraińskiego IPN przejął kontrolę na dawnymi archiwami KGB, jest szczególnie martwiące. Jego zdaniem traktuje on dokumenty bardzo wybiórczo. „Jeśli coś jest korzystne dla [ukraińskiego] nacjonalizmu, to nie ma z tym problemu. Jeśli jest złe, to szuka naprawdę wszelkich środków jakie może znaleźć, w tym bardzo wątpliwych, by je odrzucić. Dotyczy to szczególnie relacji ocalałych”– twierdzi badacz.

Wiatrowycz, konfrontowany z mroczną stroną ukraińskiej historii tłumaczy, że była ona skomplikowana, złożona. Zdaniem prof. Amara, to „gorzka ironia”. Jego zdaniem, szef UIPN„nie jest gotów na to, by zmierzyć się z tą złożonością”. Twierdzi, że gdy chodzi o trudne kwestie, to wszystko jest bardzo skomplikowane, ale gdy chodzi o politykę publiczną, którą kształtuje Wiatrowycz, „to jesteśmy w sytuacji, w której możemy jasno powiedzieć, kto powinien był uznany za bohatera, (…), a kto nie”.

Z kolei Garfield zwrócił uwagę, że Wiatrowycz uprawia nie tylko rewizjonizm i zaprzecza faktom, ale zdołał doprowadzić do kryminalizacji publikacji i badań historycznych, które stawiają Ukrainę w złym świetle. Prof. Amar podkreśla, że tego rodzaju zapisy znajdujące się w tzw. ustawach dekomunizacyjnych są bardzo problematyczne, ponieważ dotyczą penalizacji braku szacunku dla „bojowników o ukraińską państwowość i niepodległość”, w tym ukraińskich nacjonalistów. Przypomniał, że mimo protestów, prezydent Poroszenko podpisał te ustawy. On sam był jednym z kilkudziesięciu uczonych z całego świata, którzy apelowali do ukraińskiego prezydenta, by nie podpisywał tych ustaw.

Red. Garfield zauważył też, że Wiatrowycz i kierowany przez niego instytut stawiają Zachód w swego rodzaju „zabawnym położeniu”, ponieważ „w interesie Zachodu, który by Ukraina nadal zwracała się w jego kierunku, leży zakwestionowanie rosyjskiej narracji o przewlekłym ukraińskim faszyzmie”.Prof. Amar zgadza się z tym stwierdzeniem. Stwierdził przy tym, że niektóre artykuły w amerykańskiej prasie przedstawiające Wiatrowycza w bardzo korzystnym świetle są zwyczajnie naiwne:

„On ma media, które mają na tyle oleju w głowie, żeby przedstawiać go używając języka, który jego zachodni rozmówcy lubią słyszeć. To rzecz jasna język demokracji, narodowej otwartości, przezwyciężania podziałów w ukraińskim społeczeństwie. Jednak niestety, jego działania, w tym kształtowane przez niego prawo, nie współgra z tym wszystkim”.

Zdaniem historyka, Ukraina jest zbyt pluralistyczna, żeby narracja Wiatrowycza odniosła całkowite zwycięstwo. „Jednak to jest trochę problematyczne, gdy zachodnie instytucje i media traktują go jak zwyczajnego badacza, którym nie jest, ponieważ gdy tylko tak się dzieje, jest to wykorzystywane do wzmocnienia jego sprawy i autorytetu w ukraińskiej sferze publicznej”– zaznacza.

Prof. Tarik przyznał, że osobiście ma wiele współczucia dla Ukraińców chcących zwrócić się w kierunku UE. „Jednak nie wyświadczamy Ukrainie żadnej przysługi, gdy pozwalamy Wiatrowyczowi zdominować i zmonopolizować dyskusję”– podkreśla historyk. Jego zdaniem są ukraińscy intelektualiści i historycy, którzy jednocześnie mogą przedstawić alternatywę dla ukraińskiej propagandy bez popadania w skrajność i bez zwalczania starego mitu kolejnym mitem. „Chciałbym, żebyśmy wspierali ich, a nie Wiatrowycza i tego, co sobą reprezentuje”– podsumował prof. Amar.

Tłumaczenie i opracowanie M. Trojan na podstawie audycji The Radical Historian Rewriting Ukraine’s Past.

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz