Ukraina zaatakowała stolicę Rosji co najmniej 11 dronami, które zostały zestrzelone przez obronę przeciwlotniczą. Rosyjscy urzędnicy nazwali wydarzenie jednym z największych ataków dronów na stolicę.

Jak przekazała agencja prasowa Reuters, Ukraina zaatakowała Moskwę w środę co najmniej 11 dronami, które zostały zestrzelone przez obronę przeciwlotniczą.

Ministerstwo obrony Rosji poinformowało, że obrona przeciwlotnicza zniszczyła łącznie 45 dronów nad terytorium Rosji, w tym 11 nad obwodem moskiewskim, 23 nad regionem granicznym Briańska, sześć nad obwodem biełgorodzkim, trzy nad obwodem kałuskim i dwa nad obwodem kurskim.

Część dronów została zestrzelona nad miastem Podolsk, powiedział mer Moskwy Siergiej Sobianin. Miasto w obwodzie moskiewskim znajduje się około 38 km (24 mile) na południe od Kremla.

“To jedna z największych prób ataku na Moskwę przy użyciu dronów w historii” – powiedział Sobianin. “Warstwowa obrona Moskwy, która została stworzona, umożliwiła skuteczne odparcie wszystkich ataków wrogich bezzałogowych statków powietrznych”.

Moskiewskie lotniska Wnukowo, Domodiedowo i Żukowski ograniczyły loty na cztery godziny, ale wznowiły normalne działanie od 03:30 GMT, poinformował rosyjski organ nadzorujący lotnictwo.

Sobianin powiedział, że według wstępnych informacji nie zgłoszono żadnych obrażeń ani szkód po atakach. Nie zgłoszono również żadnych ofiar ani szkód po ataku na Briańsk na południowym zachodzie Rosji.

Rosyjska państwowa agencja informacyjna RIA poinformowała, że ​​dwa drony zostały zniszczone nad obwodem tulskim, który graniczy z obwodem moskiewskim od północy. Wasilij Gołubiew, gubernator obwodu rostowskiego na południowym zachodzie Rosji, powiedział, że siły obrony powietrznej zniszczyły rakietę wystrzeloną przez Ukrainę nad regionem.

Rosyjskie ministerstwo obrony nie wspomniało ani o Tule, ani o Rostowie w swoim oświadczeniu wymieniającym zniszczone ukraińskie uzbrojenie lotnicze.

Przypomnijmy, że w niedzielę w skład paliw w Proletarsku w rosyjskim obwodzie rostowskim uderzyły ukraińskie drony. Miasto znajduje się ok. 250 km od granicy z Ukrainą. Lokalne rosyjskie władze zapewniały wówczas, że atak odparto.

Wtorek był trzecim dniem pożaru składu paliw. Rosyjskie media podają, że pozostaje czekać, aż całe paliwo się wypali. W mediach społecznościowych pojawiały się liczne materiały przedstawiające ogień i kłęby dymu.

We wtorek rano płonęło co najmniej 20 z 74 zbiorników paliwa – podała rosyjska agencja RIA Novosti. Czarny dym rozciągał się na dystansie 25 kilometrów i miał być widoczny nawet z kosmosu.

Ogień objął teren o powierzchni 10 tys. metrów kwadratowych. Z ogniem walczyło 500 strażaków – podała we wtorek agencja TASS. Kilkudziesięciu miało odnieść rany, niektórzy z nich poważne.

Jarosław Trofimow, główny korespondent ds. zagranicznych “Wall Street Journal” wyliczył, że całkowity koszt składowanego w Proletarsku paliwa wynosi około 200 mln dolarów. Mowa o ok. 18 mld rubli.

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy podał, że za atakiem stoi ukraiński wywiad wojskowy HUR wraz z armią. Atak miał zostać przeprowadzony przy użyciu dronów.

Zobacz także: Zełenski: kontrolujemy 1250 km kwadratowych w rosyjskim obwodzie kurskim

Kresy.pl/Reuters

Tagi: , ,
forma płatności